P8300170

Nocą burza – niestety sięgająca całego horyzontu, więc postrzępiona i rozlazła. Najpierw błyskała daleko za górami a potem ześlizgnęła się wysoko ponad chmurami i popłynęła w głąb Polski. Tylko gęste błyski odsłaniające niskie, postrzępione chmury i głuche dudnienie gdzieś wysoko – ponad nimi. Ze trzy godziny trwał ten jałowy hałas – za oknem deszcz tłukł w parapety a ja, spocony jak bura mysz przewalałem się z boku na bok na łóżku. Ani odrobiny ulgi od dusznego upału, bo mimo pootwieranych okien w domu już chyba na dobre zakisło gorące powietrze. Ranek duszny i parny – rozgrzana ziemia jak w tropikach oddaje nocny deszcz z powrotem atmosferze. Gdy cuciłem się gorącą kawą przepijaną lodowatą, mineralną wodą wpadł mi w oko komunikat Instytutu Uprawy, Nawożenia i Gleboznawstwa, który ostrzega przed możliwością wystąpienia w Polsce suszy w co najmniej 128 gminach. Jak wyczytałem „Wartości Klimatycznego Bilansu Wodnego (KBW), na podstawie których dokonywana jest ocena stanu zagrożenia suszą, są na większości obszarów Polski ujemne”. Pięknie – jeszcze nie uprzątnięto szkód po katastrofalnej powodzi a natura na odmianę suszą przypomina o swojej niszczącej mocy.

Niewątpliwie ten rok nas nie rozpieszcza – jest trudny do zniesienia również w aspekcie klimatycznym. Ta tematyka znajduje również miejsce na moim blogu. Od stycznia piszę systematycznie kartki klimatyczne – o śniegach kopnych, mrozach, roztopach, powodziach a teraz upałach. Niektórzy twierdzą, że to kara Boska za liczne grzechy, których się tutejsza ludność dopuszcza. Nie wiem czy to kara Boska, ale na pewno zasługa Dzieciątka Jezus czyli jak mówią Hiszpanie El Nino.

Nazwę El Nino nadali nieprzewidywalnym, niespodziewanym i drastycznym zmianom klimatycznym peruwiańscy rybacy na początku XX wieku. Konkretnie nazywali tak niespodziewany napływ ciepłej wody z zachodu w rejony zimnego Prądu Peruwiańskiego, który następował najczęściej w okresie Świąt Bożego Narodzenia – stąd nazwa Dzieciątko Jezus. Pierwsze zapiski dotyczące El Nino sięgają XVI wieku. To wtedy rybacy pływający po wodach przybrzeżnych Peru zaważyli, że występujące okresowo ocieplenie wód oceanu przyczynia się do ograniczenia połowów sardeli. Również peruwiańscy chłopi zaobserwowali, że ocieplenie wód oceanicznych wpływa na zwiększenie opadów deszczu, co prowadzi do przekształcenia zwykle jałowych terenów w urodzajne pola uprawne.

Przyznam, że powstawanie El Nino jest cholernie skomplikowane. W skrócie można opisać to zjawisko następująco. Źródłem El Nino są okresowe zaburzenia równowagi cieplnej, które dotykają Ziemię co kilka lat. Zjawisko to dotyczy basenu Pacyfiku, ale ma wpływ na wariację pogody na całej kuli ziemskiej – w tym oczywiście w Europie. Zjawisko El Nino tworzy ciepły prąd morski zwany również El Nino, który płynie co kilka lat od wybrzeży Australii w kierunku Ameryki Południowej. Ten ciepły prąd stawia na głowie normalne warunki klimatyczne i dotyka katastrofalnymi skutkami zamieszkujące na cały globie ludzkie społeczności.

W normalnych latach w rejonie zachodniego Pacyfiku, u wybrzeży Australii i Indonezji tworzy się ogromny basen ciepłej wody, wielkości Australii, zwany „ciepłym morzem”. Emituje on w górę ogromne ilości gorącego, wilgotnego powietrza tworząc nad oceanem ośrodek niskiego ciśnienia. Unoszące się wysoko masy powietrza wyziębiają się i tworzą potężne chmury przynoszące opady monsunowe. Następnie suchsze powietrze z górnych warstw atmosfery niesione przez wiatry dociera do wybrzeży Ameryki Południowej, gdzie jest już zimne. Opada wtedy ku powierzchni ziemi, tworząc ośrodek wysokiego ciśnienia i zawraca z powrotem na zachód w kierunku Australii i Indonezji, tworząc wiatry równikowe – pasaty. Pasaty spychają ciepłe wody powierzchniowe na zachód, powodując tropikalne deszcze w północnej Australii, Indonezji oraz deszcze monsunowe w Indiach.

