www.kartkazpodrozy.blog.onet.pl
Kartka z podróży – ścieżki camino…
22 lip
Znów statystyka – jak zwykle inspirująca do przemyśleń. W prasie i internecie oczywiście pierwsze analizy powyborcze wskazujące na wzrastający konserwatyzm i autorytaryzm rodaków wyrażany głównie wciąż wysokim wskaźnikiem poparcia do przywrócenia kary śmierci – ponad 80 % badanych chciałoby wieszać za szyję złych ludzi. To zaskakujące w Europie w której od wojny wskaźnik poparcia dla kary śmierci systematycznie maleje. Jest to zarazem wskaźnik niezwykłego jak na kontynentalne warunki poczucia społecznego lęku. Dalej jeden z najwyższych w Europie poziomów masakry na drogach czyli stosunek zabitych do rannych – podobny ma tylko trawiona głębokim kryzysem Grecja. Następnie kilka zaskakujących wskaźników dotyczących niezwykle wysokiego poczucia zadowolenia z życia erotycznego polskich kobiet. Ponad 40 % Polek kocha się częściej aniżeli raz w tygodniu i wyraża głębokie poczucie zaufania do partnerów, którzy w przypadku Polek mają decydujący głos w sprawie stosowanych metod antykoncepcji. Nie jest jednak tak słodko w polskich łóżkach. Obraz sielanki erotycznej, moim zdaniem ciężko jest powiązać z trudnymi do interpretacji danymi opublikowanymi przez amerykańską firmę Alexa badającą zasięg korzystania z pornografii. W jej raporcie można przeczytać informację, że „polscy internauci znaleźli się w światowej czołówce amatorów stron porno. Jesteśmy piątą co do wielkości klientelą RedTube – jednego z największych serwisów pornograficznych na świecie. W aktualizowanym codziennie rankingu popularności stron WWW – serwis pornograficzny RedTube znalazł się na 26 miejscu wśród najchętniej odwiedzanych stron przez polskich internautów – dane z 15 lipca 2010 roku. Osiągnął wynik lepszy niż portal społecznościowy grono.net, strona z rozkładem jazdy PKP i popularny serwis z ogłoszeniami pracy. Amerykańska spółka Alexa dostarcza informacji o generowanym ruchu do stron internetowych. Według danych spółki, użytkownicy polskiego internetu znaleźli się w światowej czołówce amatorów e-pornografii. Wśród użytkowników witryny pornograficznej RedTube są na piątym miejscu i stanowią 4,3 proc. wszystkich odwiedzających tę stronę. Użytkowników polskiego internetu wyprzedzają jedynie Amerykanie (21,3 proc.), Brazylijczycy (7 proc.), Brytyjczycy (4,8 proc.) i Włosi (4,6 proc.). To zaskakujące dane w kontekście cytowanych powyżej – z jednej strony Polki okazują satysfakcję ze swego pożycia seksualnego natomiast z drugiej strony ich partnerom najwyraźniej jest mało, bo całe godziny spędzają na samotniczym oglądaniu kopulacji w darmowych serwisach porno. Z mojej wiedzy życiowej wynika bowiem, że to faceci są główną klientelą porno biznesu i pod ich upodobania kręci się te dokumentalne filmy. Zazwyczaj nie ekscytują one kobiet – co najwyżej śmieszą albo swą monotonią doprowadzają do senności. Porno – kinematografia mimo okazywanego przez aktorów entuzjazmu ma w sobie coś ponurego i samotniczego. No bo oglądanie jest przez swą jałowość depresyjnym zajęciem, nawet gdy odbywa się w miejscach publicznych. Przypominam sobie ponure salony komputerowe w podłych hiszpańskich dzielnicach z których nadawałem czasem teksty na blog – kojce oddzielające stanowiska, mokre serwetki pod nogami i sapanie dobiegające zza przepierzeń. Miałem wrażenie, że klawiatura lepiła się do palców. Podobny, ponury i depresyjny klimat unosi się nad podłączonymi do porno stron komputerami w biurach i domowych zaciszach. To jakaś dziwna, zastępcza forma seksu – jak w więzieniach czy klasztorach. Właściwie to dość prymitywna forma psychoterapii. Jak pisze profesor Lew Starowicz – „ ….Jeżeli ktoś masturbuje się codziennie, gdyż w ten sposób się uspokaja, wynika to z mechanizmów nerwicowych, neutralizuje jego napięcie psychiczne, lęk, a nie dlatego, że jest obdarzony tak wielkim temperamentem.”