PA040002

Czytając książkę „Europa z płaskostopiem” (Aleksander Kaczorowski, współpraca Tomasz Maćkowiak, wydawnictwo Czarne Wołowiec 2006) myślę o Peterze – czeskim emigrancie – z którym los zetknął mnie w czasie wędrówki przez Hiszpanię. Byłem w złej formie, okulałem i ten starszy ode mnie Czech bardzo mi pomógł w wędrówce do Santiago. Po kilku dniach wspólnego marszu, gdy się z nim zaprzyjaźnilem poczułem wstyd za udział moich rodaków w pacyfikacji Praskiej Wiosny, która wygnała Petera z kraju. Zacząłem się nawet mętnie tłumaczyć ale wtedy on parsknął śmiechem i powiedział – „A co mnie to obchodzi? Stare dzieje. Dla mnie dobrze się to skończyło. Kim byłbym, gdybym tam został? Pewnie tępym robotnikiem w zbrojeniowej fabryce. Nie lubię nawet tam wracać, do tych kilku osób z dalekiej rodziny, które mi zostały. Czuję w nich jakąś niezrozumiałą zazdrość i poczucie niesprawiedliwości, że lepiej i inaczej niż oni żyję. Jakbym ich zdradził przechodząc w tamtą sierpniową noc do Austrii przez opustoszałą granicę. Jakbym ich zdradził, nie będąc z nimi w skundlonych czasach normalizacji. Jestem dla nich inny, obcy dlatego, że nie dałem się skurwić. A przecież oni po prostu bali się uciec jak ja. Zostali ze strachu i kurwili się z tego strachu.” Mówił to bez żalu kopiąc kamyki czubkiem buta – „Tamte rozrachunki przyjacielu to już nie moja historia. Nie masz się z czego tłumaczyć.

Ale nie wszyscy się skurwiali. W lipcu 1968 roku, gdy Peter przechodził o świcie przez austriacką granicę rozpoczynała się niezwykła kariera czeskiego psychodelicznego zespołu rockowego „Plastic People of the Uniwerse”, który po dziesięciu latach miał się stać symbolem czeskiej opozycji zmagającej się z komunistycznym państwem Husaka. Sława i legenda tego zespołu otworzyła Czechom drogę do wolnego świata. To zupełnie inna – psychodeliczna – droga aniżeli nasza, wiodąca przez obwieszoną świętymi obrazami bramę Stoczni Gdańskiej. Nie wiem czy mimo artystycznego i psychicznego „zamotania”, ostrego i nonkonformistycznego buntu droga „Plastików” nie była prostsza. Dla mnie w każdym razie jest bardziej zrozumiała i czysta.

Zbiór wywiadów „Europa z płaskostopiem” otwiera rozmowa Tomasza Maćkowiaka z Milanem Hlavsą – liderem i basistą „Plastic People of …”. Wywiad jest uderzająco prawdziwym opisem życia i twórczości negującej ówczesną rzeczywistość. Prawdę w słowach Hlavsy czuje się szczególnie wyraźnie w naszych zakłamanych, nadętych i kombatanckich realiach.

Oto fragmenty rozmowy o tym jak wolność psychodelicznego rocka rozpieprzała totalitarne państwo.

Tomasz Maćkowiak – Plastic People of the Uniwerse powstało w w 1968 roku. To było przed czy po inwazji wojsk Układu Warszawskiego na Czechosłowację?

Milan Hlavsa – Najważniejsze, że jedno z drugim nie miało nic wspólnego.. Nie mogę powiedzieć żeby założenie Plastikowych było jakimś głosem sprzeciwu czy aktem oporu itd. Po prostu byliśmy grupą młodych chłopaków, którzy chcieli grać. Ja nawet dość dokładnie pamiętam dzień inwazji. 21 sierpnia obudził mnie mój starszy brat i wołał, że mam się pakować, że emigrujemy do Austrii, bo „Ruscy” weszli. Po południu nam przeszło ( … ) Interesowała nas muzyka. W drugiej połowie lat sześćdziesiątych powstała w Pradze cała masa kapel rockowych, w tym i nasza. Nazwę wymyśliliśmy wspólnie ( … ) To się wzięło z kultury rockowej. Andy Warhol powiedział kiedyś: „Kocham wszystko co plastikowe, chciałbym sam być z plastiku.( … ) Ja już wtedy grałem w kapeli. Od trzynastego roku życia grałem co sobotę w gospodzie w zespole, który się nazywał Undertakers. Wykonywaliśmy znane rockowe kawałki z radia ( … ) zawsze kiedy wspominam te czasy, tę atmosferę luzu, przypomina mi się studium jakiegoś uczonego od muzyki, które wiele, wiele lat później czytałem w kanadyjskim piśmie. Dowodził, że rock and rolla wymyśliło kgb i polska tajna policja, żeby zdemoralizować zachodnie społeczeństwa i zatruć tamtejszą młodzież dekadencją.

