www.kartkazpodrozy.blog.onet.pl
Kartka z podróży – ścieżki camino…
21 lip
Costa da Morte czyli Wybrzeże Śmierci – tak nazywa się postrzępiony, klifowy brzeg Galicji. Ten niezwykły pas lądu ciągnie się od La Coruna do przylądka Finisterre – najbardziej na zachód wysuniętego miejsca Hiszpanii, który swą nazwę zawdzięcza Rzymianom. Gdy dotarli tu około 140 roku przed naszą erą. zobaczyli dokoła tylko wodę i uznali, że to kraniec świata czyli finis terrae. Rzeczywiście, kiedy stoi się na samym krańcu cypla wystającego z wody na kilkadziesiąt metrów z trzech stron widać tylko stalowoszary ocean – posępny i niezmierzony.
Nazwa Costa da Morte podobno wiąże się z nieszczęściami dotykającymi zbieraczki pąkli – morskich skorupiaków. W dawnych czasach zajęciem tym trudniły się głównie kobiety. Z powodu silnych porywów wiatru i nagle pojawiających się „znikąd” fal, dochodziło często do wypadków. Złośliwe fale zmywały miłośniczki pąkli w otchłań oceanu i stąd nazwa „Wybrzeże Śmierci”. Obecnie kobiety nie zajmują się już niebezpiecznym zbieractwem skorupiaków. Pąkle są hodowane w specjalnych przybrzeżnych farmach, które przypominają stada powiązanych ze sobą tratw.
Zła sława tego wybrzeża wiąże się też z licznymi morskimi katastrofami. Na klifie natknąć się można na dziesiątki, setki białych, kamiennych krzyży. Przez lata o zdradzieckie skały roztrzaskało się wiele statków. Krzyże to pamiątki tych tragedii. Galicyjski brzeg jest dla nich niebezpiecznym rejonem. Skały, silne prądy, porywiste wiatry i mgła sprawiają, że nawiguje się tu trudno. Oprócz krzyży znakiem rozpoznawczym tego wybrzeża są latarnie morskie. Oddalone od siebie o nie więcej niż 20 mil wskazują statkom drogę. Linia brzegowa jest tu postrzępiona, fale oceanu rozbijają się z łoskotem o skaliste cyple. Oczywiście współcześnie katastrof morskich jest mniej. Pełne zakamarków wybrzeże stało się natomiast rajem dla przemytników. To jedna z głównych dróg dostarczania na europejski rynek kokainy z Ameryki Łacińskiej jak również nielegalnych emigrantów z Afryki. Myślę, że Costa da Morte z racji tego procederu jest pokaźnym źródłem dochodów dla mieszkańców Galicji.
Miałem okazję dwukrotnie być na Wybrzeżu Śmierci. Ubiegłoroczny marsz do Finsterre opisałem dość dokładnie na blogu. Dziś więc kartka sprzed kilku lat – dotarłem wtedy do Muros, niewielkiego portu atlantyckiego. Krótka wizyta w Muros była finałem mojego pierwszego camino.
„ ….Mgła. Autobus przebijał się przez jej mleczne kłęby. Zaparowane szyby oddzielały go od świata, więc drzemał usypiany warkotem silnika. Wóz czasem stawał, by zabrać w podróż machających na poboczach ludzi. Czasem zwalniał i trąbiąc przeraźliwie płoszył idące asfaltem stada krów. W autobusie wiejskie nastroje. Wszyscy tu się znali, witali wylewnie i nie mogli się nasycić rozmowami prowadzonymi od przystanku do przystanku. Powoli zjeżdżali coraz niżej krętą drogą prowadzącą wzdłuż delty rzeki wpływającej leniwie do oceanu. Chwilami budził się, przecierał zamglone okno i wypatrywał portu, ale za szybą przesuwały się tylko wzgórza porośnięte gęstym lasem. Między wzgórzami rzeka wymościła sobie koryto. Jej ujście łączyło się niedostrzegalnie z wąską i krętą zatoką morską. Tylko olbrzymie głazy leżące na jej brzegach, ciemne od wilgoci i oblepione glonami, były przypomnieniem nocnego przypływu oceanu. Gdzieniegdzie przycumowane łódki tkwiły w bezruchu na nieruchomej, jak pokrytej olejem, tafli wody. Cmentarzysko łódek – pomyślał . Przypominały stare samochody porzucone przez właścicieli na peryferiach miast. Zmurszałe łodzie, z obłażącą na drewnianych burtach farbą, napisami ledwie widocznymi pod warstwą morskiego planktonu, dogorywały napełnione do połowy wodą, zaryte dziobami w nadbrzeżnym mule. Mgła otulała litościwie wraki rozkładające się latami w cichym plusku fal. Wybrzeże śmierci, koniec świata. Trudno się dziwić, że tak nazwano ten dziki i posępny atlantycki brzeg. Mgła odpłynęła, więc autobus pędząc nadrabiał czas – ścinał niezliczone zakręty wijącej się między skalnymi usypiskami drogi. W dole zauważył pierwsze plaże, właściwie wąskie paski piachu, jak złote rogaliki wciśnięte między nadbrzeżne głazy. Zapachniało portem, tą dziwną wonią morza, mokrego piasku, gnijących ryb i wodorostów. Mocny zapach oceanu wtłoczył się do wnętrza autobusu. Delta rzeki przechodziła w zatokę.