. Przyznam, że mnie trochę przytłaczają te olbrzymie rozmiary nerwicowych lęków przekładające się na statystykę firmy Alexa. Czemu mężczyźni wybierają tak wyalienowane metody zaspokojenia oraz ulżenia trawiącemu ich napięciu i lękowi? Przecież dobry układ partnerski oparty na zaufaniu, zrozumieniu i szczerości pozwala realnie realizować nawet ryzykowne marzenia erotyczne i czerpać z nich satysfakcję. No ale chyba problem jest właśnie w osiągnięciu zaufania i szczerości – to dużo trudniejsze niż nawet kilkukrotna w ciągu tygodnia seksualna gimnastyka. Dla niektórych to nawet niemożliwe, bo wymagające okiełznania autodestrukcyjnego egoizmu czy poczucia paraliżujacego lęku przed kobietą. Potwierdza to historia Marka – podobno seksoholika – wymyślonego jako osobowy przykład porno – zagrożeń. Marek (30 lat) jest doktorantem na Uniwersytecie Warszawskim. Pierwszy film pornograficzny zobaczył kilkanaście lat temu, na nieistniejącym już kanale Filmnet. Potem dostał komputer i zaczął przegrywać płyty od kolegów. Ale dopiero pojawienie się bezpłatnych serwisów pornograficznych w internecie zintensyfikowało moje uzależnienie – stwierdza. Marek wchodzi na strony porno 3-4 razy dziennie. Ogląda od 12 do 16 filmów. Poświęca na to od 60 do 100 minut. ( … ).Nie szukam miłości na całe życie. Nie nadaję się do tego. Interesują mnie przygodne znajomości – przyznaje Marek. Czy historia sapiącego przed internetem Marka może odstręczyć od pornografii? Chyba nie, bo pornografia podobnie jak alkohol czy gra na wyścigach jest dla ludzi – wystarczy tylko korzystać z niej z głową. Marek dość asekurancko tłumaczy się, że nie szuka miłości na całe życie. A po co ma szukać? Nie wystarczy, by choć na trochę odnalazł się w dobrym, iskrzącym napięciem związku. Tyle że Marek najwyraźniej boi się jakichkolwiek związków. Pozostaje mu więc smętna psychoterapia w grupie zdołowanych, anonimowych seksoholików. Tylko jak ma żyć dalej – gdy już odspawa się od darmowych serwisów porno? Polecałbym przeprowadzenie porządnego rachunku sumienia – to zawsze jest dobre w przypadku życiowych kłopotów. „ …Poczuł chłód i biegnące po plecach dreszcze, to było jak jego listy o miłości. Niewiele w nich spazmów, napięć i tkliwości, bo gimnastyce w łóżku nie służyły wzruszenia. To nie listy, to raczej poradniki. Jak porady od redakcji umieszczane w rogu ostatniej strony gazety dla facetów; listy jak dobrze wypaść, jak sprostać, zadowolić i posiąść; listy jak nagrodzić i przeprosić; rady jak nagrodę dostać i zasłużyć na więcej. Cholera, ważne tylko, by nie płakać i odchodzić z godnością, gdy żal serce ściska. Zimny pot na tych listach osiadł. …” Panie Marku – gdy już pan obetrze zimny pot po rachunku sumienia proszę się rozejrzeć za jakąś mądrą kobietą. I niech się pan z nią przede wszystkim nauczy rozmawiać. Wiem, że to trudne ale warto takiej kobiety poszukać.
Całość omówionego wyżej materiału pod linkiem
http://www.tvn24.pl/-1,1665075,0,1,polak-kocha-porno,wiadomosc.html
76 Responses for "porno-samotność"
A żeś zapodał temat! W taki upał?
Jutro ma być jeszcze goręcej – podobno. A w sobotę ma padać, to jak ja będę wędził tę jałowcową i czosnkową? Muszę się sprężyć, wykonać dostawę pracy wczesnym rankiem, zrobić kiełbaski na wczesne popołudnie i do wędzarki! Jednym słowem robimy zadymę popołudniową!
Temat jak temat – wskaźnik ciekawy i moim zdaniem sklaniający do interpretacji. Kartka o tej mrocznej stronie życia, bo nie traktuje pornografii jako czegoś radośnie – rozrywkowego.
A będziesz zatapiał kiełbasy w słoikach ze smalcem?
Witam,
Jak można pogodzić te dane?
To zdjęcie z zamku Czocha, prawda?
Nie będę, rodzina nie lubi a mi podlec medyk zabrania
Kartko – patrz wyżej – Dyszczo już Ci naurągał !!! W taki upał !!! Taki temat procentowo-statystyczny!!! A pogoda kusi…
Mnie nasunęło się pytanie, czy łoże z wyposażenia Czochy? No, no Kartko – najpierw prowokujesz, a potem siup zapadnię i skuszona(y) może upaść nie tylko moralnie !!!
Dyszczo – Pożeracz pyta, czy wyrobisz się ze smakowitościami – bo paliwo w baku jest, apetyt też jest, a Ty odpowiadasz za pychotki – to gwarancja dobrej uczty
Piosenkę wybrałam ze względu na obietnicę deszczu
http://www.youtube.com/watch?v=s6bseNvbeQU
Tak, to łoże z zamku Czocha. Nie mialem nic innego do zilustrowania tego tekstu poza łożem albo rozebraną nimfą nagrobną.
Nimfa nagrobna – nawet mocno rozebrana, byłaby mocno kontrowersyjna w połączeniu z tym tematem.
Orgia
Obejrzawszy importowanych filmów niejedną setkę,
Pewna mała grupka ludności chciała sobie urządzić orgietkę.
Ściśle biorąc, tylko cztery osoby, tak: John Dreptak, Rene Trypućko,
Jedna pani Bzibziakowa i panna Lucy Jamochłon, zwana na codzień Lućką.
