www.kartkazpodrozy.blog.onet.pl
Kartka z podróży – ścieżki camino…
29 lip
Czytając książkę „Europa z płaskostopiem” (Aleksander Kaczorowski, współpraca Tomasz Maćkowiak, wydawnictwo Czarne Wołowiec 2006) myślę o Peterze – czeskim emigrancie – z którym los zetknął mnie w czasie wędrówki przez Hiszpanię. Byłem w złej formie, okulałem i ten starszy ode mnie Czech bardzo mi pomógł w wędrówce do Santiago. Po kilku dniach wspólnego marszu, gdy się z nim zaprzyjaźnilem poczułem wstyd za udział moich rodaków w pacyfikacji Praskiej Wiosny, która wygnała Petera z kraju. Zacząłem się nawet mętnie tłumaczyć ale wtedy on parsknął śmiechem i powiedział – „A co mnie to obchodzi? Stare dzieje. Dla mnie dobrze się to skończyło. Kim byłbym, gdybym tam został? Pewnie tępym robotnikiem w zbrojeniowej fabryce. Nie lubię nawet tam wracać, do tych kilku osób z dalekiej rodziny, które mi zostały. Czuję w nich jakąś niezrozumiałą zazdrość i poczucie niesprawiedliwości, że lepiej i inaczej niż oni żyję. Jakbym ich zdradził przechodząc w tamtą sierpniową noc do Austrii przez opustoszałą granicę. Jakbym ich zdradził, nie będąc z nimi w skundlonych czasach normalizacji. Jestem dla nich inny, obcy dlatego, że nie dałem się skurwić. A przecież oni po prostu bali się uciec jak ja. Zostali ze strachu i kurwili się z tego strachu.” Mówił to bez żalu kopiąc kamyki czubkiem buta – „Tamte rozrachunki przyjacielu to już nie moja historia. Nie masz się z czego tłumaczyć.”
Ale nie wszyscy się skurwiali. W lipcu 1968 roku, gdy Peter przechodził o świcie przez austriacką granicę rozpoczynała się niezwykła kariera czeskiego psychodelicznego zespołu rockowego „Plastic People of the Uniwerse”, który po dziesięciu latach miał się stać symbolem czeskiej opozycji zmagającej się z komunistycznym państwem Husaka. Sława i legenda tego zespołu otworzyła Czechom drogę do wolnego świata. To zupełnie inna – psychodeliczna – droga aniżeli nasza, wiodąca przez obwieszoną świętymi obrazami bramę Stoczni Gdańskiej. Nie wiem czy mimo artystycznego i psychicznego „zamotania”, ostrego i nonkonformistycznego buntu droga „Plastików” nie była prostsza. Dla mnie w każdym razie jest bardziej zrozumiała i czysta.
Zbiór wywiadów „Europa z płaskostopiem” otwiera rozmowa Tomasza Maćkowiaka z Milanem Hlavsą – liderem i basistą „Plastic People of …”. Wywiad jest uderzająco prawdziwym opisem życia i twórczości negującej ówczesną rzeczywistość. Prawdę w słowach Hlavsy czuje się szczególnie wyraźnie w naszych zakłamanych, nadętych i kombatanckich realiach.
Oto fragmenty rozmowy o tym jak wolność psychodelicznego rocka rozpieprzała totalitarne państwo.
Tomasz Maćkowiak – Plastic People of the Uniwerse powstało w w 1968 roku. To było przed czy po inwazji wojsk Układu Warszawskiego na Czechosłowację?
