www.kartkazpodrozy.blog.onet.pl
Kartka z podróży – ścieżki camino…
23 lip
Pierwszy tekst, który napisałem w ubiegłym roku, tuż po powrocie z Hiszpanii nosił tytuł „Lokomotyw dym”. Kartka była próbą opisu poczucia osaczenia, którego doznaje się po powrocie z wędrówki. Tak wówczas pisałem – „ …Noc, ostatni papieros na ganku. Z daleka słyszę przeciągłe wycie lokomotywy. Po chwili krótki stukot wagonów i znów zapada cisza. Przypomina mi się zima 1982 roku. Państwo wywaliło nas wówczas z uczelni na przymusowe wakacje. Ciężko znosiłem tę biurokratyczno – policyjną atmosferę osaczenia. W ciche noce, bo godzina milicyjna uwięziła ludzi w domach, słuchałem dobiegających zza okna sygnałów lokomotyw. To wycie było jak sygnał wolności – ktoś był w ruchu, w drodze. Ktoś był wolny w tym kraju przypominającym zamarznięte więzienie.
Pociąg, który niedaleko domu przeciągle wyje po nocy, kończy bieg w Szklarskiej Porębie. Ale tory biegną dalej – do Czech. Ta linia od kilkudziesięciu lat jest martwa, wyłączona z ruchu. Nie wiem czemu, bo to przecież góry i piękne widoki. To atrakcyjna trasa Widocznie ludziom nie chce się przejechać na drugą stronę. Nie interesuje ich co jest za górami. To dziwne – jak może ludzi nie interesować co jest za górskim pasmem na które codziennie patrzą? To tak jakby te kopiaste szczyty były granicą ich świata. Przecież nie trzeba rozwalać ich jak muru berlińskiego – wystarczy przejechać wygodną kolejką na drugą stronę. No ale nikomu się nie chce, nikogo to nie interesuje więc tory rdzewieją.
Piszę tę kartkę grubo po północy. Zza uchylonego okna znów słyszę cichy stukot wagonów. Czekam na sygnał lokomotywy – tym razem nie zawyła. Szkoda.” Następnego dnia dnia dostałem kilka listów w których Czytelnicy zarzucali mi nadmierny pesymizm. No i otrzymałem sprostowanie, do którego odniosłem się w ten sposób – „ ….dostałem też list na który powinienem odpisać szybko. Otrzymałem go kilka godzin po opublikowaniu kartki „Lokomotyw dym”. Przypomnę, że z nutą goryczy i zniechęcenia pisałem w o nieczynnej linii kolejowej łączącej poprzez Karkonosze Polskę z Czechami. W liście moja czytelniczka (czytelnik?) pisze, że tory w Jakuszycach już niemal są położone i od kilku miesięcy trwają szybkie prace nad połączeniem z Czechami. Pozostała tylko naprawa kilkuset metrów torowiska….” Nie pozostało mi więc nic innego jak wejść pod stół i odszczekać – co zrobiłem. Ale tym samym reaktywacja kolei biegnącej przez Karkonosze stała się motywem przewodnim moich tekstów – czymś w rodzaju symbolu polskich chęci, możliwości i aspiracji. Nie ukrywam, że ten błyskotliwy projekt praktycznej realizacji idei zjednoczonej Europy – bez granic – stał się probierzem mojej oceny sytuacji w Polsce. Wracałem więc wielokrotnie do tematu Kolei Izerskiej chodząc po górach i wymieniając poglądy z moimi Czytelnikami. W lipcu tego roku Czytelnicy z Polski i ze świata zaczęli do mnie pisać, że kolej jest już uruchomiona więc warto bym się nią przejechał i może napisał z tej podróży jakąś relację. Nabrałem apetytu na podróż – tym większego, że trasa jest bajkowo piękna. Jeszcze tylko kilka słów wyjaśnienia o jakiej właściwie linii kolejowej – cudzie technicznym i krajoznawczym – piszę.
Kolej Izerska ( Tannwalder Zahnradbahn ) została wybudowana w latach 1888-1902 w Karkonoszach i Górach Izerskich. Łączyła pierwotnie austro-węgierskie miasta Jungbunzlau ( dziś Mladá Boleslav w Czechach ), Reichenberg ( dziś Liberec ) i Gablonz ( Jablonec nad Nisou ) z pruskimi miastami Hirschberg ( dziś Jelenia Góra ) i Waldenburg ( Wałbrzych ). Nie chcę omawiać historii frapującej budowy tej linii kolejowej. Nie jest to bezpośrednim tematem mojego tekstu. Zachęcam do odwiedzenia strony, na której w pasjonujący sposób opisano realizację projektu sprzed ponad stu laty zamie3szczając przy okazji archiwalne zdjęcia.
http://www.goryizerskie.pl/?file=art&art_id=171
Ważne jest jak doszło do obumarcia tej kwitnącej za Niemców linii? Działania wojenne nie spowodowały zniszczeń na szlaku Kolei Izerskiej. Dopiero powojenna grabież infrastruktury kolejowej przez maruderów Armii Czerwonej, szabrowników a także prowadzony przez państwo polskie demontaż wszystkiego, co wartościowe na byłych ziemiach niemieckich wpłynął na jej dewastację. W rezultacie kilka lat po wojnie koleje zdemontowały resztki bezużytecznej trakcji elektrycznej w wyższych partiach szlaku, do których bandy złodziei nie zdołały lub nie zdążyły dotrzeć. W 1946 roku kursowały na najwyższym odcinku granicznym tylko dwie pary pociągów, natomiast na początku lat 50 – tych już cztery. Ze względu na uszczelnienie granicy za pomocą zaostrzenia od 1948 roku przepisów o przebywaniu w strefie nadgranicznej, polski odcinek pomiędzy Jakuszycami a Tkaczami był dostępny tylko dla pracowników leśnych, posiadających specjalne przepustki oraz dla żołnierzy pilnujących granicy. Polityczne odcięcie polski od świata oraz obowiązujące w latach 50 – tych przepisy, uniemożliwiające praktycznie turystykę w pasie nadgranicznym spowodowały, że trasę Kolei Izerskiej skrócono do Szklarskiej Poręby Górnej. W 1958 roku Polska i Czechosłowacja podpisały umowę korygującą przebieg granicy w rejonie wsi Tkacze i Harrachov. W rezultacie Polska odstąpiła Czechosłowacji wieś Tkacze wraz ze stacją kolejową, tunelem kolejowym i mostem nad rzeką Izerą. Tkacze otrzymały nazwę Mýtiny i stały się wkrótce częścią Harrachova. W 1963 roku Czesi oddali do eksploatacji odcinek Kolei Izerskiej Mýtiny – Kořenov, dzięki czemu Harrachov uzyskał za pośrednictwem pozyskanej od Polski stacji połączenie kolejowe z resztą Czechosłowacji. Po agresji sowieckiej na Czechosłowację w 1968 roku – z udziałem wojsk polskich – jakiekolwiek rozmowy o reaktywacji linii, z uwagi na sytuację polityczną pozbawione były sensu.