Bzibziakowa przyniosła patefon, Trypućko przytargał pół basa
I wszyscy wesolutko porozbierali się na golasa,
Co było zresztą praktyczne z powodu letniej spiekoty,
Po czym John Dreptak z energią zawołał: – No do roboty!
- Do roboty! – krzyknęli wszyscy, lecz tu wpadli w stary mechanizm,
I Trypućko wywiesił hasło “MAŁA ORGIA WZMACNIA ORGANIZM”.
“Przez orgię do dobrobytu!” – krzyknęła pani Bzibziakowa,
A John Dreptak wygłosił referat: “Orgia wsteczna, a orgia postępowa”
Nazwali tę orgię imieniem Czwartej Dywizji Moździerzy,
Uchwalili, że nawiążą kontakt z XIV Chorągwią Harcerzy,
Po czym John Dreptak uchwałę końcową zgrabnie wymaścił,
Rozpoczynając słowami: “My, Zjednoczeni Orgiaści…”
A kończąc ogólnym apelem, który w każdej uchwale błyska,
Że należy się przeciwstawić tak: zagrożeniu środowiska,
Hałasowi, chorobom psychicznym i rozbijaniu atomów.
Tu ubrali się, pozapinali, i poszli do swoich domów.
Zaś wieczorem Dreptak do Trypućki zadzwonił z taką uwagą:
- Stary, bardzo fajnie nam to wyszło, tylko czemu żeśmy byli nago?
- Właśnie nie wiem! – odparł Trypućko. – W garniturach my by też mogli
I w ten sposób wytworzył się model Uroczystej Akademii, czyli – Polskiej Orgii.
Niestety nie znalazłem wersji śpiewanej a szkoda, bo Waligórski i Grotowski to dobry zestaw
Co do Dreptaka, to zdarza mi się używać tego miana jako drugiego nicka
Siostro Burzy, jak piszę, że robię kiełbaskę, to robię kiełbaskę a nie egzemplarz pokazowy do wąchania – kiełbaska to w mojej nomenklaturze gatunek wędliny, nie ilość szt. jeden
Na jakiś czas starczy, chociaż zęby sobie na tą kiełbaskę trochę głodomorów ostrzy
Przed chwilą zapodałem głodomorom resztę wątróbki z cebulką i dużą ilością szczypiorku. Wcześniej napełniliśmy z sąsiadką sześćdziesięciolitrową beczkę ogórkami – łącznie mamy już 120 litrów
Będzie z czym tą kiełbaskę pogryzać
Dyszczo – Waligórski jest dobry na każdą okazję
(przy lirykach wzruszam się szczerze – gdy usłyszałam je po raz pierwszy “zatkało” mnie – dawno temu to było, a wzruszam się nadal). Uważam, że AW powinien mieć pomnik we Wrocławiu – doczekał uliczki, platana i kamienia – chciałabym zobaczyć Jego sylwetkę na ławeczce parkowej lub kroczącą do Polskiego Radia swoją stałą trasą, czyli ową uliczką).
Nie mogę uwierzyć, że już 18 lat od śmierci, że miałby dziś 84 lata – to niejako niemożliwe… Synek z piosenki w jest “naszym” wieku: http://www.youtube.com/watch?v=yfsFLaehHiE
Pozdrawiam, choć o jałowcowej niczego nie zapodałeś –
A co mam zapodawać? Będzie.
Przy okazji wędzenia kiełbaski zrobię sadło wędzone – tym razem mam amatorów takich specjałów
Dyszczo – my tyż ostrzymy – już widzę te, do wędzenia, przygotowane pęta – a kysz – nie pójdę w Twoje ślady, bo warunki nie te. Prędzej “wyskoczę” na Wielkopolskę po takie wędliny, o jakich wczoraj napomknął Kartka. (szczerze – od długiego czasu nie zajadam kiełbasek, kaszanek, pasztetowych – wyrosłam jednak na pychotkach fachowo wytwarzanych przez Dziadka, fachowca, I liga).
Ładne zdjęcia z Wroclawia pod Gniatkowskiego Hirundo, dzięki.
To dla mnie ważne miasto
Dyszczo – jako małolata spędzałam wakacje na Wielkopolsce (o, w takich jak dzisiaj okolicznościach przyrody i pogody). Wieczorami, gdy chłód już na to pozwalał, po tzw. obrządku, dorośli pozwalali nam zapanować nad fantastycznym obejściem gospodarskim. Szopki, stodoły, kurniki, “powozownie”, altana itp. – to było nasze dominium. Chętnie bawiliśmy się w chowanego. “Gubiłam” się czasami w… wędzarni, a co?!? Jako Dziadkowa jedynaczka zajadałam takie specjały, o jakich się nie śniło filozofom. Pozdrawiam smakoszy
Kartko – Wrocław Ci się odwzajemnia za uczucie
http://www.youtube.com/watch?v=yHDkYXrD2jQ&feature=related
Hirundo, w ubiegłym roku w Galicji byłem juz spragniony polskich wyrobów. Wyobraź sobie, że w jednym ze schronisk podano na kolacje smażoną kaszankę – normalnie obsmażoną we flaku. Schronisko zdaje się prowadzili Katalonczycy, bo kaszankę nazywali kiełbasą barcelonską. Bardzo smaczna, tyle, że bez majeranku.