Wyskoczył przy opustoszałym nabrzeżu. Przed oczami ocean, a za plecami ciche i opustoszałe miasto. Muros jeszcze spało przedłużającym się zimowym snem. Muros drzemało w oczekiwaniu na letników, którzy w wakacje zapełnią plaże, knajpy i bary portowe. Wśród skrzeczenia mew ruszył wprost przed siebie nabrzeżem przechodzącym w falochron wcinający się głęboko w ocean. Szedł kamienną drogą jakby zapragnął wejść w głąb Atlantyku. Daleko na horyzoncie kłębiły się deszczowe chmury przypominające rozpływającą się we mgle, wzniesioną wysoko w niebo, kolejną linię brzegu. Było cicho, woda ledwie chlupotała między głazami, z których usypano kamienną ostrogę chroniącą port przed sztormem. Z południowego krańca zatoki, turkocząc silnikiem, płynęła łajba rybacka. Przecinała powoli nieruchomą taflę wody, pozostawiając za sobą rozchodzące się na boki fale. Śmieszna łódka, jak dziecinna zabawka ze sterówką wystającą wysoko nad pokład, płynęła na granicy szarej wody, mgły i chmur przesuwających się w powolnym tempie ku brzegowi. Zmierzała do portu. Po chwili wzbudzone przez nią fale dotarły do falochronu i z cichym pluskiem znikły między skalnymi blokami. Stanął na końcu ostrogi. Dalej już nie mógł pójść, dalej był tylko ocean. To był koniec jego drogi. Gdy stał patrząc na spokojny Atlantyk, z nagła się rozpadało. Przelotna ulewa trwała raptem kilka chwil. To było tak, jakby ktoś z wysoka machnął potężnym kropidłem i poświęcił ocean. Krople zmarszczyły powierzchnię wody, zadudniły o plecak i ze szmerem uderzyły w kamienne bloki. Poczuł zimno wędrujące po grzbiecie, zadrżał. Czas było wracać do miasta, ledwie majaczącego w oddali. Czas było wracać do bielejących na tle zielonego lasu domów.
Za portem rozciągały się szare i puste plaże, wąskie płachetki piasku porozdzielane przystaniami i stromo opadającymi ku wodzie zboczami wzgórz. Przysiadł na kamieniach falochronu, zdjął buty, przywiązał je sznurówkami do plecaka i wysoko ponad kolana, podwinął nogawki spodni. Morska woda chłodziła wygrzane nogi. Szedł mokrym piaskiem, wzdłuż linii załamujących się fal. Czasem brodził głębiej mocząc nogawki, potem znów wychodził na piach przypatrując się odbiciom swoich stóp, których spokojnie rozlewająca się woda długo nie mogła zatrzeć. Przed sezonem nikt jeszcze plaż nie sprzątał. Zimowe sztormy pozostawiły na nich osad kolorowych opakowań, drewniane skrzynki zaryte głęboko w piasek, porozrzucane boje i kłęby sznurów od rybackich sieci. Wędrował wzdłuż tej oceanicznej rupieciarni omijając ostrożnie pokłady muszli i gnijące ryby, na które czatowały krążące nad jego głową mewy. Wokół cisza, pustka i samotność. Smutek unosił się nad tą zaniedbaną plażą, jak nad wszystkim co stworzyła natura, a człowiek oszpecił pozostawiając ślady swej obecności. Po ludziach pozostały tylko śmieci, zasypane piaskiem schody do miasta i skrzypiące, naderwane przez fale, deski przystani. Szedł zamyślony. Nie liczył kroków, nie mierzył czasu i nie patrzył już na plan. Przecież nie miał się gdzie spieszyć. Za ostatnią przystanią zatrzymał się przy roztrzaskanym przez sztorm i przysypanym piachem szkielecie łodzi. Zrzucił plecak i usiadł wtulony w deski burty. Skulił się, dłonie ukryłi głęboko w rękawach swetra, szukał w sobie ciepła. Nadeszło znużenie i niedostrzegalnie odpłynął na granicę snu i jawy. Dźwięki wokół zaczęły dzielić się na frakcje – oddzielnie plusk fal, pisk ptaków, szelest osypującego się wokoło piasku. Przez skrzeczenie mew przebił się cichy odgłos dzwonków. I wtedy go ujrzał. Jakub przyszedł z oddali, jak zawsze boso i z rozwianymi połami długiego płaszcza. Spotkałem cię jednak – pomyślał. On, swoim zwyczajem, kucnął i muszlą zaczął rysować na piachu znaki. Chyba nie były ważne, bo pozwalał wodzie zmazywać to co narysował….”