Współcześnie linia używana była tylko na osobnych odcinkach – polskim ( między Szklarską Porębą a Jelenią Górą ) oraz czeskim ( między Harrachovem a Tanvaldem ). Próbę wznowienia ruchu na odcinku granicznym podjęto w 1992 roku , ale bez prób kontynuacji. Ruch wznowiono jeszcze tylko 5 lipca 2002 roku – w stulecie istnienia Kolei Izerskiej. W maju 2009 roku uroczyście rozpoczęto remont linii kolejowej od Szklarskiej Poręby do granicy Polski i dalej do Kořenova. Ambitny projekt dofinansowała Unia ofiarowując stronie polskiej 3 mln euro, a braciom Czechom prawie 700 tys euro – na remont starych torów Uroczyste otwarcie linii miało nastąpić 2 lipca tego roku a dzień później pociągi miały już poruszać się wg nowego rozkładu jazdy. Według zapowiedzi dziennie miało jeździć sześć pociągów tam i z powrotem. Jak pisze Maria Kusz w art „Pociąg pod specjalnym nadzorem, czyli Kolej Izerska” ( GW – dodatek dolnośląski z 08.07.2010 ) ze Szklarskiej Poręby, przy entuzjazmie zebranych na dworcu mieszkańców, zgodnie z przyjętym terminem wyjechał do Korenov pierwszy pociąg pełen polskich prominentów z wicemarszałkiem województwa dolnośląskiego, europosłem, posłanką, starostą, radnymi sejmiku i ambasadorem Polski w Czechach. Jednak po stronie czeskiej nikt ich nie powitał. Ów dyplomatyczny chłód wyjaśnił w czeskiej telewizji Martin Sepp – przedstawiciel lokalnych władz z Liberca – który odmówił uczestnictwa w uroczystej inauguracji linii. Powiedział – „Uważamy za niestosowny udział w przedsięwzięciu, z którego nie będzie mógł korzystać zwykły pasażer”. Pasażerowie o których mówił Martin Sepp nie mogą jeździć „niby” reaktywowaną Koleją Izerską, ponieważ samorząd województwa dolnośląskiego – właściciel linii – nie zadbał o to, żeby stacje czeskie i polskie miały sformalizowaną łączność. Tak więc pociąg może dojechać tylko do Jakuszyc. Aby mogła odbyć się oficjalna, propagandowa szopka wymyślono specjalny, jednodniowy regulamin, który legalizował pierwszy, uroczysty przejazd. Czemu nie dopełniono formalności i nie dokonano uzgodnień nikt nie potrafi jak do tej pory wyjaśnić. Ja Czechom się nie dziwię – kolej to poważna sprawa i wymaga zachowania procedur bezpieczeństwa – o to przecież chodzi w łączności. Czesi są zresztą zresztą nacją rozważną – pewnie dzięki temu ich samoloty z władzami na pokładzie nie spadają na zamglone lasy.
Tak więc Kolej Izerska mimo generalnego remontu nadal nie działa. Dziś ( 23 lipca ) rozpytywałem się o możliwości przejazdu. Nic nie wskazuje na to by w najbliższym czasie (miesiącach) linia miała nabrać transgranicznego charakteru. Rozmowy z Czechami się toczą ospale a przecież jeszcze trzeba kabel łączności rozciągnąć. Władze milczą albo robią dobrą minę do złej gry. Koleją dojechać można jedynie do granicy w Jakuszycach, później przesiadka na podstawiony autobus i kierunek Harrachov. Dobrze tę prowizorkę określiła spikerka czeskiej telewizji mówiąc o nowym połączeniu, którego nie ma – „Velká vlaková blamáž” czyli po naszemu – wielki kolejowy blamaż. Nic dodać, nic ująć. A mnie pozostaje tylko nadsłuchiwać z rezygnacją cichnącego wycia lokomotyw. Kolejny, sensowny projekt UE z którego nic, jak na razie nie wyszło.
Na ilustracjach filmowych odcinki polski i czeski Kolei Izerskiej
http://www.youtube.com/watch?v=jhLkveveIBA
http://www.youtube.com/watch?v=Bh4QFujTqIo&feature=related
Na zdjęciu zarośnięte tory Kolei Izerskiej prowadzące w góry – do Czech.
145 Responses for "Velká vlaková blamáž czyli wielki kolejowy blamaż"
Chcę tylko powiedzieć ,że
1.PADA , PADA , PADA słabo ale jednak temp 26C jest nadzieja
2.Żyje , ale spalam przez ostatni tydzień może dwie nocki , sami rozumieci
Do potem , nie wiem niestety kiedy to na zegarze wypadnie , mam nadzieje ,ze przywola mnie woń jałowca;)
Kartko, tak sie zlozylo, ze dzis sie natknelam na strone o pociagu w zupelnie innej czesci swiata (oczywiscie na trasie rowerzystow z Teksasu
)
http://www.rockymountaineer.com/en_US/routes_and_packages/whistler_sea_to_sky_climb?gclid=COi0isT3gaMCFRkcswodWnyyjA&
Oh, tak bym chciala, zeby ta Izerska szybko zaczela dzialac.
Zaraz poczytam notkę, na razie co ma być uwędzone, się wędzi

W wędzarce wisi z 15 kilo kiełbaski – w tym ok 6 kilo jałowcowej chudej i tłustej czosnkowej. Do tego kilka kawałków słoninki i dwa kawały sadła zawinięte z przyprawami w rolady. Te sadłowe rolady, to niezły wypas, ale tylko dla zdrowych ludzi. Za dwie godzinki zapraszam na wyżerkę
Za dwa tygodnie normalne wędlinki, czyli szyneczki, schabiki, boczki i baleron – na razie się moczą w zalewie.
Co do poprzedniego tematu i gadek pod nim, to nie żałuję ani odrobiny z tego co było, ale tak to jest, że sentyment do czasów młodości zawsze zostaje i tego staram się nie mylić.
Z tym sentymentem to trochę tak samo jak z tym legendarnym smakiem bimbru. Kiedyś chciałem się dowiedzieć od starszych speców jak to było i jaki ten trunek tak naprawdę był? Po dłuższych dociekaniach okazało się, że to był podły, śmierdzący i wcale nie najmocniejszy produkt, ale pili to młodzi, zdrowi i w sumie beztroscy ludzie – pomimo zawieruchy wojennej, biedy i niepewności sentyment pozostał i ten smak… Myśmy też byli kiedyś tacy sami i też to widzimy w nieco różowych barwach, ale jacy durni i naiwni byliśmy, to głowa mała! Jak patrzę teraz na młodych, nie tych wydzierganych, z karkami jak wypasiony kaban, tylko na tych normalnych, naszych, to widzę, że jednak są mądrzejsi – wcale nie wzdycham i nie narzekam “ach ta dzisiejsza młodzież” – są lepsi niż my w ich wieku i mają szanse. A my mieliśmy? Wtedy wydawało się, że nie.
Dzisiejszy temat przypomniał mi problemy z nasz kolejką szprotawską. Powstała prawie równo 100 lat temu i łączyła Zieloną Górę ze Szprotawą. Niestety od dawna niszczeje, a ostatnio pojawił się horrendalny pomysł, by zniszczyć do imentu to, co jeszcze zostało i zrobić po trasie kolejki trasę rowerową.
Historią kolejki żyją już tylko nieliczni pasjonaci.
http://kolejka.ptkraj.pl/
Dyszczu
do czasu aż szyneczki będa gotowe to ja dojde do siebie i rozsiąde sie wygodnie na kamieniu i poszamam .Wędzarnia u mojego dziadka była na poddaszu , duża tak mi sie zdaje ( 3mx5m ) lubiłam tam zgladać
Odnosnie tęsknoty , ja myslę że nalezy do tego podejśc pragmatycznie dla przykładu na podstawie kiełbaski;) Z kilograma mięska nie zrobisz 1,5 kg szynki , Twoja szyneczka bedzie miała ok 0,7 kg i będzie prawdziwa a nie “Jak za Gierka” , zatem to nie tęskonota , tylko realne przesłanki.Gdybys tej kielbaski wiecej zrobił i powiesil na w komorce , to kielbaska by wyschla i dodałbys ja do bigosiku .Co zaś sie stanie z kiełbaską kupiona w sklepie po 3 dniach w lodówce.Nawet jak ona bedzie kosztować 30 zł/kg .To tez tylko marketing , że skoro droga to dobra , na pewno przekonałes się nieraz że nie
Co do naszych Maleństw , nie mówię “ach ta młodzież ” bo od tej młodziezy ja równiez sie uczę , smaczne demotki podrzuca , nizła muzykę , ale nie przesadzaj ,ze są madrzejsi od nas , tylko zapytaj sie po kim takie mądre
Tęsknota
http://demotywatory.pl/602141/Szkola-podstawowa-srednia-i-studia#comments
i cuda cd. ponizej
http://demotywatory.pl/1834931/Pan-Jezus-zmienil-wode-w-wino#comments
Ja nie mówię, że są mądrzejsze te Młode od nas, tylko, że my w ich wieku byliśmy głupsi
Moją beczkę krety zakopały, więc wędzę u sąsiada – leszczyną i jabłonią
Nietoperzyco
Wieści pocieszające (Ciebie)z frontu pogodowego. Wszędzie mgła, chłodno i ciemno jak w listopadzie. Za oknem ludzie w bluzach i spodniach – żegnajcie krotkie majtki i krotkie rękawki. I wszystko to przemieszcza się w centralne rejony kraju.