Milan Hlavsa – Najważniejsze, że jedno z drugim nie miało nic wspólnego.. Nie mogę powiedzieć żeby założenie Plastikowych było jakimś głosem sprzeciwu czy aktem oporu itd. Po prostu byliśmy grupą młodych chłopaków, którzy chcieli grać. Ja nawet dość dokładnie pamiętam dzień inwazji. 21 sierpnia obudził mnie mój starszy brat i wołał, że mam się pakować, że emigrujemy do Austrii, bo „Ruscy” weszli. Po południu nam przeszło ( … ) Interesowała nas muzyka. W drugiej połowie lat sześćdziesiątych powstała w Pradze cała masa kapel rockowych, w tym i nasza. Nazwę wymyśliliśmy wspólnie ( … ) To się wzięło z kultury rockowej. Andy Warhol powiedział kiedyś: „Kocham wszystko co plastikowe, chciałbym sam być z plastiku.( … ) Ja już wtedy grałem w kapeli. Od trzynastego roku życia grałem co sobotę w gospodzie w zespole, który się nazywał Undertakers. Wykonywaliśmy znane rockowe kawałki z radia ( … ) zawsze kiedy wspominam te czasy, tę atmosferę luzu, przypomina mi się studium jakiegoś uczonego od muzyki, które wiele, wiele lat później czytałem w kanadyjskim piśmie. Dowodził, że rock and rolla wymyśliło kgb i polska tajna policja, żeby zdemoralizować zachodnie społeczeństwa i zatruć tamtejszą młodzież dekadencją.
TM – Jak inwazja wpłynęła na swobodę tworzenia?
MH – Wcale jej nie zauważyliśmy. W 1969 roku zyskaliśmy nawet status profesjonalistów. To oznaczało, że mamy klub, w którym wolno nam grać, sprzęt z którego możemy korzystać, stałe stawki za koncerty. Mnie to cieszyło, bo jakoś nie miałem szczęścia do szkół. Prawdę mówiąc poza graniem nic mnie nie interesowało. Wylali mnie z kolegą z technikum masarskiego i potem, żeby zarobić łapałem jakiś dorywcze prace w rzeźniach.
TM – W tym czasie odsunięto Dubczeka i rozpoczęła się „normalizacja”. Nie zauważył Pan tego?
MH – Nie. Graliśmy, koncertowaliśmy, polityka nas nie interesowała. Wydawało się, że wszystko jest w porządku. Dopiero w 1971 roku dowiedzieliśmy się o weryfikacjach. Była komisja, która słuchała każdego zespołu o profesjonalnym statusie i oceniała. Zalecali, żeby do repertuaru włączyć jakieś pieśni radzieckie, odrzucali anglojęzyczne nazwy, kazali ostrzyc włosy. To było upokarzające. Odmówiliśmy.
TM – Czy to oznaczało np. ryzyko uwięzienia?
MH – Nie, skądże! To oznaczało, że nie będziemy mieć aparatury i nikt nam nie będzie organizował koncertów i płacił tantiem – po prostu nikt nam w niczym nie pomoże ( … ) Zdecydowaliśmy, że gramy dalej. Pierwszym naszym krokiem był grupowy wyjazd na Wyżynę Czesko-Morawską. Pracowaliśmy tam jako drwale by zarobić na sprzęt. ( … ) Zdarzało się, że znaleźliśmy jakąś salę np. świetlicę na ogródkach działkowych i tam dawaliśmy koncert pod patronatem związku działkowiczów. Już wtedy byliśmy na swój sposób sławni, właśnie dlatego, że odmówiliśmy weryfikacji. Wytworzyło się wokół nas środowisko, które nasz menadżer Ivan Jirous nazwał potem „wesołe getto” a jeszcze później underground. To byli malarze, poeci, plastycy. Spotykaliśmy się w gospodach, popijaliśmy, staraliśmy się dobrze bawić. ( ..,. )
TM – To kiedy zaczął się Pan interesować polityką?
MH – Wtedy, kiedy polityka zaczęła się interesować mną. W 1974 roku już było jasne, że służba bezpieczeństwa zaczyna się koło nas kręcić. Był taki koncert w Czeskich Budziejowicach. Wtedy doszło do pierwszej akcji milicyjnej wymierzonej w publiczność. Grał jakiś zespół bluesowy przed nami, gdy nagle podjechały autobusy pełne milicji. Wyskoczyli i zaczęli tłuc do krwi. Ładowali ludzi do tych autobusów i odwozili na dworzec. Nam nic nie zrobili, ale sporo naszych fanów wtedy zatrzymano, pobito w celach, powyrzucano ze szkół. ( … ) W lutym 1976 roku graliśmy na ślubie Ivana Jirousa ( … ) To był wielki wieczór. Milicja nie interweniowała ale kilka dni po koncercie zatrzymano paru z nas. Trochę nas potrzymali a w końcu czterech z nas skazali.