Na ilustracji filmowej Costa da Morte
http://www.youtube.com/watch?v=dEQEPrtn6wY
92 Responses for "Costa da Morte"
Kartku
obiecywaleś mi deszcz , wiatr i ochłodzenie i co ……. za to do Ciebie zaczyna dochodzić to co u mnie 33C i duszno od dawna .Ja nic nie obiecuję oprócz tego ,ze ………
Wszystkie znaki, nawet te na piasku , które zmywa morska bryza , są ważne ,ale nie zawsze potrafimy je odczytać bądź są na tyle tajemne dla nas , że jeszcze nie czas ,by poznać ich sens lub nie jesteśmy gotowi na ich odczytanie.
Nietoperzyco, nastaw swoje słuchy w tym kierunku, gdzie deszcz pada i przynieść go lotem błyskawicy.A tak nawiasem.Skoro ciasto dotarło , to w korytarzu powietrznym robię wolne miejsce , by wreszcie dotarły do Ciebie niże. / w tym czasie ,kiedy inni blokowali drogi i koleje , ja rezerwowałam korytarze przestrzeni i teraz mogę swobodnie się poruszać./
Watro
http://www.youtube.com/watch?v=nzcv5TJkJBA&feature=related
To do kompletu z Jaromirem, Wybrzeżem Śmierci i syndromem dnia następnego
Co do niżu, to nie wiem czy przyjdzie, ale sądząc z atmosfery nieco dusznej, wcześniej czy później przyjdzie Matka Burza.
Co do pasztetu, to wpadła przed chwilą sąsiadka i podrzuciła KAWAŁ pasztetu swojego wyrobu – był jeszcze ciepły. Był, bo już go nie ma. Sąsiadka twierdzi, że nie umie robić pasztetu. Twierdzi również, że nie umie robić kaszanki, a nigdy lepszej niż tej “nieumianej” nie jadłem, a jadłem niejedną.
Kasiulku. Gratuluję Bodze z całego serca. To Jej WIELKI DZIEŃ.
Mniemam, że to płacz szczęścia, spełnienia i oczyszczenia.
Twarda baba jestem, ale rok temu, gdy stanęłam na Pl. Obradoiro beczałam jak przysłowiowy bóbr. Pozdrawiam
Dzisiaj powinienem całą noc przesiedzieć w jakiejś knajpie w porcie i wyć – “gdzie ta kejaaaa …”
Coś jak ci ludzie
http://www.youtube.com/watch?v=qJ5gl_whyNU&feature=related
Dyszczu
niezła sąsiadka , może razem z ta Matka Burzą wyslesz kanałem Watry do mnie
Kartku
Hirunda wraca a Ty jej drzwi nie otworzysz 
może zimny okład na kark i czoło
http://www.youtube.com/watch?v=vcWTTs8QVRc&feature=related
To prawda, nie umiem płakać, oduczyłem się czy raczej zanikło to u mnie, ale w Santiago – gdy się dojdzie – szczypią oczy. To duże, bardzo pozytywne przeżycie.
Ałło
moja niunia o wiele ładniejsza , ale mówi:
http://demotywatory.pl/1911732#comments
Netopko, na skrzydłach burzy – łap!

A to dla Kartka i Pożeracza, – połówki Siostry Burzy
http://www.youtube.com/watch?v=TtxTwKwmNx0&feature=related
http://www.youtube.com/watch?v=_og9TVHDmhY
To o prawdziwej łodzi i prawdziwych ludziach.