Karku, posępny ten tekst i pesymistyczny – polnische wirtschaft, to niby jak ma nastrajać pozytywnie?
Netopko, u mnie z kilograma mięsa wychodzi nie więcej niż 0,85 kg wędliny – chyba, że wędzone na zimno to wtedy nieco więcej, ale też nie kilogram.
WandaTX
Dzięki za stronę o kanadyjskiej kolei. Szczególnie mnie ujęło zdjęcie wagonu z panoramicznymi oknami – mogę sobie wyobrazić co jest za nimi.
Niestety przewiduję poważne opóźnienie w uruchomieniu Kolei Izerskiej. W tej chwili trwa poszukiwanie winnego gafy międzynarodowej. Czesi jak sądzę są urażeni, że ich olano – to chyba było powodem ich wypowiedzi. Jak pisałem w tekście przez lata różnie bywało między nami dlatego potrzeba w przypadku wsólnych projektów wiele taktu wykazać. Czesi najwyraźniej odebrali tę gafę jako próbę wjechania do nich na chama. No i będą przewlekać negocjacje. Szkoda. Mnie wkurzyła ta szopka z lipnym otwarciem. Nie tylko mnie zresztą, bo zjechało trochę ludzi, którzy chcieli się przejechać koleją i odeszli z kwitkiem. Więc oceniam szopkę z otwarciem jako gogolowską.
Tak to się widzisz tutaj wszystko wlecze jak guma ze starych gaci. Nic nie może być w tym burdelu zrobione porządnie, na czas i do końca. To smutne.
Dyszczu
wędlinki ,to pewnie te 0,85 , ale szyneczki tyle chyba nie .No chyba ,ze cos tam ‘wstrzyknałeś ”
Maleństwa nie madrzejsze od nas , gdyby okoliczności się nie zmieniły pewnie by z “cytrynki” wiecej niż my nie wycisnęli
Kartku
popadało , 20 min i na razie nic wiecej , ale jak to mówią w Unii i “rak ryba ”
Alla
A wiesz, że po drugiej stronie, w Czechach wszystko jeździ. Jedzie jeden wagon spalinowy, kopci ale jedzie i ludzi wozi. Szkoda tej Szprotawskiej kolejki, to barbarzyństwo. Przecież to bezsens, ścieżkę można zrobić obok torów. Rozmysł np jeżdzi rowerem wzdłuż torów kolejki izerskiej.
Dyszczu, pamietasz, że ludzie pisali na blog iż otwarto kolejkę. nawet laudate mi cynk z Irlandii przyslał. Mialem plan żeby przejechać się, narobić zdjęć i napisać fajny, pozytywny materiał. Były już rozkłady jazdy, cennik (Polska 4 złote, Czechy 11 koron), niezła akcja promocyjna, kupę chętnych. I gówno z tego wyszło! Polsce na tej linii zależało więc Polska (województwo dolnośląskie )powinno się dogadać z czeskim partnerem – w trakcie remontu odwiedzać go, ustalać szczegóły i podpisywać porozumienia. A teraz jak dzieci bagatelizują problem i piszą, że z czeskimi stacjami można się przecież dogadywać za pomocą komórek. Albo trują, że tor do granicy to osiągnięcie. Dla mnie to gówno nie osiągnięcie, bo projekt jest niezrealizowany. Nie będę się przesiadał na granicy jak Fredzia na peronie.
Szykowałem się by napisać w koncu coś krzepiącego. No ale co mogę? Przecież nie bedę kłamał jak te kolejowe klamczuchy.
Nietoperzyco,
sądzę, że najfajniesze w naszej młodzieży jest to, że można z nią swobodnie o wszystkim pogadać, że mają (mnie na przykład słabiej dostępną) inteligencję techniczną, że są bardziej otwarci na świat niż my kiedyś. Dla nich nie ma ograniczeń w językach, odległościach i nie boją się świata, bo nikt im wody z mózgu nie zrobi. I to prawda, że uczymy się od nich. Atrakcyjne jest to ich postrzeganie świata – muzyka, literatura, którą się fascynują. Dzięki temu my sami rozwijamy się w różnych kierunkach i stajemy się bogatsi i ciekawsi.
Kartko,
No, prawda. U nas ciągle deficyt zdrowego rozsądku. A do tego to wieczne udawanie – wszystko na pokaz i na sprzedaż. A przecież politycy i oficjele wszelkiej maści powinni mieć świadomość, że dla nich najlepszą reklamą byłyby u-d-a-n-e inwestycje.
Może piszę truizmy ale materialne pamiętki po ludziach – Niemcach, Czechach, Polakach – trzeba pielęgnować na tych terenach. Gdy się nie docenia dawnego ludzkiego trudu, kompetencji, wizji to jak żyć? To tak jak ten facet na pomniku w Galicji o którym niedawno pisałem – wyrywamy swoje korzenie. I bez przerwy są z tym klopoty – z kolejami starymi, palacami, parkami, cmentarzami …. . Popatrzcie na ten pierwszy film – kolej izerska, odcinek do Szklarskiej. Aż wstyd patrzeć jak zrujnowane są te stacje.
Wiesz Alla, jednym z powodów dla których poszedłem do Santiago było to, że w końcu chciałem zrobić coś do końca – od A do Z. Byłem już wykonczony tą niemożnością zakończenia czegokolwiek. Przecież pracowalem w biurokracji przez ostatnie lata, zajmowalem się projektami, też inwestycjami i miałem doczynienia z jednym wielkim splotem niemożności. Wiesz jak to faceta wykańcza? Chcesz coś skończyć, zamknąć, zacząć coś nowego i nie możesz. Tak jak z tą cholerną kolejka. Niby wszystko dopięte i nagle kicha! To mnie dobija
Rozumiem Cie Kartko.
Nic tak nie wykańcza jak pozoranctwo i bylejakość. Irytują sprawy niedopracowane, zostawione w połowie, porzucone.
Camino rzeczywiście musi być idealnym oderwaniem od tego całego bałaganu.
Człowiek ma w sobie potrzebę sensu, harmonii i ładu – i w myślach, i w otaczającej przestrzeni.
Dokladnie Alla, chodzi o to by coś wymyśleć, zaplanować, zacząc i skończyć. Nie pisałem o tym, choć może to się daje wyczuć między wierszami. Ludzie na camino, choć nie są przecież pod presją grupy, są samotni – wstydzą się skracać np dojeżdżając autobusem. To niewiarygodne ale nawet ludzie, którzy mają uraz np stopy, nie mogą iść i nie mają czasu wstydzą się tego, że skracają. Ja takie sytuacje widziałem – ludzie byli zawstydzeni, zakłopotani, że sobie ułatwili. Bo chodzi o to, by zrobić od początku do konca to co się zaplanowało, wybrało. Tak zrobić by się nie oszukiwać samemu. I dlatego jest taka satysfakcja na finiszu – czułaś to w listach Bogi.
Dlatego tak mnie razi, że tutaj – oczywiście w innych dziedzinach życia – nie ma takiego nastawienia, takiej konsekwencji. Oczywiście myślę o sprawach publicznych i konstruktywnych, bo w robieniu burdelu jest dzika konsekwencja.
Kartko – dzisiejszy temat rozżala i wkurza. Trasa kolejki górskiej piękna, jak wiele innych odcinków sudeckich torów. Taki malowniczy odcinek przemierzałam wielokrotnie z Kłodzka do Stronia Śl. – już wspominałam TU, że nie ma tego połączenia. Czasami wzdycham, że może”dostaliśmy” od przodków zbyt piękny i łatwy do życia kraj – może z tego zrodziła się skłonność do partactwa. Słuchałam audycji o budowie dróg – Hiszpan bardzo się dziwił polskiej opieszałości, bo przecież w Hiszpanii wytyczano i budowano drogi na terenach wysokogórskich – i dali radę…
Czy nie sądzisz, że zamiast rozważań o PRL-owskich resentymentach trzeba porozmyślać o braku doświadczeń kapitalistycznych. Ilekroć sięgam po europejską prozę XIX-wieczną dostrzegam przepaść między nami, a Zachodem. By go dogonić – także mentalnie – powinniśmy dużo czytać, ale też traktować lektury jako źródło wiedzy o ludzkim doświadczeniu gospodarczo-ekonomicznym. Już Balzac daje niezłą szkołę przedsiębiorczości z czasów, gdy A. Mickiewicz tumanił nas “Dziadami”… i tylko.
