www.kartkazpodrozy.blog.onet.pl
Kartka z podróży – ścieżki camino…
16 lip
Nocą burza – niestety sięgająca całego horyzontu, więc postrzępiona i rozlazła. Najpierw błyskała daleko za górami a potem ześlizgnęła się wysoko ponad chmurami i popłynęła w głąb Polski. Tylko gęste błyski odsłaniające niskie, postrzępione chmury i głuche dudnienie gdzieś wysoko – ponad nimi. Ze trzy godziny trwał ten jałowy hałas – za oknem deszcz tłukł w parapety a ja, spocony jak bura mysz przewalałem się z boku na bok na łóżku. Ani odrobiny ulgi od dusznego upału, bo mimo pootwieranych okien w domu już chyba na dobre zakisło gorące powietrze. Ranek duszny i parny – rozgrzana ziemia jak w tropikach oddaje nocny deszcz z powrotem atmosferze. Gdy cuciłem się gorącą kawą przepijaną lodowatą, mineralną wodą wpadł mi w oko komunikat Instytutu Uprawy, Nawożenia i Gleboznawstwa, który ostrzega przed możliwością wystąpienia w Polsce suszy w co najmniej 128 gminach. Jak wyczytałem „Wartości Klimatycznego Bilansu Wodnego (KBW), na podstawie których dokonywana jest ocena stanu zagrożenia suszą, są na większości obszarów Polski ujemne”. Pięknie – jeszcze nie uprzątnięto szkód po katastrofalnej powodzi a natura na odmianę suszą przypomina o swojej niszczącej mocy.
Niewątpliwie ten rok nas nie rozpieszcza – jest trudny do zniesienia również w aspekcie klimatycznym. Ta tematyka znajduje również miejsce na moim blogu. Od stycznia piszę systematycznie kartki klimatyczne – o śniegach kopnych, mrozach, roztopach, powodziach a teraz upałach. Niektórzy twierdzą, że to kara Boska za liczne grzechy, których się tutejsza ludność dopuszcza. Nie wiem czy to kara Boska, ale na pewno zasługa Dzieciątka Jezus czyli jak mówią Hiszpanie El Nino.
Nazwę El Nino nadali nieprzewidywalnym, niespodziewanym i drastycznym zmianom klimatycznym peruwiańscy rybacy na początku XX wieku. Konkretnie nazywali tak niespodziewany napływ ciepłej wody z zachodu w rejony zimnego Prądu Peruwiańskiego, który następował najczęściej w okresie Świąt Bożego Narodzenia – stąd nazwa Dzieciątko Jezus. Pierwsze zapiski dotyczące El Nino sięgają XVI wieku. To wtedy rybacy pływający po wodach przybrzeżnych Peru zaważyli, że występujące okresowo ocieplenie wód oceanu przyczynia się do ograniczenia połowów sardeli. Również peruwiańscy chłopi zaobserwowali, że ocieplenie wód oceanicznych wpływa na zwiększenie opadów deszczu, co prowadzi do przekształcenia zwykle jałowych terenów w urodzajne pola uprawne.
Przyznam, że powstawanie El Nino jest cholernie skomplikowane. W skrócie można opisać to zjawisko następująco. Źródłem El Nino są okresowe zaburzenia równowagi cieplnej, które dotykają Ziemię co kilka lat. Zjawisko to dotyczy basenu Pacyfiku, ale ma wpływ na wariację pogody na całej kuli ziemskiej – w tym oczywiście w Europie. Zjawisko El Nino tworzy ciepły prąd morski zwany również El Nino, który płynie co kilka lat od wybrzeży Australii w kierunku Ameryki Południowej. Ten ciepły prąd stawia na głowie normalne warunki klimatyczne i dotyka katastrofalnymi skutkami zamieszkujące na cały globie ludzkie społeczności.