TM – Jak inwazja wpłynęła na swobodę tworzenia?

MH – Wcale jej nie zauważyliśmy. W 1969 roku zyskaliśmy nawet status profesjonalistów. To oznaczało, że mamy klub, w którym wolno nam grać, sprzęt z którego możemy korzystać, stałe stawki za koncerty. Mnie to cieszyło, bo jakoś nie miałem szczęścia do szkół. Prawdę mówiąc poza graniem nic mnie nie interesowało. Wylali mnie z kolegą z technikum masarskiego i potem, żeby zarobić łapałem jakiś dorywcze prace w rzeźniach.

TM – W tym czasie odsunięto Dubczeka i rozpoczęła się „normalizacja”. Nie zauważył Pan tego?

MH – Nie. Graliśmy, koncertowaliśmy, polityka nas nie interesowała. Wydawało się, że wszystko jest w porządku. Dopiero w 1971 roku dowiedzieliśmy się o weryfikacjach. Była komisja, która słuchała każdego zespołu o profesjonalnym statusie i oceniała. Zalecali, żeby do repertuaru włączyć jakieś pieśni radzieckie, odrzucali anglojęzyczne nazwy, kazali ostrzyc włosy. To było upokarzające. Odmówiliśmy.

TM – Czy to oznaczało np. ryzyko uwięzienia?

MH – Nie, skądże! To oznaczało, że nie będziemy mieć aparatury i nikt nam nie będzie organizował koncertów i płacił tantiem – po prostu nikt nam w niczym nie pomoże ( … ) Zdecydowaliśmy, że gramy dalej. Pierwszym naszym krokiem był grupowy wyjazd na Wyżynę Czesko-Morawską. Pracowaliśmy tam jako drwale by zarobić na sprzęt. ( … ) Zdarzało się, że znaleźliśmy jakąś salę np. świetlicę na ogródkach działkowych i tam dawaliśmy koncert pod patronatem związku działkowiczów. Już wtedy byliśmy na swój sposób sławni, właśnie dlatego, że odmówiliśmy weryfikacji. Wytworzyło się wokół nas środowisko, które nasz menadżer Ivan Jirous nazwał potem „wesołe getto” a jeszcze później underground. To byli malarze, poeci, plastycy. Spotykaliśmy się w gospodach, popijaliśmy, staraliśmy się dobrze bawić. ( ..,. )

TM – To kiedy zaczął się Pan interesować polityką?

MH – Wtedy, kiedy polityka zaczęła się interesować mną. W 1974 roku już było jasne, że służba bezpieczeństwa zaczyna się koło nas kręcić. Był taki koncert w Czeskich Budziejowicach. Wtedy doszło do pierwszej akcji milicyjnej wymierzonej w publiczność. Grał jakiś zespół bluesowy przed nami, gdy nagle podjechały autobusy pełne milicji. Wyskoczyli i zaczęli tłuc do krwi. Ładowali ludzi do tych autobusów i odwozili na dworzec. Nam nic nie zrobili, ale sporo naszych fanów wtedy zatrzymano, pobito w celach, powyrzucano ze szkół. ( … ) W lutym 1976 roku graliśmy na ślubie Ivana Jirousa ( … ) To był wielki wieczór. Milicja nie interweniowała ale kilka dni po koncercie zatrzymano paru z nas. Trochę nas potrzymali a w końcu czterech z nas skazali.

TM – Słynny proces, w trakcie którego powstała Karta 77, też był przecież w 1976 roku.

MH – Przecież właśnie o tym procesie mówiłem!

TM – Jak wyglądało pana aresztowanie?