A tu wersja po polsku – morska potęga to może nie jesteśmy, ale szantową na pewno.
http://www.youtube.com/watch?v=KNfh5Q79gCQ
Dyszczu
W żeglarstwie mi się podoba głównie jego niezbyt skomplikowany rozrywkowy wymiar. Opłynąłemw chrakterze majtka kiedyś całe Mazury. Sprowadzało się to do tego, że całe dnie się płynęło a noce przepijało wyjąc właśnie “gdzie ta kejaaaa …”. Bardzo beztroskie życie w oparach piwa i konopii. Gdy słucham Jurka Porębskiego to przypominają mi się owe mariny z barami. Można tak zresztą spędzić całe życie. Podobno sporo rodaków pływa po oceanach przewożąc z portu do portu za wynagrodzeniem jakiś turystów. Ostatnio dopłynął do kraju taki wilk morski – wkliłem nawet link. W podróż dookoła świata wybrał się jeszcze za komuny – 34 lata temu. Opłynął świat 11 razy. A w porcie czekała na niego żona z synami – 34 lata czekała, nieźle.
Gdzie ta kejaaaaa ….
Dyszczu
o potedze morskiej i Gdyni może Babkę namówie by napisała , bedzie pięknie i barwnie
A tu piractwo w polskim wydaniu
http://www.youtube.com/watch?v=zgsc_ZxNSF4
Dyszczu
taki majtek tez mógłby być
http://demotywatory.pl/1153969/–Czym-sie-zajmujesz#comments
Witam,
Kartko, to musi być magiczne wybrzeże. Cisza, pustka i smutek. Miejsce do myślenia i schowania się w sobie, by potem wyszło z tego coś nowego i wyjątkowego. Miejsce czekania na Jakuba.
Nietoperzyco,
co powiesz na słodkiego kiciusia?
http://kotburger.pl/13448/O-kurcze-zepsulem.
Jeśli mowa o Costa de la Muerte (w galego: Costa da Morte) to warto wspomnieć, że w 2002 roku niedaleko Finisterre zatonął tankowiec Prestige, przewożący 70 tyś. ton ropy, powodując ogrom strat w środowisku. W oczyszczaniu wybrzeża pracowało wielu ochotników, również z Polski. Z jednej relacji pamiętam problem wolontariuszy polegający na tym, że prozaiczna czynność otarcia potu, czy wytarcia nosa nie była możliwa do wykonania w ochronnym kombinezonie i w rękawicach pokrytych grubą warstwą mazi. Dla realizacji tych potrzeb, nawet ty podrapać po nosie, powołano specjalne służby…
Najdłuższy rejs jaki odbyłem samodzielnie to kilometr własnoręcznie wykonaną tratwą po zalanych łąkach, więcej jakoś nie było okazji. Za to muzykę uwielbiam
http://www.youtube.com/watch?v=0hUrwmiwMzc&feature=related
Chociaż nie, byłem w Świnoujściu, to przecież musiałem promem
Znaczy ten prom się nie liczy, bo to mnie “wieziono”
http://krzysztex.wrzuta.pl/audio/4ZePQiv26AL/www.polskie-mp3.tk_cztery_refy_-_bitwy_morskie_-_11._shannon_i_chesapeake
A nad pagórkiem wyszła chmurka, burczy i gruczy, cały czas się powiększając – czyżby chciała się nieco rozładować?
http://pandorcia.wrzuta.pl/audio/9mC5IoSZ6Fn/adam_burzynski_-_burza
Alla
Gdy nie ma słońca to jest bardzo ponuro. Słońce zupełnie odmienia ten krajobraz. No i jeżyny są pyszne na tych klifowych skalach. Na Finisterze się ich najadłem do syta
http://mocnatury.files.wordpress.com/2010/03/jezyna.jpg
Es
Dzięki za wyjaśnienie nazwy. Zastanawiałem się czemu to nie Costa de la Muerte. No a to w galego
Pozdrawiam
Nietoperzyco,
U mnie chłodny wieczór ale jutro ma być jeszcze goręcej. Przypiekło mi w szklarni czubli od pomidorów – poszedłem obrywać je a one przypieczone. Pierwszy raz coś takiego się zdarzyło. Ktoś mi mówił, że na Śnieżce jest 25 stopni. Tylko współczuć tym, którzy na nią wchodzą.
Kasiulek
A Boga wybiera się nad Atlantyk – do Finisterry albo Muxi? Nie pisała do mnie czu ma te 3 dni dodatkowe w planach.