TM – Słynny proces, w trakcie którego powstała Karta 77, też był przecież w 1976 roku.
MH – Przecież właśnie o tym procesie mówiłem!
TM – Jak wyglądało pana aresztowanie?
MH – Byłem na wsi, piliśmy z przyjaciółmi w gospodzie wino. Kierownik knajpy zaczął robić do nas dziwne miny, w końcu dyskretnie pokazał dwóch niepozornych panów w kącie. Chwilę się z nich pośmialiśmy, ale potem do nas podeszli, wzięli dowody i wezwali auto. ( … ) … bałem się. Wszyscy się wtedy bali milicji, bo oni mogli robić co chcieli. Zresztą trudno się nie bać – „Tu masz ciuchy, swoje wrzuć do worka! Wyciągaj sznurowadła! Stań w szeregu!” ( … ) W końcu oskarżyli nas o chuligaństwo, bo w tekstach naszych piosenek były słowa typu „dupa”, „kurwa”, „gówno”. Groziły mi za to dwa – trzy lata. W końcu puścili mnie po pół roku. Ale czterech chłopaków posadzili. ( … ) Nasz proces był pokazowy. W dokumentach prokurator napisał – „Uwaga! Nie strzyc! Nie golić”. Bardzo chcieli pokazać w telewizji brodatych, długowłosych chuliganów. ( … ) Podczas widzenia adwokat powiedział mi, że w Pradze jest petycja o nasze uwolnienie i że podpisało ją ponad 200 osób. Jak to usłyszałem jakby mi skrzydła urosły! Było mi wszystko jedno, czy dostanę dwa czy pięć lat. Wiedziałem, że dzieje się coś bardzo ważnego. Ogólnie się uważa, że zamknięcie Plastików było początkiem Karty 77. Jestem z tego dumny.
TM – Co pan robił po wyjściu z więzienia?
MH – Poczekałem aż puścili pozostałych, zebrałem z powrotem kapelą i znów zaczęliśmy próby. Eh, to były piękne czasy, teraz nie miałbym już tej energii. ( … )
TM – Czyli jednak dało się grać nadal?
MH – Nie. Te dwa czy trzy koncerty, te próby po mieszkaniach jeszcze nie znaczą, że przetrwaliśmy. ( … ) … represje właściwie nas sparaliżowały. Nie chcę opowiadać co nam robili, co zrobili niektórym z nas. To było dawno, w końcu sami wybraliśmy taki los. ( … ) Tamte czasy zdecydowanie nie nadają się też na materiał romantycznych legend o ruchu oporu. ( … ) W 1981 roku nasi fani z Czeskiej Lipy zaproponowali nam koncert u nich w domu. Ostrzegaliśmy, że to się źle skończy. Odpowiedzieli, że dom jest ich a u siebie mogą robić co chcą. Udało się zmylić służbę bezpieczeństwa. Koncert udał się nadspodziewanie dobrze. Wszyscy byli zadowoleni, że przechytrzyliśmy władze. A parę dni później dom w którym graliśmy spłonął, podpalony przez nieznanych sprawców. Wtedy zrozumiałem, że to już koniec, że to co robimy zagraża nie tylko nam, ale i naszemu otoczeniu ( … )
TM – Z czego pan żył?
MH – Łapałem różne głupawe prace. Najdłużej robiłem plastikowe opakowania dla spółdzielni chałupników ( … ) Tak dotrwałem do 1986 roku, kiedy przyszedł Gorbaczow i zaczął pierestrojkę. Wszyscy czuliśmy, że establishment traci pewność siebie i lada chwila coś się stanie. Potem przyszła „aksamitna rewolucja” i okazało się, że Plastikowi to legenda (… )
TM – W wywiadach podkreśla Pan czasem swój katolicyzm. To nie jest typowe dla Czecha ani dla muzyka rockowego.