W normalnych latach w rejonie zachodniego Pacyfiku, u wybrzeży Australii i Indonezji tworzy się ogromny basen ciepłej wody, wielkości Australii, zwany „ciepłym morzem”. Emituje on w górę ogromne ilości gorącego, wilgotnego powietrza tworząc nad oceanem ośrodek niskiego ciśnienia. Unoszące się wysoko masy powietrza wyziębiają się i tworzą potężne chmury przynoszące opady monsunowe. Następnie suchsze powietrze z górnych warstw atmosfery niesione przez wiatry dociera do wybrzeży Ameryki Południowej, gdzie jest już zimne. Opada wtedy ku powierzchni ziemi, tworząc ośrodek wysokiego ciśnienia i zawraca z powrotem na zachód w kierunku Australii i Indonezji, tworząc wiatry równikowe – pasaty. Pasaty spychają ciepłe wody powierzchniowe na zachód, powodując tropikalne deszcze w północnej Australii, Indonezji oraz deszcze monsunowe w Indiach.
Konsekwencją cyrkulacji ciepła jest wzrost poziomu wód zachodniego Pacyfiku o około 45 cm i obniżenie się ich poziomu o tyle samo na wschodnim Pacyfiku. U wybrzeży Ameryki Południowej panuje susza, a z głębi oceanu wypływają zimne, żyzne wody Prądu Peruwiańskiego bogate w plankton i ryby. To zjawisko jest podstawą życia w rejonie Peru, Ekwadoru, Chile. Żyzne wody wykarmiają wszystko co tam żyje – od planktonu poprzez ryby, ptaki, zwierzęta domowe po człowieka. Chłodne i odżywcze wody Prądu Peruwiańskiego są znakomitymi łowiskami, jednym z najlepszych na świecie. Olbrzymie ławice małych sardeli są w Peru i Ekwadorze podstawą przemysłu rybnego.
Co kilka lat z bliżej nie znanych powodów w rejonie Australii i Indonezji następuje silniejsze niż zwykle nagrzanie wód Pacyfiku. W tych warunkach powstaje El Nino i diametralnie odmienia życie. Pasaty zanikają, a nawet zmieniają kierunek. Normalny układ ciśnień odwraca się. Ciepła woda, o powierzchni Kanady, gromadząca się wzdłuż wybrzeży Ameryki hamuje wypływ zimnych, żyznych wód Prądu Peruwiańskiego. Życie w ciepłym oceanie powoli zamiera co zwiastuje katastrofę przemysłu rybnego. Podczas El Nino w 1972 roku przemysł rybny w Peru i Ekwadorze doprowadzony został prawie do upadku, a w latach 1982/83 połowy spadły do 50 % swojej normalnej wielkości.
Ocieplenie wód oceanu, które przynosi El Nino powoduje tragiczne konsekwencje klimatyczne – ulewne deszcze, sztormy, huragany, katastrofalne powodzie na obszarach zazwyczaj suchych i pustynnych. Powoduje też anomalia klimatyczne – cieplejsze i suche zimy na północno – wschodnim Pacyfiku, w Afryce suszę, cieplejsze i bardziej wilgotne zimy nad Zatoką Meksykańską, brak monsunów w Indiach, susze w Australii i Indonezji. Na szczęście im dalej od Pacyfiku, tym słabszy jest wpływ El Nino na pogodę na danym obszarze. Słaby ale jednak jest – udowodniono, że europejskie powodzie z 1997 roku nastąpiły na skutek El Nino. Działalność typowego Dzieciątka Jezus trwa średnio 12 – 18 miesięcy. Potem pasaty przywracają sytuację do normy. El Nino ma też siostrzyczkę zwaną La Nina czyli dziewczynka. Dziewczynka ma przekorny charakter, więc o ile El Nino przenosi ciepłe wody przez Pacyfik z zachodu na wschód i topi ulewnymi deszczami Peru to La Nina gromadzi ciepłe wody w rejonie Indonezji i Australii, powodując tam ulewne deszcze. Na wybrzeża Ameryki Południowej sprowadza natomiast suszę.