Moja “posiadłość” to nędzne resztki prawdziwego gospodarstwa. Gdybyśmy tego nie kupili już by i tego nie było. Na prawdziwy remont nas ciągle nie stać a na zabawę w rękodzieło czasu nie ma – co z dzieciństwa zapamiętałem, to praktykuję, w miarę możliwości i ochoty. Wędlinki robimy od dawna, bo to co w sklepach zaczyna być jadalne dopiero powyżej 30 zł za kilogram, a i to nie zawsze. Z uprawą warzyw różnie bywa – endywie posiałem w najgorszym możliwym momencie – nie dość, że w kół wybija, to z gorąca nie daje się wybielić, bo gnije pod przykryciem, zawiązana – muszę posiać na jesień. Drzewka zeżarły zwierzaki a potem rogaś obdarł z kory. Paru roślin nie posiałem, bo nie zdążyłem, a w ich miejscu bujnie rosną chwasty – nie mam serca nikogo do tych chwastów wysłać w taki upał, a sam ciągle gdzieś gnam.
Teraz dla odmiany padła kosa spalinowa i to co pozostało do wykoszenia, radośnie sobie buja
Kartko – mnie taka ciekawość połączona z tęsknotą za polską wędliną ogarnęła w Anglii. Znajomy przestrzegł mnie, by nie kupować kiełbasek podobnych do naszej białej kiełbasy. Mówił, że mało mają wspólnego. Opowiedział anegdotę, o wędlinach robionych podczas wojennego głodu, gdy do kiełbasy dodawano chleb jako wypełniacz. Ponoć wówczas powstało powiedzenie: “Gdy zabraknie chleba, jedzcie kiełbasę” – oj, bo będziemy zajadać “po nocy”
Na kilku zdjęciach są najbliższe okolice dawnego klubu dziennikarza – pewnie pamiętasz. Tam w 1981 wynajmowałem czy raczej użyczałem kawalerkę. Kiedyś napisałem opowiadanie, ktore się w tej kawalerce działo. Ponieważ akcja działa się w dekadenckim marcu 81 roku ( napięcie związane z tzw prowakcja bydgoską )miłość czy raczej seks też miał taki dekadencki wymiar – trzymając się dzisiejszego tematu. No ale ten seks coś tym zagubionym w polityce dał – wzbudził w nich refleksje.
Dyszczo – może te chaszcze jadalne – z pokrzyw można przygotować “szpinak” i pyszną zupę, z mleczu – sałatę (a la cykoria), o lebiodzie czytaliśmy w “Polną ścieżką”. Może w tę stronę kombinować. Do dzisiaj pamiętam smak zupy pokrzywowej raz jedzonej, jako przykład wojennego jedzenia zaserwowany przez Mamę – pycha
Jutro przygotuję sałatę duszoną według Twojego przepisu – trochę o tym zapomniałam.
Te 30 zł jako próg smaczności rzeczywiście niepewny – jeśli jadłam wyroby Dziadka, to wszystko od zawsze jest tylko gorsze
Sama wypiekam mięsa, faszeruję, dosmaczam (oczywiście wówczas, gdy muszę coś pysznego “mieć” na wydanie)
No to niech Pożeracz grzeje silnik i na Dziki Wschód!
Kartko – pamiętam Zdzicha Smektałę jako gospodarza Klubu – to było ważne miejsce na kulturalnej mapie W-wia. Rozwalili środowisko, likwidując klub – dzisiaj jakiś paszczurny sklep zupełnie nie rodzi skojarzeń z pogaduchami i popijaw(k)ami wrocławskiej bohemy.
Piszesz o dekadenckim wymiarze lat 80. – on był wysycony emocjami, ideami, fermentem i tym czymś, czego dzisiaj nie uświadczysz. Dzisiaj właśnie deficyt refleksji dokucza najbardziej.
Tematyczne porno może nas zawieść w stronę kompleksów, samotności, “niemoty” uczuciowej – o tem potem.
Hirundo
Część tego opowiadania dzieje się w Grodzkiej, tuż obok uniwersytetu – bohaterowie tam piją przed udaniem się do łóżka. Akurat opisywałem ograniczona dystrybucję piwa – pamietasz chyba, że wydawano najczęściej po trzy i trzeba było się naczekać na następne trzy. No i była przymusowa zakąska – akurat opisałem tzw żydowską salatkę czyli ziemniaki zlepione z cebulą, na wierzchu maziaj z majonezu i gałązka pietruszki. To realia 1981 roku oczywiście. Pewnie Grodzkiej też już nie ma.
A, jeszcze pytanie Alli z komentarza nr 3 – jak można pogodzić te dane? Nie wiem Allu jak – też widzę, że to się nie zgadza.
Dyszczo – serce mi zagrzałeś – warto żyć
Widzisz pewnie za dnia, jak jaskółki kołują nad Twoim progiem – samo dobro Ci niosą, a może i lot zniżą, niosąc deszcz w darze
Ano kołują, sąsiad jeszcze oborę ma mało unijną, to na razie mają gdzie mieszkać – jak mu kontrole naślą, to sobie nie pokołują. Nad rzeką jeszcze brzegówki są, ale gdzie im do dymówek!