MH – Nowa, bezwzględna rzeczywistość i kult pieniądza, jaki zapanował w Czechach po „rewolucji”, sprawiły, że zacząłem mieć poglądy polityczne. Jedna moja sąsiadka była emerytką. Nie miała na czynsz, na opłaty za prąd i ktoś jej poradził, by przestała się z tym męczyć i poszla do domu starców. Na drugi dzień znaleźli ją powieszoną. Właśnie takie wydarzenia sprawiają, że uważam się za lewicowego katolika.”
Milan Hlavsa umarł w 2001 roku na raka. Żył pięćdziesiąt lat
Poniżej archiwalne nagrania Plastików
http://www.youtube.com/watch?v=Ucn5_CkPKnM&feature=related
http://www.youtube.com/watch?v=ijmn1TWc53k&feature=related
Poniżej potępiające czeską opozycję ( w czasie procesu Plastików) wystąpienia tzw „zwykłych ludzi”
65 Responses for "psychodelic"
Jeszcze jako uzupelnienie kartki przepiękny film czeskiej policji politycznej o Plastikach – znalazlem go juz po napisaniu tekstu.
http://www.youtube.com/watch?v=8yfn6qydO9Y&feature=related
Kartku,
zapomnialam, na morzu sztorm.
Witaj, no to telepatycznie leję oliwę na wzburzone fale. Trzymaj się i zaglądaj.
Pozdrawiam cieplutko
Wszem i wobec oświadczamy, żeśmy się zaręczyli. Co oznacza, że mamy w planie ślub – kiedy, jak i dlaczego – nie wiemy, póki co wiemy, że chcemy.
Tak nam napisała nasza córka – to pierwsze oficjalne zaręczyny w rodzinie!!! NO, TO SIĘ POCHWALIŁEM!!!
Gratulacje Dyszczu!!!
Dyszczu,
zatem to Nasze pierwsze weselisko. Szykuj gąsiorki i kielbaski, my zaś mnóstwo ryżu rzucimy na młodych.
Przepraszam że tak krótko ale ja mówię a Maleństwo pisze. Jeszcze raz młodym wszytskiego dobrego. Napisz kiedy to wesele
Dyszczu – GRATULACJE !
Toż młodzi napisali, że nie wiedzą kiedy jak i dlaczego?
Właściwie to gratulacje dla młodych – bardzo ładnie napisali
Dyszczu
musisz wybaczyć, nie wszystkie receptory dziś tak szybko u mnie pracuja , jestem zdana na przerwy reklamowe, Maleństwo wtedy wpada ,musi byc szybko
I pomyśleć, ze przecież my niedawno takie zawiadomienia wysyłaliśmy , wczoraj , prawda?! jak ten czas szybko pędzi
U Lui ok!
Wczoraj – prawie 30 lat temu
Dyszczu
ciiiiiiiiiiiiiiiiiiii bo się wyda
Kartku
całe szczęście
koniec przerwy reklamowej .Maleństwo
Jeśli zaręczyny to i ,zgodnie z tradycją , ślub będzie i nasz Dyszczo dziadkiem będzie i tyle fajnych okazji .Same powody do radości!!!