Pozdrawiam
Kartku
32C , czy trzeba coś dodawać
Jutro u mnie 35 a to już estramadurskie upały
Hmmm… Kartku, jak Admin dojdzie do siebie, to może zasugeruj mu delikatnie, tak żeby się nie obraził, że to ograniczenie linków do jednego strasznie czasami wkurza, bo porządnie sobie pospamować nie można

Oczywiście istnieje możliwość, że już sprawa załatwiona w czasie wczorajszego owocnego spotkania – “ile razy mam mówić NIE” – i nie ma o czym mówić, ale jakaś nadzieja jest, np. wyłączenie niektórych użytkowników z tego ograniczenia – jeżeli niektórych można potraktować narzędziem “BAN”, to można też i innym
Co prawda mój rodzinny admin na to mówi nieodmiennie, że to nie takie proste, ale on jest matematykiem a nie fizykiem, a te dwie profesje od dawna udowadniają sobie wzajemnie niekompetencję, opowiadając o sobie wredne dowcipy
Nietoperzyco, nie martw się. Jeszcze troszkę i będzie chłodniej. U nas zapowiadają ochłodzenie od piątku. Może i do Ciebie przyjdą chmurki i to ładniejsze niż te, które zawisły na firmamencie naszej polityki.
Dziś znowu popełniłam oglądanie Faktów
Kiedyś była taka klątwa: Obyś żył w ciekawych czasach. Ktoś rzucił na nas klątwę? Czy te czasy są ciekawe?
Lepsze opowieści o Krańcach Ziemi. Czytałam kiedyś powieść “Cena wody w Finistere” szwedzkiej autorki Bodil Malmsten. Przeprowadzka Szwedki do Hiszpanii – to musiał być szok kulturowy!
Witam wieczorkiem.
Jako, że żegluga , jak Kartek napisał bywa niebezpieczna więc małe memento
http://www.youtube.com/watch?v=ajq8eag4Mvc
Pozdrawiam
GPS
Ale to fajne!
Dyszczu, dziś się rozejrzę. Chyba wiem jak to zrobić. Admin ma sprawy rodzinne, nie chcę mu zawracać głowy
Nawet nie wiedziałem, że koło Finisterre trzy duże bitwy morskie się odbyły. Jeśli ktoś ciekawy to tutaj o nich piszą
http://pl.wikipedia.org/wiki/Przylądek_Finisterre
I znów ten sam problem po hiszpańsku jest Cabo Finisterre, w galego Cabo Fisterra
Gdy Admin się obudzi to może se zanuci:
http://rockerpunker.wrzuta.pl/playlista/0wmiMK6jdAF
Jeśli ktoś ciekawy Fisterry to jeszcze króciutki film z tradycyjnej imprezy na przylądku o zachodzie słońca – jakaś ekipa sobie nagrała
http://www.youtube.com/watch?v=PMsUtC2FXDo&feature=related
A tu drugi film – już profesjonalny w którym nawet krowy wystepują. Co ciekawe widziałem pastwiska z widokiem na ocean. Krowy wpylały trawe kontemplując widok Atlantyku. Tylko, że to chyba było w Asturii – nie pamiętam już. A to Fisterra jak żywa
http://www.youtube.com/watch?v=-xogaPHYThQ&feature=related
Ale gdzie jest Hirunda? Przecież dzisiaj środa. Hirundo, odezwij się
Uśmiechów nawiozłam dla KARTKI i TUbylców
!!! W i t a j c i e !!!
Pukam głośno do drzwi DOMKU –
http://www.youtube.com/watch?v=X70VMrH3yBg
Sielsko i pięknie. I jeszcze ta muzyka.
Witaj Siostro Burzy!
Nasza chmurka pomruczała i sobie poszła, poświecając fajerwerkami
Witaj Hirundo!!!
Jak miło, że wreszcie jesteś
Wszyscy WY moi wytęsknieni – nie ma takiej emotki, jak mój uśmiech, który, frrr, WAM wysyłam. Za moment się “znajdę” i rozgoszczę. Na razie sobie na WAS popatrzę – cmok cmok, jak niegdyś postulowaliśmy. Kurczę, warto wyjechać, by przyjechać
A ja znikam, wrócę jutro przed południem
http://jahwarrior.wrzuta.pl/audio/7jNV9GaDS5C/big_cyc_-_pamelo_zegnaj
Hirundo
!:
Dobranoc i do jutra.