Tradycyjnie na powitanie
Bo trzeba być uczciwym wobec siebie samego. Jeśli tej uczciwości zabraknie, to nic nie będzie miało sensu.
Kartko
no tak jak faceta wykańcza idzie do Santiago , a jak nietoperza to ….
Byłam wczoraj w naszej stolicy i przepraszam Lui , ale to dopiero peryferie , peryferie myslenia .Tam wszystko jest inaczej .Gdy pytasz o ulicę obok , której stoi warszawiak , on nie wie .Gdy mówisz : gdyby pani tak pracowała w mojej Mieścince to nie miałaby pani klienta , widzę tylko usmiech politowania .Ta bylejakość , nic nierobienie , pozorowanie .Chyba dlatego oni muszą wiecej zarabiać .Cieszę się ,ze mieszkam tam gdzie mieszkam i po takich wyjazdach to doceniam
Ałło
jedyna rzecz jakiej “zazdroszczę “Maleństwu, to mozność wyboru , to bardzo ważne .gdy wspomne pierwsze “Odry” potem przeskok do atari , a potem pierwsze PC to nic ,ze drukarki do nich były jak pół pokoju , ale rewolucja.
Ale nic nie pobije kalkulatora , gdy odstawiało się liczydło to był”skok” .Nowinki techniczne doceniam , ale nie przeceniam .Na telefon komórkowy mówie :smycz .Potrafię sie jednak zrywać ze smyczy dla komfortu psychicznego
A to dla naszych Maleństw , no moze dla nas też
http://www.youtube.com/watch?v=k6EQAOmJrbw
Ja co jakiś czas cytuję Mrożka:
“Żeby być ptakiem nie wystarczy mieć skrzydła, to jeszcze kwestia mentalności”
Nietoperzyco,
myślę, że sedno sprawy tkwi w podporządkowaniu sobie techniki, a nie w uleganiu jej ślepo – tak jak piszesz, trzeba umieć zerwać się ze smyczy.
Link fajny
Doceniam go sama, bo moje Małe bryknęło w świat na weekend.
Kartko – wiele lat temu wiozłam kilkuletniego Młodego z Wenecji do Biskupina. Kolejka wąskotorowa była pięknie przygotowana – muzealne cacko na chodzie. Lokomotywka XIX-wieczna kopciła na czarno. Maszynista miał stosowną czapkę, podkręcane wąsy i umorusaną sadzami twarz. Szkopuł w tym, że gdy ten baśniowy kolejarz otworzył usta, to wysypał się z nich potok siarczystych przekleństw – bo to był po prostu zwykły człowiek… Urok przejażdżki zmalał błyskawicznie (w wagonikach same maluchy z opiekunami).
Hirundo
ale fajowo
porzucilam “ziemski” padół i przyfrunełam , bo coż wazniejszego jest niż
http://www.youtube.com/watch?v=NuxS-9t3tnY
obie zmokłysmy z niunią na spacerku
Dyszczo – ten Mrożek taki aluzyjny
Cześć Hirundo
My mamy doswiadczenia kapitalistyczne tylko one są poza obszarem ludzkiej świadomości. Przecież piszę o tym w tekstach o zaporach, kolejach, fabryce, klęsce ekologicznej w lasach – to są teksty o kapitaliźmie. Kolejka o której pisze Alla to nie element wesołego miasteczka – to element dawnego systemu produkcji w gospodarczym zapleczu Berlina. Łóżko z Czochy – ilustracja wczorajszego tekstu – to łoże burzuja, który dorobił się fortuny na handlu tytoniem i kupił sobie zamek.
Tylko jesli puszczam jako ilustrację politycznego komentarza na renomowanym blogu politycznym fragment Ziemi Obiecanej Wajdy to ludzie tego nie rozumieją. Oni nic nie wiedzą o mieście Łodzi w drugiej połowie XIX wieku. Nawet tak intensywny, soczysty przekaz o kapitaliźmie do nich nie dociera. A przecież to nasza historia
Trochę jestem bezradny wobec tej sytuacji.
Wędlinki na ogół nastrzykuję solanką, wedle uznania i gustu, albo humoru. Najbardziej nastrzykuję boczek, bo tak lubi Wielka Władczyni Chaosu, zwana pospolicie Małżonką
Tym razem nie nastrzykiwałem, więc zanim dokładnie się zapekluje, musi dłużej poleżeć.
Nietoperzyco – miałam widzenie dzisiaj – goniłam na kijach równolegle z “kuzynem” Niuni – jego panią zwizualizowałam sobie jako Ciebie – milej było na trasie wspólnego spaceru
Cieszę się, że przedłożyłaś TU nad Wawę – też nie lubię i na szczęście nic mnie nie zmusza do odwiedzin – gdy zmusza, czuję się bliżej Wschodu.
Poniekąd Siostro Burzy, bo w druga stronę to też działa – żeby być ptakiem nie trzeba mieć skrzydeł, żeby latać, to trzeba być wolnym
Kartko,
a czy to nie jest tak, że pokutuje u nas ciągle myślenie, ze kapitalizm jest upokarzający, gorszy, że tak jak pisze Hirundo, napasiono nas literaturą romantyczną – i jak ta Łęcka myślimy sobie, że lepszy leniwy arystokrata od sprawnego kupca?
Kartko – zgadzam się, że “my” mamy, ale “oni” nie mają. “Onych” jest mnóstwo. Wspomniane przez Ciebie przykłady kapitalizmu mają “obcą” proweniencję – dlatego są takie niepojęte. Należy raczej wspomnieć “Samych swoich” i to z okresu, gdy biegali w kapciach z łyka po kresowej ubożutkiej ojcowiźnie. To co zastali na poniemieckich terenach było mentalnie obce i niepojęte.
Kartku
bo na tym znanym politycznym blogu nie chodzi o rozmowe , tylko o dołozenie “przeciwnikowi” podobnie jak w polityce .Nie mysli sie w kategori słuzby tylko komu dołożyć z przeciwników
Jest taki film – “Męskie sprawy”, o rodzinnym browarze, małej dziewczynce, ludziach którzy nie angażują się programowo w bezsensowne walki i którzy w decydujących momentach wiedzą gdzie ich miejsce – wszystko przeżyli a wykończyła ich Polska Ludowa.
Jako ilustracja najgenialniejsze wykonanie piosenki Pietrzaka z tego filmu, “Taki Kraj”. Jaka szkoda, że Pietrzak tak się pogubił i stracił ostrość widzenia rzeczywistości.
http://www.youtube.com/watch?v=3hkw29Wq6Yw
Alla
Pewnie tak sądząc po bezowocności mego użerania się np na blogach politycznych. Niestety nasz sposób myślenia o świecie jest głęboko zakłamany. Co gorsza przekłada się to na rzeczy praktyczne typu dzisiejszy temat. Co z tego, że indywidualne, skromne najczęściej ambicje rodacy realizują skoro z publicznymi czy wspólnymi nie umieją sobie radzić. Trudno indywidualnie kopać wały przecipowodziowe albo budować drogi. Hirunda ma rację pisząc, że my stoimy w polu. Hiszpanie czy Portugalczycy przez Polaków traktowani z wyższością – jako lenie – lepiej sobie radzą. Wielkość podejmowanych przez nich przedsięwzięć i ich trudność jest nieporównywalna do tutejszych. To gołym okiem widać. Po prostu oni mniej zapieprzają a więcej myślą. No i nie mają skłonności do samooszukiwania się. Nie bez powodu wymyślili camino i zasadę, że przynajmniej raz w życiu trzeba wszystko zostawić w pierony i iść.