Dzisiejsza kartka odświeżyła problem , czy nie zmienić swojego miejsca zamieszkania na Czechy. Końcówka lat 60 to moje pierwsze spotkania z tym krajem.Tak ,byłam zaskoczona i zdziwiona , że milkli, gdy opowiadało się polityczne dowcipy, ze glosniki na słupach wzywaly do pracy itp.,ale jednocześnie potrafili i potrafią żyć obok “trzymania krótko” , sa pracowici , wszedzie , gdziekolwiek ich spotykalam ,mogłam liczyć na ich pomoc/ w przeciwieństwie do rodaków/ , przez uprawianie sportu uciekali od bezsensownej dysputy o polityce ,wspólne zabawy/ wielopokoleniowe/ pozwalaja im /bez zbędnych słów /zachować np. piosenki ( ile mozemy wspólnie zaśpiewać naszych pieśni , piosenek?)Czy zostali ze strachu? To samo pytanie można zadać każdemu z nas.Można wiele im zarzucić , ale kto często tam przebywa, czuje się naprawdę dobrze.
http://www.youtube.com/watch?v=ZeLw07-CtEg&feature=related
Cześć Watra
Ta ich normalizacja byla straszna – sami sobie piekło zrobili. Dziesiątki tysięcy ludzi potraciły pracę, ktorą bez szemrania wzięli inni. W 1968 roku zdaje się, że 200-300 tysięcy zwiało z kraju po wejściu Rosjan. To dużo na 10 milinową nację. Czytam wywiady z artystami, którzy wtedy stracili możliwość wykonywania zawodu. Mimo tego, że opowiadają z czeskim humorem swoje losy to jednak są to trudne historie.
No ale co tam – fragment z filmu z czasów kiedy jeszcze ich państwo za gardło nie trzymało
http://www.youtube.com/watch?v=tsIKPWlXKJQ&feature=related
Witam
Dyszczu,
Fajnie jak coś dobrego się zaczyna, jak się tworzy. Gratulacje dla Młodych. Wszystkiego dobrego! (bo wiedzieć czego się chce, to już bardzo, bardzo dużo)
Witaj Alla!
Kartko, Karteczko
Zaraz poczytam dzisiejszą kartkę, ale nie wiem czy coś zrozumiem
Mam tak towarzyski tydzień, że aż boli…
Witam zacne Towarzystwo,a Kartce dziękuję serdecznie za miłe powitanie na blogu laudate. Pański blog jest absolutnie fantastyczny.
Poczytałem. Podobało się. Lubię takie legendy opowiedziane prosto bez zadęć… Film o Plastikowych widziałem kiedyś w polskiej TV (nie pamiętam na jakim kanale)
Ukłony dla znajomych i nieznajomych…
Anro, bardzo mi miło.
Zapraszam jak najczęściej. Blog ma charakter klubu/komuny (hippisowskiej?)- nie ustaliliśmy tego jeszcze – czynnej 24 godziny na dobę, codzień. Tematyka dyskusji dowolna, okraszona muzyką i innymi niespodziankami. Moja codzienne kartki są tylko tzw zagajeniem. Jednym słowem klimat wolności i tolerancji. Dzięki za miłe słowa i zapraszam
Podoba mi się określenie lewicowy katolik – to w sumie bardzo uczciwe podejście – takie skierowane na ludzi, na ich potrzeby. Takie mocniejsze, pełniejsze podkreślenie, że człowiek ma być podmiotem polityki, a nie przedmiotem. Może trochę idealizuję. Ale cyba tylko troszeczkę.
Witaj Laudate
Im więcej czytam o Czechach, tym więcej skarbów tam odnajduję – prawdziwych perełek historycznych, politycznych i obyczajowych. No i zupelnie inny stosunek do świata, ktory – nie ukrywam – mnie frapuje. Przestaję się dziwić, że Praga ma tak kosmopolityczny charakter – samych amerykanów podobno jest tam tysiące. Niewiarygodne!
A w tym fragmencie rozmowy właśnie ujął mnie brak zadęcia kombatanckiego. Ten basista to normalny facet, który po prostu chciał żyć po swojemu. I oto chodzi
Pozdrawiam
Alla
A mnie się spodobało uzasadnienie tej postawy czy poglądu – brak zgody na samobójstwa z nędzy staruszek. Powiem Ci, że reszta tej ekipy – tych zbuntowanych artystów ma podobne podejście do świata. Mimo tego, że po przemianach z racji ich legendy stali sie idolami – nic tylko oddzierać kupony z życiorysu i bogacić się na kombatanctwie – mają nadal nonkonformistycznem, szczere poglądy. Nie pchają się do koryta. Trochę przypominają poznański Teatr Ósmego Dnia. Różni się to podejście do życia od tego z czym tutaj mamy doczynienia. Kiedyś, żeby już tymi Czechami nie zanudzać napiszę o tym tekst, bo to są niesamowite życiowe historie.