Moja droga Nietoperzyco –
– współczuję upału – myślę, że Dyszczo oddalił się, by załatwić wreszcie opady dla potrzebujących. Chwilowo czuję się komfortowo, bo w górach zażyłam dżdżu. Nie bez powodu czytam “Hendersona, króla deszczu”, choć zdradziłam go z Umberto Eco. Obaj świetni
Jeśli długo nie pada, to wkrótce spadnie
Doszlam.Jestem w Santiago.Pomogl mi Katalonczyk Florentino (9 Composteli)Bylismy razem w kilku alberque.Piekny z siwa broda.Zginelabym w tym tlumie.Beczalam jak smarkata, nie krylam przed nim lez.Dziekuje za to co przezylam…Tobie Wojtku przede wszystkim…jutro maszeruje do Finisterry, mam trzy dni w zapasie, zrobie to…Pozdrowienia dla wszystkich
Przywiozłam WAM prezent – Jack Johnson jest dobry nie tylko na upał:
http://www.youtube.com/watch?v=BWVnZAJaq4Q&feature=related
Bum! Bum! Bum! Bum!!! Witaj Hirundo !!!
Dobranoc Alla, Słodkich snów
Boga – dzięki za to, że doszłaś – to jest COŚ, a Ty jesteś KTOŚ – pozdrawiam – śpij dobrze i niech Cię radość rozpiera
Boga
idziemy z Toba dalej
Boga
Ale miło, że napisalaś! Czuję, że szczęśliwa jesteś. Tylko pamiętaj – spal coś na Finisterze, podkoszulkę, cokolwiek. W ten sposób spalisz, pozbędziesz się problemów.
Pozdrawiam serdecznie Florentino
I wymocz stopy w Atlantyku
Buen camino!
Bum, bum Karteczko – miło Cię nareszcie widzieć
Pomidory się dokupi – tylko newsik o kłopotach pomidorowych do mnie dotarł, na razie – na pocieszenie prezent specjalnie dla Ciebie. Podkręć na maxa
http://www.youtube.com/watch?v=nDXkd2NyCCE
Proponuję sprawdzić jak jutro bedzie. Najlepszy polski serwis pogodowy
http://www.pogodynka.pl/
Hirundo
Wiesz, że Brucea od tej strony nie znałem. Myślałem, że on bardziej pop jest. Miłe zaskoczenie
Dobranoc Wszystkim
http://www.youtube.com/watch?v=2ajUewCO6zQ&feature=fvst
Dobranoc Nietoperzyco, śpij spokojnie
Hirundo, a może ci sypatyczni, młodzi ludzie?
http://www.youtube.com/watch?v=HTO7WVxjz3A
Kartko – a ja znam Bruce’a bardziej z tej strony – świetna harmonijka bluesowa. O “szklanej pułapce” niczego nie moge powiedziec, bo mnie nie zakręciła.
Nietoperzyco – odpocznij spokojnie – może spodobają Ci się moi ulubiency:
http://www.youtube.com/watch?v=ysiT0P6OtvU&feature=related
Dobrej nocy
Jak lżej będzie zasnąć wiedząc, że boga idzie już po muszlę przegrzebka
Buen Camino
Kartko – mam płytę tych młodzieńców. Przed wyjazdem szukałam dla Was solowego Planta, ale nie trafiłam na konkret. Byłam na koncercie Led Zepellin – najbardziej zachwyciła mnie “perkusja”, wielka jak lokomotywa. Oczywiście nie grał na niej Bonham. Ścisz troszkę, bo wszyscy już śpią:
http://www.youtube.com/watch?v=plY5t9O6PL0
Nieźle daje Hirundo!
Hirundo, Kartku
tylko Was samych zostawić i już ……….;) Nietoperz nie spi , musi popracować , więc proszę coś spokojnego
Nietoperku, to dla Ciebie
http://www.youtube.com/watch?v=kPhCIKFkfg4
Nietoperzyczko – przecież miałaś spać
Może to Cię ukoi, utuli i nastroi:
http://www.youtube.com/watch?v=Y5KJU9O1Xqs
Znalazłem ładny fragment związany z ciekawą historią. Dwa miesiąc szedłem przez Hiszpanię zastanawiając się jak Don Kichot nazywał swojego konia. Przez dwa miesiące miałem to na końcu języka i nic – nie mogłem sobie przypomnieć. W końcu zaczepiłem o to moją niemiecką przyjaciółke. A ona niewiele myśląc podeszła do hiszpańskiego bukinisty i spytała. Oczywiście Rosynant – tak nazywała się stara wychudła szkapa Don Kichota. Dwa miesiące mi zaprzątała głowę.