Hirundo
to juz kilka lat jak ten wywiad sie ukazał, ale ja sobie do niego wracam od czasu do czasu , wielce inspirujacy
http://www.polityka.pl/spoleczenstwo/niezbednikinteligenta/166201,1,nedza-humanistyki.read
Dyszczo – liczyłam na życzliwy komentarz do Mistrza –
Allo – witaj – przywołanie Łęckiej jest bardzo trafne –
Nikt nie wczytuje się w los Wokulskiego, jako “przecinaka” przedsiębiorczości. Nie postuluję przymusu czytania epiki XIX-wiecznej, ale w naszych postawach czuje się brak tradycji, brak naturalnego wrośnięcia w ekonomikę. Szkoła nie pomaga, bo nie wyrasta z samodzielności gospodarczej. Zobacz, jak “kąsają” Palikota jego sukcesem ekonomicznym, nacechowując go negatywnie. I to się większości podoba (?)
Ałlo
ale Maleństwo docenia również “starocie”
http://www.youtube.com/watch?v=iikKzQwgBJc
Hirundo
Coś w tym jest. Pamietam jak zostalem niemieckim slugusem za tekst o zaporze w Pilchowicach. A “Sami Swoi” – widzisz jak to jest gdy zwykła komedia filmowa staje się nagle filozofią życiową milionów ludzi. Chyba nie Chęciński nie miał takich ambicji.
Nietoperzyco,
To dla Maleństwa:
http://www.youtube.com/watch?v=5qRJIBtbc2c
Nietoperzyco – znam ten wywiad – oczarowana nim kupiłam “Historię filozofii XX wieku” prof. Gadacza. Podziwiam jego tytaniczny wysiłek twórczy i naukowy. Jacka Żakowskiego też cenię za pracowitość również.
Jest króciutka notka Umberto Eco, bodaj wśród “Zapisków na pudełku od zapałek” – “Jak zaplanować czas” – to jest wyższa szkoła nauki efektywnej pracy – każda godzina dnia, miesiąca, roku obliczona, zaplanowana, wykorzystana – efektami cieszymy się jako czytelnicy-miłośnicy Umberto Eco
Kartko
mam nadzieję ,że miałes gdzieś tego “sługusa”
Moze to nietrafne porównanie o tym zaklamaniu , ale
Zapytał mnie ostatnio inwestor co ja prywatnie sądzę a temat zamontowania solarów na dachu .Odpowiedziałam mu tak : z solarami to tak jak z brama na pilota , montuje sie by sąsiad widział , tylko po to .Gdyby te same pieniadze przeznaczyć na rzeczy , które w efektywny sposób pomagaja nam zyc i do tego oszczedzamy to inna sprawa , ale jak pan sobie zyczy zamontujemy .Inwestorowi moja odpowiedz sie nie spodobała .Sąludzie , którzy chcą usłyszeć to co chcą i nic wiecej
Tak samo jest z powodzią , wielki zryw , pomoc a potem co dupa , skonczył sie zryw i tylko nieliczne osoby dalej coś robia u podtaw , zatem wszystko na pokaz
Zapraszam na kiełbaski i wędzone sadło
Ałło
http://www.youtube.com/watch?v=T1Ond-OwgU8
Dysczu
już frune
Kartko – Sylwester Chęciński genialnie uchwycił rys mentalny żywiołu kresowego, o którym dzisiaj mówimy – Dolnoślązacy. Dla mnie Jego trylogia nie jest zwykłą komedią – to film rewelacyjnie wnikliwy, któremu komediowa konwencja pozwoliła przetrwać do dzisiaj. Największą siłę ma oczywiście część “Sami swoi”.
Starszy Dyszczo – pachnie aż w moich rejonach – narobiłeś mi apetytu – a w lodówce tylko echo… i pomidory
Co przewidziałeś dla tych, którzy nie dojadą?
Czasami bardzo żałuję, że przepisy (rewelacja) mego Dziadka nie przetrwały – Pożeracz załapał się na degustację tylko raz, a pamięta smak do dziś.
Dyszczo – zgłodniałam
Dyszczu
widzisz jestem tak glodna ,ze zjadłam “z”
Kartku
wiesz nietoperz na skrzydełkach rózne rzeczy przynosi , wiec taka mała prywata
http://moiprzyjaciele-przyjaciele.blogspot.com/2010/07/22-lipca.html?showComment=1279913699338#c7828483119550266426
Z serii: wszystko na sprzedaż
http://zyciegwiazd.onet.pl/183309,0,leszek-balcerowicz-na-plazy-w-swinoujsciu,fotonews_detail.html
Kartko,
trzeba by rzeczywiście stworzyć precedens i zaskarżyć do UE, że cel dotacji nie został spełniony.
Nie wiem jak wyglądały wnioski po obu stronach, ale uzasadnienie musiało się w każdym wypadku powoływać na wznowienie połączenia między oboma stronami, tj. całkowicie skutecznego połączenia. Ten natomiast nie został osiągnięty, wg tego co czytam. Ci tam w Brukseli są w takich wypadkach rygorystyczni, przynajmniej w projektach z tąd, zkąd piszę. Jak im zaśpiewają zwrot dotacji to myślę, że i dumni Czesi, aczkolwiek zaangażowani tylko w 20% w ten projekt też zmiękną.
Z pozdrowieniami!
Poza tym – smacznego!
Czytelniku
Jestem w pelni swiadomy tego o czym piszesz. Mam nawet podejrzenia, że ten lipny kurs z prominentami miał być dowodem iż zgodnie z terminem linię uruchomiono. Wiem, że Bruksela rygorystycznie przetrzega realizacji celu projektu czyli w tym przypadku odtworzenia dawnej linii na całej długości.
Dzięki, że się odezwałeś, niepokoiłem się już co u Ciebie.
Nietoperzyco, bardzo chętnie napisze – zachęcam również do tego moich Gości. Tylko na jaki adres wysłać?
Dyszczu, popatrz jaki sympatyczny film
http://www.youtube.com/watch?v=xLwohCqdt_U
A tu świetny materiał o bimbrze
http://www.youtube.com/watch?v=etCPoePbUOM
To jest dramatyczne doświadczenie. Czytam … Noc, ostatni papieros na ganku. Z daleka słyszę przeciągłe … zamykam oczy i dalej czytam z pamięci … wycie lokomotywy. Po chwili krótki stukot wagonów i znów zapada cisza. Przypomina mi się zima 1982 roku … Zza uchylonego okna znów słyszę cichy stukot wagonów. Czekam na sygnał lokomotywy – tym razem nie zawyła. Szkoda …
I tak na naszych oczach powstaje klasyka.
Propagandówka niezwykle skuteczna, te bzdury powtarzają ludzie do tej pory – prawda jest taka, że nie da się np. oślepnąć od bimbru, bo odtrutką na metanol jest etanol, poza tym dodawanie kwasu do zacieru powoduje poprawienie środowiska do rozwoju drożdży. Z tym chlorkiem to jakaś bzdura a w zakażonych beczkach fermentacji by nie było. Pomijam już kwestię surowca, którym wtedy była śruta żytnia – z tego robi się starkę i zawsze tak ją robiono – rektyfikowana starka to nie jest starka. Pewnie fachowiec znalazłby więcej bzdur, ale tyle chyba wystarczy.
Witaj Telegraphick Observer
Aleś mnie podsumował! Aż się popłakalem ze śmiechu. Dzięki, że wpadłeś
Pozdrawiam
Ps. Przypominam sobie, że już kiedyś mnie oprawiłeś za ten “Lokomotyw dym”
Hirundo,
myślę, że my generalnie zgubiliśmy gdzieś to nasze dziedzictwo, nasze korzenie. Przecież jest Kochanowski, Modrzewski, Staszic, Norwid, jest czego się trzymać. Jesteśmy, jak człowiek z pomnika, o którym pisała Kartka. Zostały nam jedynie bogoojczyźniane akademie. Francuzi potrafią być dumni z Racina i Moliera. My o naszych wielkich rzadko wspominamy, a już na pewno nie z szacunkiem.
Dyszczu ale pod względem artystym ciekawe – to realizm socjalistyczny
Kartko z P.
Powracasz do starych tekstów i sympatycznie jest wtedy przypomnieć sobie odczucia z poprzedniego czytania, jak i to, że tyle … czasu upłynęło od zeszłego lata, gdzieś między Sewillą, Meridą (o którą Cię zapytałem) i Santiago.
Ale lokomotywa jest tekstem kluczowym, zapadającym w pamięć. Tuwim oczywiście niczemu nie jest winien.
Pozdrowienia
P.S. Przypomnienie kroniki PKF też mnie wzruszyło do łez, ten głos lektora, ta intonacja. Ale największym odkryciem (dla mnie) jest Jarek Nohavica – na blogu Szostkiewicza.