Pozdrawiam
Napisz, bo to ciekawe. Czuje się u nas tą pozę i udawanie, i strojenie min. To odcinanie kuponów od przeszłości, której czasem wcale nie było.
Już czas na mnie.
Dobranoc.
Dobranoc Alla, śpij smacznie
Właśnie, skoro mowa o Teatrze Ósmego Dnia, który przeżywał podobne historie jak czescy Plastiki i był równie bezkompromisowy polecam ich atrakcyjną stronę
http://www.osmego.art.pl/t8d/main/pl/
Zreszta hardą bezkompromisowość teatr zachował do dziś – głośno ostatnio o nich w mediach. Polecam więc na stronie teatru zakładkę aktualności.
Myślimy o innych stereotypami – szufladkujemy i dobrze nam z tym, czy słusznie to już inna sprawa. Kiedyś myślałem że np. nasi lotnicy w Bitwie o Anglię byli naj, naj, a tu jakiś czas temu wpadła mi jakaś analiza (szkoda, że nie zapisałem skąd), gdzie jak wół stało, że nasi cudowni lotnicy z 303 wcale nie mieli najlepszych wyników. Oto lepsze wyniki i mniejsze straty odniósł dywizjon NORWESKI!!! W jaki sposób odnieśli taki sukces? REALIZOWALI DOKŁADNIE INSTRUKCJE! Czy mieli mniej fantazji, mniej bohaterstwa, odwagi, strachu, nerwów? Wątpię, przecież byli ludźmi jak każdy. Mówi się o Quislingu i kolaboracji Norwegów, a gdyby nie ten mały ludek i jego flota, to alianci przegrali by wojnę o Atlantyk – co dziesiąty marynarz norweski zginął w tej wojnie.
A Czesi, których spotkałem (niewielu ich co prawda było) mieli nadzwyczajną fantazję, humor i ostre widzenie rzeczywistości.
http://www.kartkazpodrozy.eu/?p=2309#comments
O link nie ten
http://www.youtube.com/watch?v=ArCaoglZvWc
Dyszczu
czytałem, że na jego koncert we Wrocławiu – jeszcze przed ich rewolucją aksamitną – koło10 tys Słowaków i Czechów przyjechało. A część nielegalnie, przez zieloną granicę
Zresztą pamiętam te ciekawe czasy. W tamte wakacje spotkałem Niemców z NRD (w tym śliczną dziewczynę), którzy się przedostawali do ówczesnej RFN-owskiej ambasady w Warszawie. To było przed rozwaleniem muru berlińskiego. Fajne, wolnościowe czasy.
No i popatrz jakim silnym symbolem w skali świata została czeska “aksamitna rewolucja”, Havel, Plastiki czy rozwalanie berlinskiego muru a jak niewiele znaczą nasze symbole – zadeptane przez rodaków w okresie ostatnich 20 lat. To jest dopiero głupota – aż wstyd
Ano, wstyd
http://www.youtube.com/watch?v=U-zPmU7vkJk
I Antonina Krzysztoń
Krylowi też się chyba niespecjalnie w Czechach podobalo, bo jak piszą nie wrócił z emigracji zmarł w Monachium. Życiowe wybory wszędzie trudne.