Kartku, popatrz sobie na posłankę Kępę, to ci się wszystko zgodzi – zarówno wiarygodność badań jak i klikalność Redtuba
Kartko – pamiętam ten lokal znany mi w przeszłości “teoretycznie” – w pewnych doświadczeniach Pożeracz był bardziej kompetentny ode mnie – teraz króciutkie konsultacje – poddaliśmy się z braku danych. Możemy wybrać się na spacer “szlakiem historycznym” – ja pamietam “Pod muzami”, “Aidę”, “Słoneczną” – takie “niemęskie” klimaty, ale gdy Pożeracz dołoży swoje wspomnienia – uzyskamy pobliże 100%
Wrocław bardzo się zmienia – czasami czuję się jak zagraniczny turysta, zaskoczony zmianą krajobrazu – stare klimaty znikają, ale na Rynku “Witaminka” wydaje po staremu życiodajne soki – z kwaśnych owoców także
Hirundo
Grodzka była obok baru Grodzkiego – upiorne miejsce. Pamietam, że pewnego razu w Grodzkiej”rzucili” golonki ale podawali je bez chrzanu. Mój kumpel się wkurzył, bo on golonkę tylko z chrzanem. Ktoś mu powiedział, że w barze Grodzkim są jajka z chrzanem jako zakąska do wódki. Więc poszedł do baru na sąsiedniej ulicy i wrócił z jajkiem na talerzyku. Potem zdrapał z jajka chrzan do golonki i mógł już ją zjeść.
Jeszcze była dobra knajpa “Unibar Złota Kaczka” – plastycy tam pili. Bardzo przyjemna – grało w niej trio cygańskie “Unibar”. Niestety zamknieto ją tuż przed sierpniem 1980 roku.
Pozdrawiam
Dyszczo – jaskółki brzegówki są dla mnie najniezwyklejszymi ptaszkami – płoche maleństwa – długo obserwowałam je w dolinie Baryczy, na obrzeżach stawów milickich. Miejsce jest rajem dla ptactwa wszelkiego – mniej więcej od XIII wieku – gęsi uwielbiają gniazdować, tracze szyją gniazda – ptasi raj – i… karpi
Dyszczu jak mozesz tak o Kępie? Przecież to łamacz serc
Popatrz tylko, kto jej się może oprzeć?
http://www.youtube.com/watch?v=s4wyBHV_STQ
Dyszczu, to do kompletu Tadeusz Cymański i Joachim Brudziński
http://www.youtube.com/watch?v=jHbfkmFH6K4&NR=1
Kartko – Pożeracz przegląda w necie “drogę krzyżową” – zabiegi o chrzan do golonki będą chyba “pryszczem” wobec walki o krzyż (a ponoć przed sejmem stanął następny).
Witam :0
Jeśli mają przyjść zmiany pogody to żeglarze tak je opisują:
“cirrusy na niebie pogoda się jebie”
Życzę powadzenia
Kartko – Twoje upiorne linki śpiewacze spędzą mi sen z powiek – Dyszcza nie straszmy, bo może choć trochę od “dostępu” odcięty. Z dostępem nie wypocznie ani trochę, a ma prawdziwe sprawy na głowie.
Nietoperzyco – gdzieś jest???? Wyglądam, wyglądam – chłód Ci wysyłam, będzie lepiej
GPS – niedawno zwracałam Pożeraczowi- żeglarzowi uwagę, by się “nie wyrażał” jako prognosta. Teraz solidaryzuje się z Tobą w przekonaniu nieomylności “Waszej” prognozy – pozdrawiamy
No właśnie, co się dzieje z Nietoperzycą? I nie tylko – Watry też nie ma.
Jest juz projekt pomnika pod palacem namiestnikowskim
http://img683.imageshack.us/i/muzeuml.jpg/
Dyszczu a co z tradycją koszenia – wtedy awaria stalinówki nie straszna
Kartko – pomnik bardzo “stylowy” – jest to pomnik “na miarę naszych możliwości” – chyba na więcej “nas” nie stać… intelektualnie
spalinówki – coś mi nie kliknęło
Tak , tak , tak zajęci wspominkami o szamanku……..i czekaniem na kiełbaski Dyszcza ,ze nie zauważyli ,że stale kołuje nad ich głowami
Nietoperzyco – bywaj nam – kołuj, ale czasami się wychyl i kiwnij skrzydełkiem – wypatrywać z nadzieją jest lżej
Dyskusje o pomnikach – stawiać? nie stawiać ? Po co? komu ?
Temperatura dyskusji przekracza temperaturę topnienia mózgów – a potem narzekamy, że brak nam refleksji prowadzącej do wniosków i nauki, aby nie być głupim po szkodzie. Jakoś nie można do dziś przeczytać dobrej literatury z czasu przejścia pomiędzy ustrojami, za to świetnie się mają lustratorzy , studiujący akta lub drący się na cały świat – ja wżyciu nie współpracowałem – to prowokacja..? Słuchać się tego nie chce
Ile Ci Dyszczu łaki czy chwastów zostało do skoszenia ?