Telegraphicku Observerze
Po raz kolejny odkryłem go kilka dni temu na kacu. Dobrze na mnie wpłynął. Cieszę się, że przypomniał Ci ciotkę z Ostrawy.
Fajny wątek adoracji maryjnych przypomniałeś. Napisalem kiedyś ładną scenę o majowych nabożeństwach, tyle, że się spóźniłem z wklejeniem.
Pozdrawiam
Allo – zgadzam się z Tobą – do zaniedbań lekturowych dołożyłabym niechęć do historii i wykorzenienie z folkloru – to się kończy “pawiem i papugą” – pozdrawiam
Kartko z P.
Ciekawą dywagację przedstawił u Passent niejaki “spokojny” z Krakowa, że jakoby PiS sprofanował krzyż i prosty lud od nich się odwróci, co wydaje mi się pobożnym życzeniem i raczej nietrafioną diagnozą.
Co sądzisz?
Nieobjedzona Dyszczową kiełbaską, ani sadłem nawet, mówię już – dobranoc – do jutra – dla mnie czas na sen …
To nawet nie realizm socjalistyczny, to propagandówa – takie “drobne uproszczenia dla łątwiejszego zrozumienia”. W wydaniu współczesnym tłumaczy się to: ” ciemny lud to kupi” i kupił
Dobranoc Hirundo, śpij smacznie
Przepraszam, a czy ten spokojny to przypadkiem nie pisowski aktywista netowy? Miałem z takowym nickiem wątpliwą przyjemność zamienić parę słów i nawet go chyba pochwaliłem a potem przeprosiłem za to że idę dożynać watahę.
Dyszczu, lubię oglądać te stare kawałki, bo niewiele się zmieniło. Współcześnie jest tylko lepsza jakość obrazu.
Dziękuję za miłe kartkowanie
Dobranoc
I gorsza jakość bimbru
Dyszczu,
trudno tego spokojnego porządnie zakwalifikować. Czuje sympatię do niego, bo taki jest duszczoszczypatielny na sposob jaki moge przyjąć, trochę sobie wspominaliśmy, jak pisałem o wakacjach spędzanych na wsi pod Krakowem. Jest przedsiębiorcą małym. Rozrzalonym na samorząd w mieście, że taki POPiSowy. Z tego wynika jego pozycja – lewicowa, ale dziwnie osadzona w tradycji koscielnej.
Tyle wiem.
Telegraphicku Observerze
Nie ma w Polsce indywidualnego poczucia profanacji krzyża. Polska religijność nie ma wewnętrznęgo, indywidualnego wymiaru. To nie wierni w swym sumieniu dokonują oceny moralnej tylko księża. Tylko księża decydują co jest profanacją a nawet grzechem i przekazują tę opinię wiernym – do wykonania. Na przypadki ostatnich ekscesów z krzyżami kościół patrzył życzliwie więc wierni nie mają powodow do niepokoju.
Tak więc Spokojny błądzi. Na jego rozumowaniu ciąży grzech indywidualizmu.
Na marginesie – polubiłem w Hiszpanii kościoły. Stwarzają dobrą atmosferę do przemyśleń – chyba dlatego, że w nich nie ma bieżacej polityki. Są ponad czasowe. No ale polityki nie ma z tego też powodu, że nie ma w nich wiernych. Tak więc nic nie przybliża lepiej do kościoła jak powszechna laicyzacją
Mnie interesuje, jak oceniacię jego tezę, że PiS przed pałacem w Wawie sprofanował krzyż w odczuciu wiejskicj ludzi, bo wykorzystał go do polityki – o ile dobrze zrozumiałem faceta. Pytam, czy wam taka teza wydaje się mieć jakikolwiek sens.
Twierdzi spokojny, już dość brawurowo, bo ja jestem warszawiak, że cwaniaki-intligenciaki z Żoliborza, Kaczyńscy znaczy, naciągają prosty lud i teraz właśnie nadszedł moment, jak się lud ocknie i zrozumie jak go wycyckali.
Przeczytałem Telegraphicku Twój komentarz do Dyszczu o Spokojnym – widać porządny gość, bo grzeszny indywidualista jak pisalem wyżej.
Alla, spij smacznie
Kartko z P. (nr 77)
Też tak to odebrałem, dokładnie tak. Księża decydują, bo w katolicyźmie oni są pośrednikami, jakby są ludźmi bliżej boga, stąd wiedzą lepiej. Kiedyś mi to wytłumaczyła jedna bliska znajoma w Toronto (sąsiadka, ale nie w tym sensie), już wtedy nawrócona, gdy dyskutowaliśmy o potrzebie celibatu dla księży. Ona gorąco wierzyła, że celibat to jest to. On właśnie ustawia proboszcza w pół drogi do boga.
Oczywiście kościoły w Hiszpanii są wyśmienitym miejscem dla ochłoniecia, w ten sposób unika się odowdnienia, itp.
Kartka z P. (79)
“Grzeszny indywidualista” – przemawiasz jak kapłan. Tyle, że nie podałeś nazwy kościoła.
Idę pić dalej, dobranoc wszystkim
JA go spotkałem u Ady`ego Lightera i odniosłem jak najgorsze wrażenie – należy wziąć pod uwagę, że gdy mi się nudzi to chwalę trolle. jego pochwaliłem
Oczywiście jestem stronniczy i niedoinformowany, ale po tym chwaleniu omijałem jego teksty szerokim łukiem
Nawiązując do Andyego – dobry tekst na jego blogu
http://lighter.blox.pl/2010/07/Dosc-juz-krzyza.html
Telegraphick
Myślę, że nawet w polskich realiach nie chodzi o to by nadawać księżom jakieś szczególne właściwości pół czy ćwierć boskości np za sprawą celibatu. Księża są traktowani najczęściej jako zwyczajni ludzie i ich słabości są tolerowane. Ten pogląd, że o interpretacjach grzechu decyduja księża jest po prostu dla wiernych wygodny, bo zwalnia ich z obowiązku męczącej refleksji. Ostatnio wiele się pisze o społeczeństwie posttotalitarnych czy postsowieckich. On się między innymi w tym wyraża – paradoksalne, że w sprawach wiary no ale kk ma totalitarny charakter
Dobranoc Telegraphicku, udanej imprezy
Dyszczu, dokładnie przewidziałem tę sytuację o ktorej pisze Andy. Wiedzialem, że stacze będą tam stali mimo braku krzyża, że krzyż będzie noszony po Polsce i że z tego wszystkiego wyjdzie jedna wariacja.
Naprawdę nie żartowałem pisząc, że polubiłem koscioły hiszpanskie. Zero polityki, pięć bab czyta pismo święte, bo ksiądz ma pięć parafii (kryzys powołań) i akurat nie przyjechal. A ja leżę na ławce w chłodzie i kontempluję freski średniowieczne. Super relaks refleksyjny! Nic lepiej na kk nie wpływa niż odcięcie od panstwowego cycka i powszechna laicyzacja.
A gdzie jest Nietoperzyca? Czyżby już spała? Tak bez dobranoc?
Ja się dziwię gdzie są wierzący, nie oszołomieni krucjatą? Gdzie ci w Duchu i w charyzmacie, miłości i świadectwach? Czy ich wiara sprowadza się tylko do wznoszenia rąk do nieba, “otwarcia na łaskę” i wywracania gałkami oczu? Czy ich miłość to zwykły bełkot a bliźni to obiekt do pokazania grzeszności, bynajmniej nie swojej?
Spodziewam się zamieszek i rozruchów, bo do tego dąży Kaczyński ze swoimi stronnikami i sługusami – ciemny lud to mięcho armatnie.
Mój apel jest do tych paru wierzących co tu zaglądają – naprawdę uważacie, że jestem odpowiednią osobą, żeby zamiast Was się wypowiadać?
Dyszczu, a może właśnie przez Ciebie Stwórca przemawia? Co my możemy wiedzieć o Bogu i jego wyborach.
Dobranoc, idę już spać
Kartka z P. (87)
Jaka tam impreza. Zgrylowałem pstrąga i warzywa, do tego co zawsze, ona martini i pinot noir, ja złoty bażant i chablis, i tyle.