Ide już spać, dobranoc Dyszczu. Zimna noc tutaj, ciągnie po grzbiecie
Do jutra
Dobranoc – dzisiaj ja gaszę światło?
http://www.youtube.com/watch?v=y-mintvBH8M
Witajcie, witajcie, witajcie
– wróciłam po godz. 1 – koncert należało omówić w kameralnych warunkach zabytkowej piwnicy świdnickiego ratusza, a potem dojechać do Wrocławia podczas nieprzyjemnie siąpiącego deszczu. Przeżyłam imprezę także dla Was – grali berlińczycy, wykonanie mistrzowskie, Bachowskie suity orkiestrowe – wiadomo – malowanie dźwiękiem. By skrócić opis nastroju, zwieńczę “recenzję” na prędce skleconym hasłem: Koncert realizował ideę: faGot mit Uns 
Bardzo mi się podobało, mogę napisać – jak zwykle – dlatego, na pożegnanie, umówiliśmy się z przyjaciółmi na przyszły rok.
Jeszcze raz zachęcam wszystkich do spaceru po Świdnicy – niezwykłe miejsce z Kościołem Pokoju, jako ilustracją do różnicy w postawach między protestantami i katolikami – co dodałam jako dopisek do karki “Spolakowani”
GPS – nadrabiając czytanie wpisów pod “Spolakowanymi”, natknęłam się na Toją polemikę z Trolinem – pozwolisz uścisnąć się mooooooocno?
? Pozwól – !
Nie uduszę Cię, a poczujesz jak blisko krążą nasze myśli i jak cenię tak myślących 

Kartko, Dyszczo, GPS – (kolejność uzasadniam: Kartka nasz inspirator [nie mylić z imperator!!!], Dyszczo pamiętajcie!!! – nasz Kneź, GPS – równy między równymi, bez skłonności do korygowania: “równiejszy”. A więc: ściskam WASZE prawice (lewoskrętnym – lewice) – dzięki Wam nie muszę się ideolo rozpisywać – i za to Was lubię – 1. cmok cmok, 2. cmok cmok, 3. cmok cmok –
Koniec ingracjacji na dzisiaj –
Budzącym się do szarego dnia, jako uśmiech i podporę dedykuję wytwór niezwykłego pracusia
Dobrego dnia – już odfrrrrrr
http://www.youtube.com/watch?v=DquxPwY91MI
Nietoperzyczko – dobrego dnia bardzo Ci życzę – od dzisiaj już będę miała więcej czasu (przez “moment”) – pozdrawiam serdecznie
Telegraphicu – po wczorajszych porannych dzwonkach jeszcze radość czuję :0 dobrego dnia
Muszę goniiiiiić – do wieczora
Witanko – potrzebują dobrej atmosfery, bo rzeczywistość mnie…irytuje! Podobno 15 to drobiazg nie warty uwagi a grozi nam co najwyżej spadek wielodzietnej patologii?
Mało być “1%” a nie “15″
Cytat od Dudiego: “Ciężko pracowałem, by zajść tak daleko. Gdzie ja w ogóle jestem ?”
http://www.youtube.com/watch?v=sWdLnWaAhNA
i coś na odtrutkę
Witajcie Mili moi
Po Twej kartce Kartku, zestawiajac ją z opisami czeskiego kraju, jakie mam w pamięci i które czytam, chodzi mi po głowie taki niepokój, że bycie bardem, to schyłkowa epoka dla “ludów niedojrzałych do śmierci”.
Dyszczu powiedz młodym, że dzielę ich radość i trzymam kciuki, aby, to co rozpoczęli dane im było doprowadzić do dobrej kontynuacji… (w razie czego proszę tej myśli zbytnio nie rozważać
.
A swoją drogą Dyszczu, to ostrzegła cię Córka, o przyszłych wydatkach, bo Młody to tradycyjnie tylko wódką powinien sie zająć.
Hirundo (z ingracjacją wbrew Twej woli) – dla takich kobiet jak ty warto umierać… Co nie znaczy, ze jesteś jedyną taka Kobietą, ale wiedz, że naprawdę warto.
Buen Camino
GPS-ie, raczej warto żyć niż umierać

Co do Młodych, to jesteśmy na etapie uzgadniania kaczek i kóz
Co do bardów, to zapodany tu Nohavica za bardzo schyłkowo i schodząco nie wygląda – czasy się zmieniają i bardowie też – co ty tak od rana o schodzeniu i umieraniu?