A to właśnie fragment z Rosynantem (tą?)
http://www.youtube.com/watch?v=24gDcvp9Agw
Nietoperzyco i Kartko – flamenco zadałeś piękne – od razu sobie zerknęłam do Paco. Historyjka z Rosynantem, czyż nie jest typowa dla typów wytrwałych i zdeterminowanych (?) – {też tak miewam (coraz częściej)}.
Na powitalne pożegnanie coś dla Nietoperzycy, z uściskiem jako załącznikiem (dla Ciebie Kartko też załącznik) http://www.youtube.com/watch?v=QsdzQI_6zx8&feature=related
Dobranoc – do jutra
Nietoperzyco droga – oskarżę Cię o pracoholizm
Ale piękne Hirundo – dzięki. Dobrej nocy i milego ranka
Hirundo , kartku
jest juz jutro , zatem pracuje juz w czwartek
Śpijcie dobrze
Prawda ,że piekna
http://www.youtube.com/watch?v=4Cv2U_U62Q8
A to na dzien dobry
http://www.youtube.com/watch?v=YV5e7mWcQJE
Oj spiochy , zaraz http://demotywatory.pl/27218/Wschod-slonca#comments a Wy spicie
Miłego dnia
A mówicie ,ze o tej porze jeszcze się robi tak
http://www.youtube.com/watch?v=qc1qs7i4Bu4
no dobrze jeszcze z 3 minutki mozecie tak porobic i czas na transfuzzję !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
i do lotu
http://www.youtube.com/watch?v=zQm-LPFiSkQ
Hej,
Ja na sekundkę::)) Budzi mnie codziennie poranne słońce, które dalej nie daje spać. Tak mi tych promieni o 6 rano brakowało. Za oknem smętnie patrzy na mnie Kaczor ( nie rozumiem czemu pozostałości plakatów po wyborach wiszą )
Upajam się Polską. Widzę, pewne zmiany w mentalności ludzi. Zepsuł mi się samochód. Coś z niego ciekło, moja mama spanikowana obdzwaniała wszystkich. A ja zwyczajem hiszpańskim przechodniów zaczęłam zaczepiać…I tu zaskoczenie. Panowie chętnie podeszli, otworzyli maskę, zdiagnozowali, pomogli i pojechałyśmy ! Jak się domyślacie mieszkam w mieście znanym z chamstwa, gdzie całe życie polityczne i ponoć nie tylko toczy się ! Czyli w Warszawie. To jest moje miasto i ja je lubię. Zaskoczyło mnie, że ludzie bardziej uśmiechnięci chodzą. Zaczepiają moją małą bestię. Są tacy bardziej otwarci. Nawet jeden facet wyleciał za mną, ze sklepu widząc, że dzwigam 17 kilo mego Młodszego a w drugiej ręce siatę z zakupami z propozycją pomocy. Coś się zmienia… To są bardzo miłe gesty i one tak cieszą. Omijam wiadomości, jeszcze nie dojrzałam do zmierzenia się wzrokiem ( choćby nawet szklanym z pewnymi przedstawicielami władzy…wystarczy mi ten demoniczny plakat za oknem )
Buziaki dla Was !!!
Lui – jak miło Ciebie słyszeć – niech Cie otaczają sami fajni Rodacy – w Twojej diagnozie otucha dla nas. Także uważam, że się zmienia, ale jak żółw ociężale. O swoich wrażeniach napiszę “po kijach” – już upał, więc muszę się wyrobić rano (a ono sie konczy) – czuj duch w swoim mieście –
Nietoperzyco – kochana – wielkie spanie, bo upał kujawski w moim mieście – całusy na dobry, na lepszy dzień
Muzyczka śpi jeszcze
Witam wszystkich serdecznie w kolejny upalny dzień .Nie muszę mówić jak jesteście dzielni ,skoro codziennie się pojawiacie na blogu w gościnie u Kartki..Na onecie kartka Kartki.Znów ma powód do świętowania .Tylko pozazdrościć. Jakieś fanfary dla Niego proszę.
Dzień dobry
Miłego dnia wszystkim.
Ja się coś dziś wolno rozkręcam. Jedna transfuzja to za mało.
Ależ to fajne zajrzeć tu tak od rana i Was zobaczyć i poczytać.
Pozdrawiam
Lui,
Twój wpis sprawił, że powiało optymizmem. Może my sami siebie czasem nie doceniamy?