Obserwacje klimatyczne prowadzone przez ostatnie 50 lat pozwalają stwierdzić, że w 54 % tego czasu trwały nieprzewidywalne anomalia pogodowe wywołane przez El Nino i La Nina. Zaś tylko 46 % stanowiły czasy normalne. Mimo zastosowania wyrafinowanych programów komputerowych skutków El Nino i La Nina nie da się przewidzieć – dotychczasowe próby nie przyniosły większych rezultatów. Pozostaje więc gdy toniemy w powodzi, zamarzamy w zimnie lub smażymy się w upale po prostu czekać aż zasną zmęczone zabawą EL Nino z La Niną.
Tekst na podstawie strony
http://www.eioba.pl/a73939/el_nino
108 Responses for "El Nino i La Nina"
Hirundo
po pierwsze tęsknota jest sytumulujaca , po drugie dotyczy obu stron , po trzecie nie wiem czy Ci bedzie lzej nosić laptopa ,gdy powiem ,że jest ze mna zawsze .Kartkę poczytam potem
Cześć Hirundo
Muszę Ci powiedzieć, że to miłe chwile gdy siadam pod jakimś magistratem i sącząc zimnego browara ze sztywna pianka odpalam swój sprzęt. Wybieram sieć (lub sama mi się wybiera), ustalam jej kryptonim i łączę się ze światem. Co prawda w Hiszpanii byłem traktowany ja ekscentryk który dzwiga to ze sobą ale późniejsza satysfakcją rekompensowała mi trud i poty
Pozdrawiam
Witam
Ninio to Hiszpanie mówili na mego najmłodszego syna (lat 7), które szedł z nami.
B.C.
Hirundo
spójrz , moze powinnas miec taki tv , by Cie nie denerwowali te Migalskie
http://demotywatory.pl/1892382/Moj-telewizor-na-dzialce#comments
Kartko,
Przyroda, natura ukochane słowo Hiszpanów la naturaleza::)) lubi płatać figle, zaskakiwać, karać i siać spustoszenie. Ziemia się rusza, góry dymią wstrzymują ruch powietrzny tajfuny nawiewają, fale porywają..Ba na naszym domowym gruncie : rzeki z koryt występują niszcząc wszystko co napotkają a czego nie mogą to zabierają, susza i upał doskwiera ( i z tego powodu co niektórym naszym politykom na mózg pada ) El nino, la nina, Olivia…
Hirundo,
Ja sobie wydrukuję to co napisałaś i przedstawię rodzinie..a co, raz się żyje::))
Buziaki
Co prawda Hirunda mówi ,ze ak jej nie bedzie mamy sobie dogadzać , ale chyba nie takie dogadzywanie miała na mysli
http://demotywatory.pl/1893786/Awangarda-w-kuchni#comments
jakby co u mnie dziś prawdziwe nie awangardowe , zapraszam
Ałło
jak zwykle
http://demotywatory.pl/1872582/Sa-takie-dni#comments
ja mam dzis ochotę na słońce MAM GO DOSYĆ , nigdy za nim nie przepadałam , nie zaprzyjażnilismy się co innego z dyszczem owszem tak
Jak tam sobie Boga radzi ??
Kasiulek masz jakies wieści ??
A tu wizualizacja El Nino
http://www.youtube.com/watch?v=fN_NmCpry38&feature=related
Lui
Też mam nadzieję, że napiszesz jakąś korespondencję z ojczyzny. Po powrocie z dalekich krajów wiele spraw się wyraźniej widzi. Ba, widzi się nawet te których nikt tutaj nie zauważa.
Frustracja polityczna rośnie więc muszę tekst napisać – juz mam nawet tytuł, zdjęcie i koncepcję. Ale nie zdradzę.
GPS
Pamiętam, kiedys mi pisałeś. Bardzo mi się zresztą podoba taki przydomek.
A wracając do prądów i klimatu.To prawie tak samo jak z ludźmi , raz przyłożyć do rany, innym razem obojętność a bywa i tak / co niestety często się zdarza/ ,że przyłożą, aż trudno się podnieść. ps. 10 minut padało. Ponieważ pioruny dawały znać gdzieś z daleka , więc te cudowne minuty przestałam w strugach deszczu. Jesteście dobrzy w te “klocki” z yt , więc proszę o “Deszczową piosenkę z F.Asterem.