Dyszczu
o jaki 1 % chodzi , wydus z siebie , będzie Ci lżej
A co mam dusić? O ten procent chodzi:
http://romskey.wordpress.com/2010/07/29/1/#comments
Dyszczu
Maleństwo robi jeszcze nyny , więc jednym zdaniem -trzeba znależć przeciwwagę by płacić mniejszy PIT , jak , pogadamy gdy sztorm na morzu ucichnie
Od rana u nas słoneczko, więc witam ciepło i słonecznie.
Hirundo,
ależ cudowny musiał być ten koncert. Ja czekam na Wieczory u luteranów, które zaczynają się u nas w sierpniu. Będzie barokowo i pięknie – może na kilka z tych sierpniowych niedziel się uda trafić.
Marzy mi się Muzyka w Raju w Gościkowie-Jordanowie, ale to kawałek drogi i o bilety nie tak łatwo.
http://www.youtube.com/watch?v=mE7V3VIZt4E&feature=related
Dyszczu – proponuję zwrócić uwagę na konie lub wielbłądy. Kozy i kaczki wykarmią, a juczne zwięrzęta wyższą wartośc dodaną nisą – tanio Córy nie oddawaj


Jeśłi przyjąć, że śmierć to wrota do Raju, to umieranie może być optymistyczne
Nietoperku, czyzbyś śmigała nad Bałtykiem, a unikasz ekspertyzy mej piwniczki?
B.C.
Coś ci się GPS-ie pomyliło – to ja mam dopłacić – nie ten obszar kulturowy. Tutaj się córki wianuje
1% to z Dyszcza i z każdego z nas wyduszą… niestety
To ci przyjdzie Córkę w złoto ubrać lub jakąś skrzynie kupić, byle solidną
A tak wogóle to o wianie, czy o posagu rozmawiacie?
Posag jeśli dobrze dziadowie mnie nauczyli – wnosi do stadła Młoda, a wiano (za “wianek”) zabezpieczając byt przyszłej żony Młody.
Tak, ze pilnuj Dyszczu negocjacji
O cholera, zapomniałem, że można sięgnąć do tradycji
Zawszeć to Kneziówna
O ti Tej Kneziówny bym sie trzymał – jakby co, to – kęsim, kęsim (jako, żem krwi tatarskiej to wiem co mówię)
Nietoperzyco,
Wysłałam zapytania odnośnie kwater w Poznaniu. Zobaczymy, kto i co odpowie. Doprecyzuj, proszę, czy są jakieś konkretne wymagania. (Oczywiście to nic na 100% – badamy teren)
http://www.youtube.com/watch?v=Bn5tiuZU4JI
Pozdrawiam
GPS
(50)
Jeśli chodzi o śmierć i o podatki, to mówi się, że śmierć lepsza, bo zdarza się raz, a nie jak podatki, które dręczą permanentnie.
Allo – ale lżej by było, gdybym widział, że ta udreka jakieś korzyści przynosi…
Ałło,
napisałam do Kartka co i jak ,wyslę ci jak tylko sie obudzi
Netopko, Nina Simone absolutnie genialna! Słucham kolejny raz i jeszcze nie raz posłucham!
GPS
Twoje założenie jest z gruntu błędnę. Założę defetystycznie, że nie chodzi tu o korzyści. A w każdym razie to nie to słowo
Dzień dobry, miłego popołudnia. Dziękuję za poranne rozmowy i muzyke. Do czeskich spraw, które mają wymiar ponad czeski pewnie niedługo wrócę. A dziś wcześniej zapraszam na nową kartkę, bo ciężki dzień – migrenowy – na skutek skoków ciśnienia i parszywej pogody zmusił mnie do sięgnięcia po awaryjny temat. Jest to fragment dawno napisanego tekstu, bo nic bym chyba dziś nie potrafił sklecić. Ale temat miły bo dotyczy letniej przygody. Tak więc zapraszam na górę
Pozdrawiam
Zostaw odpowiedź