Kartku, nie paskudź we własny blog
GPS-ie, narzędzie “kosa” mi niestraszne, tylko jeszcze muszę mieć odrobinę czasu i warunków – chcesz mnie zabić? W tym upale mało wprawiony do takich wyczynów, Bóg zapłać
Miejsce do użycia narzędzia “kosa” jest na samym szczycie pagórka, u celu prądów konwekcyjnych ze zbocza – tam papryka i pomidory czują się dobrze – ja dużo gorzej. A spalinówka jest dla młodych, nie wymaga żadnych umiejętności i o wiele mniej wysiłku. Nie zmienia to w niczym sytuacji zarośli – rosną sobie w najlepsze – za parę dni wszystkie będą tylko do narzędzia “kosa”
A ile zostało? W sumie niedużo
Dyszczu – było kiedyś takie lato jak dziś (miałem wtedy około 19-tu lat). Upał , żniwa, kosa, podnóże Łysej Góry. Po żniwach kąpiel w potoku spływającym spod gołoborza, jak na Pan Bóg stworzył.
)
Na tę grupkę wychodzi gospodyni lat ponad 60-ciu. – “Nie przeszkadzajcie sobie chłopcy”
Ot i pożytek z koszenia
To może podkład muzyczny
http://www.youtube.com/watch?v=bGvwP7-npLk&feature=related
Dobranoc
jutro też jest dzien , za oknem 34C , Warszawa to peryferie .Miejcie się dobrze .Dyszczu pilnuj mojej porcji jałowcówki
Dobranoc Nietoperzyco, śpij smacznie mimo upału – nie trać ducha, chlody idą od zachodu
Taka mała wspominka z września 1981 roku
Niewygodna jak pryszcz na języku
Kłopotliwa jak nocna polucja
Wielkich wodzów pogryza pomniki
Pełzająca kontrrewolucja
Jak jej sprostać? I jak jej uniknąć?
Ledwie pełza, lecz z energią konia
Sprawa prosta posadzić Michnika
Dla pewności powiesić Kuronia
My Siwaki, Kanie i Wojciechy,
z nami Partia z nami racja stanu
Jeśli Naród nie przystąpi do nas
To zniszczymy również własny naród
Rozmienimy na kilka kopiejek
Na uszatkę, diamenty z Syberii
Po nas niech się co chce w kraju dzieje
W Kraju słychać cichy chichot Berii..
O taka zaangażowana poezja zapamiętana z bibuły…
A w sumie ważnym jest aby nie doprowadzić się do poniższego stanu
http://www.youtube.com/watch?v=QADWush_9IU&NR=1
Kartko i Chłopaki – dobranoc – mój upał także daje w kość – miło się gawędziło – do jutra
Nietoperzyco – uśnijże mi, uśnij, śliczne oczka stuśnij
GPS, miałem w 81 roku 21 lat – strajkowałem, mieszałem, wspierałem te przemiany jak mogłem. Ale gdybym miał dzisiejsze doświadczenia nie zrobiłbym tego. Ostatnie kilka lat pozbawiło mnie jakichkolwiek złudzeń. Jedno tylko jest dobre – że można stąd wypieprzyć bez żadnych problemów.
No i tyle mojego, że mam tematy do pisania – stojące w kontrze do oficjalnego widzenia historii. Oczywiście gdy pogrzebię w pamięci.
Parafrazując tytuł dzisiejszego tekstu porno-polityka
Dobranoc Hirundo, słodkich snów
Spij dobrze hirundo – niech cię same dobre sny nawiedzą :0
Mówię dzień dobry i idę podeprzeć się kijkami – dobrego dnia Wszystkim –
Za oknem 28C , nie nastraja to optymistycznie , ale zobaczymy co bedzie dalej .Dziś piątek zatem Dyszczo bedzie wędził kiełbaskę , a ja się nie załapałam na ostatki wątróbki:(
Lui
życzliwość z jaką spotkałaś się jest spóźniona o jakieś 20 lat ..Ja czegoś podobnego doświadczyłam w Berlinie gdy ciągnęłam wózek z zakupami do U-bahny .Poczułam jak ktoś bierze ode mnie wózek , uśmiecha się , znosi ze schodów, potem chwilkę rozmawiamy ,życząc sobie Wesołych Świat .Było to dla mnie wielkie zaskoczenie , bo nie kojarzyłam Niemców z taką życzliwością .Natomiast my jesteśmy podobno narodem życzliwym , podobno .Cieszy mnie ,że doświadczyłaś czegoś miłego .Reszta relacji z Warszawy potem .Jeszczem zmęczona
GPS
bark wiadomości , to dobry znak ?!!!!!Rozumiem,że możemy w piwniczce miejsce na zapasy przygotowywać
Muszę jeszcze odpocząć , potrzeba mi dziś raczej
http://www.youtube.com/watch?v=sHUo1oEQyBc
Dzień dobry, wczoraj upał mnie zgasił – padłem jak ścięty.
Mam tę jałowcówkę, co jej jeszcze nie ma, pilnować do końca świata? Się skończy, się zrobi nową
Kartku, ja też byłem strasznie zaangażowany w tamtych czasach, też sie spodziewałem czegoś innego, ale nie żałuję – to co było nie nadawało się do życia, to o jest wnerwia, ale daje nadzieje na zmiany – za zmiany nikt nas nie spałuje i nie potraktuje nieznanymi sprawcami. No, może przesadziłem, bo władza jest władza i robi co chce, ale przynajmniej czasami się z tym nieco ukrywa – ale dystansu tez nabrałem.