Watro – witaj, poranna wizyta u Kartki wchodzi “w krew” – i za to Kartce wielkie dzięki
Pozdrawiam Cię żarliwie, życząc ochłody
Fanfary dla Kartki to świetny pomysł – Jego recepcja rośnie lawinowo. Sądzę, że Bruce Springsteen ucieszy Go na równi z ognistym flamenco. Bruce’a dawno nie graliśmy, a jest tego wart, bo też nie wymięka.
Kartko – dzień dobry – fanfary za onet – popatrz jak Boss Ci gratuluje, a te wiwatujące tłumy !!! – wszyscy biją Ci brawo – my się tylko cichutko przyłączamy
http://www.youtube.com/watch?v=McP0mGCDqOM
http://www.youtube.com/watch?v=uZ1zXyjMGdo&feature=related
Witanko!
Gnałem wczoraj za chmurką, co fajerwerkami świeciła, ale tylko ślady wilgoci spotkałem – deszczu nie przywiozłem, tylko żar z nieba
http://www.youtube.com/watch?v=gx3UHsATW50
Witajcie
Podobno dzisiaj w kotlinie polski szczyt upału – 35 stopni. Faktycznie przypomina to ukrop na hiszpańskiej mesecie. Zaraz idę na zimnego browara.
Lui, wiedziałem, że się odezwiesz. Dzięki za korespondencję. Fajnie, że Warszawiacy się europeizują.
Miła niespodzianka z onetem. I nawet kilka sensownych głosów. A może raczej brak nonsensownych? Widać upał nawet onetowskie muchy plujki wykańcza.
Do poczytania po południu Drodzy Przyjaciele – wychładzajcie się i dużo pijcie
Nietoperzyco – a może prościej jest się położyć i odpocząć – świat się nie zawali, a jakby właśnie chciał sie walnąć to zamienię się w kariatydę, a atlasów Ci TU dostatek – pozdrowienia – zamierzam oglądać filmy z Meryl Streep (”Pokój Marvina”, “Pożegnanie z Afryką”, “Godziny”, “Mamma Mia” – udało mi się szybko zgromadzić) – jednak teraz, niestety, muszę jechać do centrum rozpalonego miasta – 3majmy się – ufff –
Starszy Dyszczo – życzę deszczu coraz bardziej – przyznaję, że nie starcza mi wyobraźni, by określić taki szmat czasu bez opadów – jednak sudeckie dżdże dobrze mi zrobiły – ale juz ani śladu po nich – pozdrawiam
Burze się tworzą nad kotliną – dziwny układ chmur, wysokich, piętrowych, różnokolorowych – od sinego do żółtokremowego. Gdzieś wysoko grzmi, takie suche trzaski przechodzące w głucho brzmiące echo. Jakby ktoś z trzaskiem niebo rozrywał jak połać tektury. I błyskawice – tym razem bijące w ziemię trochę bez związku z chmurami. Czuję, że jak to wszystko się skupi i nabierze sensu będzie tu gorąco. A prędzej czy później to nastąpi bo natura swój rozum ma i przestrzega meteorologicznych reguł.
Pozdrawiam
U nas był deszcz i ziemia wilgotna od kilku dni, pomimo upału – wilgotność na pagórku powala – temp. 36 stopni w cieniu, duszno i parno. Na dole 29 stopni – dawno nie widziałem takiej różnicy temperatur u nas – to tylko 100 metrów odległości.
Kartko i Dyszczo – we Wrocławiu 36 stopni stale jeszcze w cieniu – tv nie kłamie, przewidując 36

Trzymajmy wzajemnie kciuki za niebo nad sobą – lubię, gdy dzień zamyka się chłodem – tego, o czym pisze Kartka nie lubię
Wczoraj chwilę siedziałam na przystanku – przyglądałam się chmurom – na niebie toczyła się gra cirrusów, cumulusów i chmur burzowych. Niebo malownicze i dynamiczne. W ubiegłym roku robiłam zdjęcia przerażającym chmurom burzowym – to były wielkie widowiska, w których natura dawała nam prztyczki.
http://www.youtube.com/watch?v=9UuloKeGsEk
Ładne
Starszy Dyszczo – koję się “Pożegnaniem z Afryką” – dawno oglądane może mnie nawet wzruszyć – robię sobie serial z Meryl Streep – na peklowanie u mnie za żarliwie – smakowitości zaplanowałeś
Dobry wieczór – u mnie już chłodny. Burza kręci się dookoła, niewiele popadało ale temperatura opadła
Dzięki za poranną dyskusje, za muzyke i inne inspiracje. Nowy temat już wkleiłem, więc wdrapujemy się wyżej. zapraszam
Zostaw odpowiedź