Już po wszystkim.
Kartka z P. (86)
Podoba mi się zimna krew, z jaką komentujesz. W niektórych kręgach jest jak mówisz, w starszych jeszcze inaczej.
A czy nie podoba Ci się znak równości między bezpieką i kk?
Ludzie mówią, że w plebaniach, nie mówiąc o centralach w kurii, wszyscy “obywatele” mają swoje kartoteki.
To możliwe?
Dyszczu,
wszak nie powiedziałeś dobranoc,
czy uważasz, że w Polsce ktoś zwraca uwagę na bliźnich.
Nie mówię przecie o palaczach papierosów, bo o śpiących nigdy złego słowa mówić nie należy, ale w innych kwestiach????
A jeszcze się plączę – chowam jałowcową po przestygnięciu, do lodówy.
Że na bliźniego się zwraca uwagę to oczywiste, czy aby mu się nie daj Boże przypadkiem nie powiodło? I jeszcze żeby sobie ten stary – nowy samochód rozbił, oczywiście nic temu bliźniemu źle nie życząc. I jeszcze się na bliźniego zwraca uwagę, jak bliźni ma dość i rzuca kurwami
Bo wywracanie oczami niczemu, poza dziwnym wyrazem twarzy, nie służy
Telegraphicj
Kartoteki mają ale nie wiem co w nich jest. Natomiast z bezpieką to przesada, bo nie mają mozliwości stosowania przymusu. Praktycznie odwołują się tylko do pierwotnych lęków (strach przed śmiercią) lub presji opinii społecznej. Wbrew pozorom życie niezależnie od nich nie wiąże się z jakimkolwiek dyskomfortem – lęki społeczne są przesadzone. Moje jedno dziecko chodziło na religię, drugie nie i w żaden sposób nie zaważyło to ich losach. Ja od lat odmawiam udziału w różnych religijno – towarzyskich obrzędach i nikt mi złego słowa nie powiedział. Gdy pracowałem w biurokracji odmawialem udziału w celebrach panstwowo kościelnych i nic się nie dzialo. Ludzie demonizują kler.
Nie śpię, nie spię
Co do tego kto przeze mnie przemawia, to mam to w głębokim poważaniu, podobno człowiek ma wolna wolę.
Ale teraz to idę już spać – mam nadzieję, że te parę osób o których myślę, przeczyta ten drobny wtręt i zechce coś zrobić
O! SETA!!!
To jakiś palec boży, czy co? – wszędzie ma padać, tylko u nas nie! Wakacje w najbardziej słonecznej gminie w Polsce to jednak niekoniecznie najmilsze doznania
Na zdrowie Dyszczu.
Dobranoc wszystkim, już zasypiam. Miłego ranka przy okazji.
Dobranoc
No tak – do jutra. Piętro wyżej, ale czy realnie?
W mojej gminie też ma padać … i dobrze.
Witajcie – u mnie leje – można ten deszcz nazwać oberwaniem chmury, przy temperaturze 17 st. Póki co traktuję ulewę jako życiodajną. Dobrego dnia
Nietoperzyco – mam nadzieję, że Twoją Mieścinkę także porządnie umyje, a Tobie da ulgę po kilkutygodniowej afrykańskiej suszy – miłego dnia – a poza tym:
http://www.youtube.com/watch?v=smJqymtR3qY
Kartko – w “nocnej Polaków rozmowie” pojawiła się myśl:”Księża są traktowani najczęściej jako zwyczajni ludzie i ich słabości są tolerowane”. Wg mnie jest to składowa polskiej schizofrenii – w pracy robimy fikcyjne raporty, w sklepach sprzedajemy fałszywe towary, w szkołach dzieci uczą się ściągania i krętactwa, a o ducha dbają niemoralni księża i zakonnice w nich rozkochane – to co jest pod tą zgrywą zbiorową? Mnie to przeraźliwie smuci – bo wszystko podlane jest mdłym sosem hipokryzji i coraz większej agresji… ale czy potrafimy jeszcze “bić się za sprawę”, czy będziemy się jedynie n…ć, jak tępe barany – gdy patrzę na reprezentację staczy krzyżowych dreszcze mi biegną po plecach – to już jest dno… poniżej tylko kaczyński, kempa, maciarewicz…
Hirundo
razem skrzydełka poderwałyśmy , tylko ja zabrałam sie za naddrabianie i czytanie , a Ty już do transfuzji usiadłaś
Bajka cudna
Chyba nam się chłopaki zanadto rozpolitykowały , a zapomniały o zwykłum zyciu
Dyszczu zamknął kielbaskę w lodówce i jak mam skosztować ,kołowałam nad beczką u sąsiada , ale on mnie nie zauwazył zajety jakiś był tą “setką “
Kartku
tak się zmeczyłam tym lotem do Dyszcza , że skrzydełka zamkneły się nagle i pyszczek nie był już w stanie powiedzieć :dobranoc , ale za to mówie ładnie : dzień dobry
Starszy Dyszczo – mam nadzieję, że u Ciebie też mokro. Napisałeś w nocy o wzajemnych życzeniach rodaków. Byłam ostatnio w małym miasteczku – patrzyłam na ludzi – to reprezentanci prowincjonalnej większości – bez obrazy. Moje dawne osiedle to siedlisko starych, samotnych wdów. Niemal nie słychać dziecięcych głosów, nie widać mężczyzn. Ludzie młodzi wyjechali za chlebem i ich po prostu nie ma. Za to jest dostrzegalna pustka. En bloc społeczność robi złe, brzydkie wrażenie – zniszczone twarze, starsi niż są w rzeczywistości, roztyli i… tępi. Snują się po zakupy i do koś- cioł -a. Poza tym nieustająco plotkują – teraz jestem odporna, ale kiedyś wyjście za drzwi już było tematem – obrzydliwość. Nie mogę tam odpocząć, bo mnie dręczy najprawdziwsza prawda o “nas”. Oczywiście, że są także inni mieszkańcy, ale tym razem, jako turystce autobusowej, dane mi było dostrzec przewagę takich indywiduów –
Dzień dobry, Latawice – transfuzja w trakcie
Gdzie ten chłód, gdzie ta woda z nieba? Mojej Amerykance coś się pomyliło i dmucha w twarz ciepłym powietrzem – zaraz lecę do jednego lekarza od Amerykanek – niech jej zajrzy w trzewia – niech sobie dmucha, byle nie w lecie
Nietoperzyczko – witaj – rzeczywiście już po transfuzji. Leje, więc nie idę na kije. Przyznam, że kiełbaska robi wrażenie – ależ musi pachnieć w Dyszczowej kuchni – mniam
Mam nadzieję, że złapałaś oddech – dosłownie i w przenośni. A skoro sobota, to liczę na Twoje poleniuchowanie
Dyszczo – kurczę!!! Coś te moje życzenia kiepskie – ŻYCZĘ CI spod serducha poprawy – czyli pogorszenia – pogody oraz posłuszeństwa ze strony ustrojstw mechanicznych i nie tylko
Kiełbaską się nie przejedz, bo w taki upał trzeba z umiarem –
Hirundo
zapomniałam co oznacza słowo weekend
ale muzyczki dobrej nie moze zabraknąć
http://www.youtube.com/watch?v=5BmEGm-mraE&feature=related
Dyszczu
chyba zapach kiełbaski zbudził Cie tak wcześnie , boć Ty nie “latawiec”
Informacje pogodowe: zachmurzenie , 20C , da się zyć , idziemy z niunią oddychać świeżym powietrzem
a co , nam sie też coś należy
Dzień dobry,
U mnie pada, pada, pada. Aż się wychodzić nie chce.
Zaraz zrobię listę zadań bojowych i do walki
Hirundo,
(108) z całej wczorajszej rozmowy wynika, że to pozoranctwo i bycie na pokaz jest zakorzenione we wszystkich aspektach naszego życia – od kolejki izerskiej do kk – czego by się nie tknąć – jedno wielkie udawanie.
A tych dziwnych ludzi spod krzyża to ja się bardzo, bardzo boję
Nietoperzyco,
Mam nadzieję, że Twój spacer udany.
do Twojej muzyczki dorzucam coś, co lubię i biorę się do pracy
http://www.youtube.com/watch?v=r920QgrvfQU&feature=related
Miłego dnia!