Dzień dobry.
U mnie od rana leje jak z cebra.
Nietoperzyco, będę dmuchać w te chmurki, żeby do Ciebie doleciały i dały Ci trochę wytchnienia.
Pozdrawiam
Coś pięknego na nowy dzień:
http://www.youtube.com/watch?v=DpYYJgvgDmo
Dzień dobry! Pełna chata. Zaspałam ,biegnę podlewać ogródek, bo nie wiem , czy dotra dzisiaj deszczowe obłoczki. Miłych niespodzianek Wam życzę.
Nietoperzyco – zażywaj wszystkiego dobrego – wyprawa w ten skwar powaliłaby każdego – może będzie wreszcie deszcz u Ciebie – u mnie wieje na północ, wiatr chłodny – wybrałam się na kije w “krótkim” stroju. Czułam wiatr jako chłodny. Teraz topię się w mieszkaniu – w murach bardzo cieplo – pozdrawiam –
Watro – miłego dnia z miłymi gośćmi – jura potrafi zauroczyć, o czym Twój “gościnny” non stop świadczy –
Allo – wczoraj zerkałam na mapę w rejonie ZG – przynajmniej dla Ciebie wyczarowałyśmy deszcz – nałap na zapas –
Starszy Dyszczo – nie ma silnych na skwar – jednak nie potrafię nie cieszyć się tym “dopustem Bożym”, jakim jest lato – nawet w wersji hard.
Moja wyobraźnia życzliwie krąży kolo Twojej wędzarni – zawsze to wędzenie jest wydarzeniem wzmacniającym więzi międzyludzkie – pilnować trzeba i smakowanie – mniam – powodzenia
Przemianom jestem wdzięczna – jednak drugą część życia mamy ładniejszą, mądrzejszą, kreatywniejszą – a wszystko mnożone przez współczynnik własnych potrzeb – uprzednio było brzydko, wrogo i ubogo. Może dziś bylibyśmy jak towarzysz Piszczyk z “Zezowatego szczęścia” – brrrr – przepraszam za frywolność skojarzeń
Przepraszam, nie mam czasu przeczytać wszystkich komentarzy, może już ktoś to napisał.
Ja nie potępiałbym mężczyzn robiących sobie przyjemność w samotności. Są mężczyźni samotni, nie potrafiący sobie znaleźć partnerki, a na prostytutkę ich albo nie stać, albo się boją, albo się wstydzą. Ja akurat odrobinę znam Starowicza i znam jego poglądy na ten temat, z którymi się absolutnie nie zgadzam. Jest to po prostu chęć rozładowania napięcia seksualnego i tylko to, wyobrażanie sobie, że to jest z powodów nerwicowych jest charakterystyczne dla wszystkich psychologów/psychiatrów, którzy potrafią ze zdrowego zrobić ciężko chorego. Można tę czynność nazwać hedonizmem w samotności.
Bardzo proszę o odpowiedzi pozbawione aluzji ad personam, gdyż piszę ogólnie o problemie.
Ps. Skąd ja znam to łóżko? Czy zrzucenie z tego łóżka w otchłań lochu należy do gry miłosnej?
Hirundo, Ałło
powiał wietrzyk , nareszcie !!!!!!!!! a to od Maleństwa dla Wszystkich by dzien był usmiechniety
http://www.kotek.pl/kotek/1,87050,8166544,O_psie__ktory_dziwnie_szczekal____FILMIK.html
Niebo nad Mieścinką Nietoperzycy – tak trzymaj – rozkaz !!!
Nietoperzyco
Cieszę się z wietrzyku!
Buziaki dla Maleństwa !!!
(już się uśmiecham, hihi)
Torlin, Patrząc na życie ,przypuszczam , ze nastąpi grzeczne milczenie. Kartka juz kilkakrotnie nawiązywał do tematów damsko-męskich , do seksualnosci, ale nie zauwazylam ,abyśmy podjęli jakąs sensowniejszą rozmowę w tym temacie.Smiem twierdzić , że , tak jak większość społeczeństwa, staramy się być tolerancyjni , ale jak to zauważa J.Żakowski w ostatniej “Polityce”" -nie możemy powstrzymać się od uśmieszków i chrząknięć”.Są to z pewnością zbyt intymne sprawy , by móc wyrażać głośno swe poglądy , a to dlatego ,że jak sam w końcowej wypowiedzi poprosiłeś …bez aluzji ad personam , bo łatwo się innych osądza i przypisuje wypowiedzi do życia.To co mnie osobiście bulwersuje to pornografia dziecięca , molestowanie i prostytucja nieletnich.Ktoś może powiedzieć : przecież królowa Jadwiga w wieku 13 lat została mężatką. Jednak biologia rządzi się swoimi prawami i nie starajmy się tych praw burzyć.A sprawę zachowań seksualnych zostawmy każdemu dla siebie. Przynajmniej niech alkowy będą dla nas azylem.
Witam wszystkich, dzieki za rozmowę poranną.