Konsekwencją cyrkulacji ciepła jest wzrost poziomu wód zachodniego Pacyfiku o około 45 cm i obniżenie się ich poziomu o tyle samo na wschodnim Pacyfiku. U wybrzeży Ameryki Południowej panuje susza, a z głębi oceanu wypływają zimne, żyzne wody Prądu Peruwiańskiego bogate w plankton i ryby. To zjawisko jest podstawą życia w rejonie Peru, Ekwadoru, Chile. Żyzne wody wykarmiają wszystko co tam żyje – od planktonu poprzez ryby, ptaki, zwierzęta domowe po człowieka. Chłodne i odżywcze wody Prądu Peruwiańskiego są znakomitymi łowiskami, jednym z najlepszych na świecie. Olbrzymie ławice małych sardeli są w Peru i Ekwadorze podstawą przemysłu rybnego.

Co kilka lat z bliżej nie znanych powodów w rejonie Australii i Indonezji następuje silniejsze niż zwykle nagrzanie wód Pacyfiku. W tych warunkach powstaje El Nino i diametralnie odmienia życie. Pasaty zanikają, a nawet zmieniają kierunek. Normalny układ ciśnień odwraca się. Ciepła woda, o powierzchni Kanady, gromadząca się wzdłuż wybrzeży Ameryki hamuje wypływ zimnych, żyznych wód Prądu Peruwiańskiego. Życie w ciepłym oceanie powoli zamiera co zwiastuje katastrofę przemysłu rybnego. Podczas El Nino w 1972 roku przemysł rybny w Peru i Ekwadorze doprowadzony został prawie do upadku, a w latach 1982/83 połowy spadły do 50 % swojej normalnej wielkości.

Ocieplenie wód oceanu, które przynosi El Nino powoduje tragiczne konsekwencje klimatyczne – ulewne deszcze, sztormy, huragany, katastrofalne powodzie na obszarach zazwyczaj suchych i pustynnych. Powoduje też anomalia klimatyczne – cieplejsze i suche zimy na północno – wschodnim Pacyfiku, w Afryce suszę, cieplejsze i bardziej wilgotne zimy nad Zatoką Meksykańską, brak monsunów w Indiach, susze w Australii i Indonezji. Na szczęście im dalej od Pacyfiku, tym słabszy jest wpływ El Nino na pogodę na danym obszarze. Słaby ale jednak jest – udowodniono, że europejskie powodzie z 1997 roku nastąpiły na skutek El Nino. Działalność typowego Dzieciątka Jezus trwa średnio 12 – 18 miesięcy. Potem pasaty przywracają sytuację do normy. El Nino ma też siostrzyczkę zwaną La Nina czyli dziewczynka. Dziewczynka ma przekorny charakter, więc o ile El Nino przenosi ciepłe wody przez Pacyfik z zachodu na wschód i topi ulewnymi deszczami Peru to La Nina gromadzi ciepłe wody w rejonie Indonezji i Australii, powodując tam ulewne deszcze. Na wybrzeża Ameryki Południowej sprowadza natomiast suszę.

Obserwacje klimatyczne prowadzone przez ostatnie 50 lat pozwalają stwierdzić, że w 54 % tego czasu trwały nieprzewidywalne anomalia pogodowe wywołane przez El Nino i La Nina. Zaś tylko 46 % stanowiły czasy normalne. Mimo zastosowania wyrafinowanych programów komputerowych skutków El Nino i La Nina nie da się przewidzieć – dotychczasowe próby nie przyniosły większych rezultatów. Pozostaje więc gdy toniemy w powodzi, zamarzamy w zimnie lub smażymy się w upale po prostu czekać aż zasną zmęczone zabawą EL Nino z La Niną.

Tekst na podstawie strony

http://www.eioba.pl/a73939/el_nino