Ałło
lepiej się poczułam ,że ktoś dziś też oprócz mnie pracuje
może to
http://www.youtube.com/watch?v=DKXxG0vJ3WA&feature=related
Dziewczyny – Allo i Nietoperzyco – dotrzymuję Wam kroku – sprzątnę, nastawię małosolne – w sercu WY i od razu jaśniej na pochmurnym niebie – patrzcie jak szybko do “jesieni”.
Allo – także się ich boję, ale odkrywam w sobie nowe uczucie, ktore rośnie ponad niechęć –
Dzień Dobry, Witajcie
W kotlinie leje jak z cebra. Z przechadzki wróciłem przemoknięty mimo parasola. Ledwie GW uchroniłem od rozmoknięcia. Niestety mokre spodnie i buty są efektem tutejszego burdelu – pozatykanych studzienek ściekowych, powybrzuszanych i poazapadanych chodników i jezdni oraz tzw dynamicznego sposobu jazdy naszych kierowców. Dynamicznego? Raczej neurotycznego. Wszędzie stoi woda a samochody rozpryskuja ją aż na ściany budynków.
Rzeka nieźle wezbrała, chyba groźniej wygląda aniżeli w czasie ostatnich powodzi – bura, wzburzona topiel. Czeka nas kilka mokrych dni
Pozdrawiam
kartku
choc u mnie nie góry , woda płynie rwącymi potokami po ulicy .Ja poderwałam skrzydła i poleciałam po “pamietnik rzemieślnika” .Trudno było go zdobyc , nakład wyczerpany .
Pierwsze dwie sentencje , motto ksiązki :
Szczerość popłaca Cervantesa i anonimowe Kłamcy zawsze są górą
** Kartku oczywiscie
za szybko piszę nie patrząc na klawiaturę
Nietoperzyco,
Niezłe zestawienie tych sentencji.
Takie zderzenie wartości z rzeczywistością.
Hirundo,
Ta jesień rzeczywiście na wyciągnięcie ręki. Wieczorami znów coraz ciemniej. Nie chcę powrotu takiej zimy i wiosny jak te ostatnie. Trzeba szybko łapać zieleń, kwiaty i słońce. Jak tylko przestanie padać, to pobiegnę.
Kochani – (p)obudzeni od rana – byłam ciemna jak tabaka w rogu przy kartce porno, ale szybki kurs rozjaśnił mi nieco horyzonty – za przeproszeniem, podrzucam Wam najdowcipniejszą zbereźność z nadzieją, że nie znacie – weźcie chusteczki na łzy śmiechu
http://www.youtube.com/watch?v=wR2nuHvVLrg
Allo – także oczekuję na przerwę w deszczu, by pójść z kijami – póki co pozwoliłam sobie Was rozśmieszyć do łez
Słotna jesień i długa zima źle mi się kojarzą – wierzę, że TU damy radę także takim niedogodnościom – sprzątam, raczej solidarnie niz ochotnie – końca nie widać – co chwilę podchodzę do laptopa, a tam “pokus” bez liku.
Hirundo,
nie znałam

rzeczywiście wiele wyjaśnia hehe
Allo – też nie znałam – podziwiam także gabaryt talentu, który się nie skalał – a śmiech to zdrowie – trzeba się czasem naszukać, by się zdrowo pośmiać
Małosolne już nastawione, teraz oczywiście mop
Zbieram się do nastawienia nalewki malinowej – w ramach przygotowań do zimy (planuję zrobić wytrawną nalewkę – rok temu piliśmy ją przy chrypkach, symptomach przeziębień – i nie zachorowaliśmy ani raz – lepsza niż amol – szczerze podpowiadam zrobić również wersję zielonogórską, wzmocnimy jakoś sławę ginu lubuskiego
Allo – dałam radę – godzina na kijach była moja – z deszczem na plecach.
Kartko – maszerując, często myślę o Lili Marlene – dzisiaj zadedykuję Ci ją w wykonaniu Daniela Kahna, na którego koncert wybieramy się o 17 godz.
http://www.youtube.com/watch?v=Dba804qx8cw&feature=related
Watro – ww. wykonawcę widziałaś może w ubiegłym roku na Kazimierzu w czasie festiwalu – pozdrawiam
Hirundo , Ałło
ciekawe ilu Panów znało 
ja też nie znałam
Maleństwo doczekało się w internecie “Autor widmo” zatem ja zajrzałam do “Pamietnika rzemieślinika” i poczulam sie o kilkanaście lat młodsza.Gdy M było małe to ja najpierw czytałam książki o dopiero jej podsuwałam delikatnie ( oczywiście nie mówię o klasyce) Teraz razem czytamy bo uwielbiamy wymieniać poglady .Filmy tez zle się oglada samemu
Popadało , woda paruje , temperatura rosnie( już 25C) , robi się niznośnie
Wszędzie pada a my w najsłoneczniejszej gminie w kraju – naokoło chmury a u nas 30 stopni na ścianie, w cieniu! Niech ktoś wreszcie odkręci ten kran!
Dyszczu
już , jaki stumień wody ?!!! Może premiera Pawlaka z sikawką powinnam do Ciebie wyslać , choc raz by się do czegos nadał
Hirundo,
Ale jesteś dzielna !!!
Ja dziś tylko na chwilę wytknęłam nos z domu – a i tak wróciłam przemoczona. Najgorsze, że zaraz muszę wychodzić, a jest tak sennie.
Nietoperzyco,
Ja teraz z moim Małym czytam Mendozę i Pratchetta. Fajne takie wspólne czytanie.
Starszy Dyszczo – chwile temu cieszyłam się, że u Nietoperzycy bez zalania – czas skupić się na Twojej gminie – może tam grzeszni ludzie mieszkają, że ich tak przypieka?
?
Dyszczo – chlup – łap – kap – mimo że smakiem, nie kiełbaską się obchodzimy z Nietoperzycą:
http://www.youtube.com/watch?v=1DAYuB3xvGs
Allo – “wystroiłam się” i brnę do miasta na koncert, na który Watra musiała do Krakowa – pisałam, że zastosuje środki zaradcze i zrobię sobie Kazimierz we W-wiu – będę sie entuzjazmować w imieniu TUbylców – papa
Ałło
Wychyl najpierw jedna nózke , potem drugą i już pójdzie dalej samo
wspólne czytanie mimo wieku jest fantastyczne .Ja jak jechałam dziś po książkę dla Maleństwa przemokłam całkowicie , ale jej uśmiech na widok ksiązki bezcenny
Hirundo
bawcie się dobrze tylko relacje zdaj
czy Ty już nie powinnaś poprawiać kołnierzyka Pozeraczowi przed wyjsciem na koncert
Trzeba zastanowić sie jaką firmę kurierska wybrać by mogła szybko i sprawnie przetransportowac kiełbaskę od Dyszcza do NAS Wszystkich
Hirundo,
Dobrej zabawy, ja też znikam.
Nietoperzyco,
Przebieram się i też uciekam. Nóżka za nóżką.
A “Autora widmo” na razie tylko oglądałam i podobało mi się.
Miłej lektury dla Maleństwa i dla Ciebie.
Pozdrawiam i do jutra
Ałło
miłej zabawy
Hirundo,
dzięki za wkład. Szkoda, że wiadomość jest zła. Rządzi fikcja i zgrywa, co można dedukować – jest dziedzictwem poprzedniego ustroju.
Dla myśliciela wniosków jest kilka – szczerość nie popłaca w życiu, co najwyżej w małym gronie, i też pewności nie ma. I może się opłacić w życiu pozagrobowym, bo ono będzie prawdziwe. Ale może to też fikcja i ściema?
Oczywiście dzień doberek składam wszystkim, tak się zaczytałem, że zapomniałem się.
Dobry wieczór, witam wszystkich Gości/Domownikow. Dzieki za ciekawą rozmowę, muzyke a przede wszystkim skecz o konstruowaniu tzw organow – popłakałem się ze śmiechu. Tym, którzy wybyli na rozmaite “gorączki sobotniej nocy” życzę dobrej zabawy. A pozostałych czytelnikow zapraszam pietro wyżej – na nowy temat, ktory przed chwilą wkleiłem.
Pozdrowienia
Zostaw odpowiedź