Przeczytalem komentarz Torlina i myślę o nim. Nie uważam, że dotyczy tylko stosunków męsko damskich lecz dotyka szerszych, społecznych spraw. Bardzo ciekawy głos, który rozumiem i czuję. No ale za nim odpowiem musze sie uporać ze swoimi obowiązkami i napisać nowy tekst.
Tak więc odpowiedź wieczorem – również dotyczy to istotnych spraw pokoleniowych, ktore poruszył Dyszczu w odpowiedzi na moją nocna deklaracje. W tym przypadku nasza wymiana poglądów też nie dotyczy tylko polityki – ma szerszy wymiar.
Pozdrawiam serdecznie
Ps U mnie chłodniej ale bardzo duszno i wilgotnie, bo pół nocy lało – czekam zresztą na nastepną falę deszczu.
Watro!
Pornografia dziecięca. Otóż temat jest moim zdaniem o wiele bardziej skomplikowany. Ja wiem, że moje tezy są kontrowersyjne, ale cóż…
Utrzymywanie w dalszym ciągu granicy 15 lat dziewczyny odbywającej pierwszy stosunek jest niezauważeniem ewolucji, dzisiejsze piętnastolatki wyglądają jak o kilka lat starsze siostry wobec dawniejszych dziewcząt w tym wieku. Dla mnie pornografia dziecięca to nie jest rozebrana 13-latka, ale ośmiolatka i to jest podstawa problemu.
A dawniej… Watro, bądź łaskawa zajrzeć do mojego wpisu w blogu i ocenić. Idę do roboty.
http://torlin.wordpress.com/2009/06/27/czy-to-nie-jest-przypadkiem-nimfofilia/
Torlin,
Dojrzałość fizyczna nie idzie w parze z dojrzałością emocjonalną. Wygląd dziewczyny nie jest tak istotny jak to, co ona ma w głowie. Można nawet sobie wyobrazić, że wiele 13 i 15-latek będzie uważało, że już czas najwyższy na seks i w czym sprawa, skoro tego chcą. Może właśnie dlatego najbardziej nawet wybujałą nastolatkę broni prawo.
Torlinie
Nie potepiam mężczyzn samotnych pomagajacych sobie pornografią. W tekście odnioslem się do Pana Marka – doktoranta, który miarę stracił i jak sam sugeruje uzaleznił się od tych materiałów. Jest to sytuacja nienormalna jak kazde uzależnienie i coś trzeba z tym zrobić – stąd moje rady i próba oceny.
Bardzo dobrze zdaję sobie sprawę z męskich wyborow – w tym z wyboru somotności – z powodu niechęci do związków. Zdaję sobie sprawę, że związki potrafią krzywdzić i niszczyć partnerów. Myślę, że samotność – nawet samotność z komputerem – jest próbą unikniecia tego bólu. Jest więc probą uzyskania poczucia bezpieczeństwa. Mnie to uczucie nie służy dlatego wolę intensywne, iskrzące relacje, – najczęściej szybko się wypalające – ktore potrafią też poparzyć. To mnie pociaga i daje parę do życia – mimo, że zdarza mi się z ich powodu cierpieć. Pornografia mnie nie interesuje i nudzi ponieważ jest seksem wyrwanym z kontekstu. Dla mnie sceny z filmów porno są tylko zakończeniem pewnych historii – bardziej mnię kręcą te historie aniżeli tylko ich finał
Materiał mnie zainteresował z tego powodu, że kłóci się z innymi danymi – dotyczącymi satysfakcji kobiet. Nie ukrywam, że przekonują mnie dane podane przez firmę komputerową. Sądzę, że są bardziej wiarygodne aniżeli deklaracje kobiet mówiące o ich satysfakcji seksualnej. Polacy na ogół w badaniach ankietowych zawyżają troche na pokaz poziom swego dobrego samopoczucia. A może sami w swoich oczach chcą wyglądać lepiej? Nie wiem. W każdym razie wiem co czują kobiety gdy ich partnerzy stymulują się pornografią bądź wyrażają wobec nich oczekiwania jak w stosunku do aktorek porno. Niestety najczęściej to rujnuje emocjonalne więzi, bo to ktoś trzeci w łóżku – na dokładkę ktoś z kim trzeba rywalizować.
Co do dziewczyn to nie wiem – nie biorę ich pod uwage. Nie pociąga mnie tzw niewinność czyli głupota. Ale oczywiście, że bariera 16 lat jest sztuczna.
Pozdrawiam
Dyszczu
Niedawno czytałem dane, że 87% badanych (spora próba) tęskni za PRL-em. Ja jestem w tych 13% tych, którzy nie tęsknią czyli w mniejszości. To jest fiasko mojego młodzienczego buntu. Ludzie njie chcą zmian, chcą się cofnąć do bezpiecznej krainy dzieciństwa. Gdybym wiedział, że tak będzie nie buntowałbym się w 1981 roku. Ostatnie lata dowodzą, że ten bunt nie miał sensu.
Pozdrawiam
Jeszcze raz dziękuję z poranne rozmowy. Dziś kartka lżejsza, krajoznawcza – zabieram się do jej wklejania. Tak więc zapraszam za chwilę na piętro.
Zostaw odpowiedź