MH – Byłem na wsi, piliśmy z przyjaciółmi w gospodzie wino. Kierownik knajpy zaczął robić do nas dziwne miny, w końcu dyskretnie pokazał dwóch niepozornych panów w kącie. Chwilę się z nich pośmialiśmy, ale potem do nas podeszli, wzięli dowody i wezwali auto. ( … ) … bałem się. Wszyscy się wtedy bali milicji, bo oni mogli robić co chcieli. Zresztą trudno się nie bać – „Tu masz ciuchy, swoje wrzuć do worka! Wyciągaj sznurowadła! Stań w szeregu!” ( … ) W końcu oskarżyli nas o chuligaństwo, bo w tekstach naszych piosenek były słowa typu „dupa”, „kurwa”, „gówno”. Groziły mi za to dwa – trzy lata. W końcu puścili mnie po pół roku. Ale czterech chłopaków posadzili. ( … ) Nasz proces był pokazowy. W dokumentach prokurator napisał – „Uwaga! Nie strzyc! Nie golić”. Bardzo chcieli pokazać w telewizji brodatych, długowłosych chuliganów. ( … ) Podczas widzenia adwokat powiedział mi, że w Pradze jest petycja o nasze uwolnienie i że podpisało ją ponad 200 osób. Jak to usłyszałem jakby mi skrzydła urosły! Było mi wszystko jedno, czy dostanę dwa czy pięć lat. Wiedziałem, że dzieje się coś bardzo ważnego. Ogólnie się uważa, że zamknięcie Plastików było początkiem Karty 77. Jestem z tego dumny.

TM – Co pan robił po wyjściu z więzienia?

MH – Poczekałem aż puścili pozostałych, zebrałem z powrotem kapelą i znów zaczęliśmy próby. Eh, to były piękne czasy, teraz nie miałbym już tej energii. ( … )

TM – Czyli jednak dało się grać nadal?

MH – Nie. Te dwa czy trzy koncerty, te próby po mieszkaniach jeszcze nie znaczą, że przetrwaliśmy. ( … ) … represje właściwie nas sparaliżowały. Nie chcę opowiadać co nam robili, co zrobili niektórym z nas. To było dawno, w końcu sami wybraliśmy taki los. ( … ) Tamte czasy zdecydowanie nie nadają się też na materiał romantycznych legend o ruchu oporu. ( … ) W 1981 roku nasi fani z Czeskiej Lipy zaproponowali nam koncert u nich w domu. Ostrzegaliśmy, że to się źle skończy. Odpowiedzieli, że dom jest ich a u siebie mogą robić co chcą. Udało się zmylić służbę bezpieczeństwa. Koncert udał się nadspodziewanie dobrze. Wszyscy byli zadowoleni, że przechytrzyliśmy władze. A parę dni później dom w którym graliśmy spłonął, podpalony przez nieznanych sprawców. Wtedy zrozumiałem, że to już koniec, że to co robimy zagraża nie tylko nam, ale i naszemu otoczeniu ( … )

TM – Z czego pan żył?

MH – Łapałem różne głupawe prace. Najdłużej robiłem plastikowe opakowania dla spółdzielni chałupników ( … ) Tak dotrwałem do 1986 roku, kiedy przyszedł Gorbaczow i zaczął pierestrojkę. Wszyscy czuliśmy, że establishment traci pewność siebie i lada chwila coś się stanie. Potem przyszła „aksamitna rewolucja” i okazało się, że Plastikowi to legenda (… )

TM – W wywiadach podkreśla Pan czasem swój katolicyzm. To nie jest typowe dla Czecha ani dla muzyka rockowego.

MH – Nowa, bezwzględna rzeczywistość i kult pieniądza, jaki zapanował w Czechach po „rewolucji”, sprawiły, że zacząłem mieć poglądy polityczne. Jedna moja sąsiadka była emerytką. Nie miała na czynsz, na opłaty za prąd i ktoś jej poradził, by przestała się z tym męczyć i poszla do domu starców. Na drugi dzień znaleźli ją powieszoną. Właśnie takie wydarzenia sprawiają, że uważam się za lewicowego katolika.”

Milan Hlavsa umarł w 2001 roku na raka. Żył pięćdziesiąt lat

Poniżej archiwalne nagrania Plastików

http://www.youtube.com/watch?v=Ucn5_CkPKnM&feature=related

http://www.youtube.com/watch?v=ijmn1TWc53k&feature=related

Poniżej potępiające czeską opozycję ( w czasie procesu Plastików) wystąpienia tzw „zwykłych ludzi”

http://www.youtube.com/watch?v=6GybNHrpL_4&feature=related