Kartku
ide pod prysznic , bo z tego Nino nic zimnem nie powiało , sniegu nie widać , biada nam
zaczynasz jak Hitchcock
Cześć Watra
Wedle życzenia
http://www.youtube.com/watch?v=rmCpOKtN8ME
Nietoperzyco
Hitchcock na upał
http://www.youtube.com/watch?v=81qweiWqyTU
Kochana Nietoperzyczko – ta papryka – będzie mi się śniła
Jezuuuniu – po hiszpańsku – El Nino – jaka okropna. Jednak dzięki tej, psia kość, psiance wpisałam się, bardzo tym razem lakonicznie, w komentarze nt. dzisiejszej kartki
Ad gołąbki – w te upały to niemal ideał – sama zmodernizowałam nieco fasolę a la Lui – na noc moczę jasia, rano klikam do Nietoperzycy i natychmiast nastawiam jasia na czas (ponad godzinę) do wyjścia z domu. Zostawiam fasolki przykryte wodą i pokrywką (dochodzą). Wracam do domu – doprowadzam fasolę do wrzenia, wrzucam do fasolowej wody (razem) makaronu np. świderków, ile mi potrzeba. Jedno i drugie dochodzi w kilka minut. Obok duszę pokrojoną cebulę (ja dusze na wodzie, bez oliwy) dodaję czosnku ile Lui kazała, do tego ze trzy łychy przecieru pomidorowego, 1/3 papryczki zapalającej, pieprz kolorowy i jakieś ziele (preferuję tymianek) Do tak przygotowanego sosu wrzucam mix jaś – świderek. Leciuteńko się przegryza, leję czerwone wino do kielichów, nakładam do miseczek (nie mylić z korytkiem) ww. i mam raj na ziemi, a się nie narobiłam – polecam szczerze – smacznego
ad telewizor – ja nie mam telewizora wcale!!!, ale Pożeracz jest posiadaczem!!! i to wystarczy, bym czasami straciła dystans do rzeczywistości – On jest na nasłuchu i podglądzie gdzieś do 4 rano – z niego tez taki Toperz (zawsze poprawia, że nie- toperz, a toperz) – nasz główny dialog liryczny zacytuję w całości: ja – ścisz trochę!!! – On – ciiiiicho, słucham!!!!
Boga i Kasiulek – upały znoszę dzielnie na intencję wędrówki Bogi caminando – Kasiulku pozdrawiaj Ją od nas, jeśli coś możesz w obliczu upadłej komórki – pozdrawiam Was obie.
Hirundo
http://demotywatory.pl/1890537/Prosze-aby-opisala-pani-prace-silnika#comments
ja tez nie jestem posiadaczem tv i dobrze mi z tym bo pewnie tam wiecej takich kawałków ( rozmów)
Wiadomo kto dostarczył naboi z demotywatorów
Hirundo,
Czuję dużą sympatię do Pozeracza..
teraz ja fasolke a’la Hirunda wypróbuje..
Lui
uważaj na naszych drogach , sama rozumiesz jak u nas jest
http://demotywatory.pl/1892245/LATO#comments
ide na spacerek z niunią , może powieje
Nietoperzyco;
To miłego spacerku z Niunią bez takich dodatkowych, asfaltowych “przyjemnośći”..
Maleństwo – dzięki za wprowadzanie strawy dla naszej wyobraźni, która podkarmiona też robi: brum, brum, brum
Lui – gdy przeczytałam Pożeraczowi Twój list, z deklaracją sympatii, nie mówił: ciiiiiicho – albo próżny, albo wdzięczny – pozdrowienia przesyła dla Ciebie
Witajcie,
Pozdrawiam “goraco” wszystkich…choc nie wiem czy akurat ten zwrot dzis Wam pasuje. Kontakt z Boga utrudniony z powodu jej telefonu a takze braku dostepu do neta. Wiem, ze sobie radzi i kroczy przez”piekło” do celu…Jej determinacja i energia jest tak duza, ze pewnie wyprzedza wszystkich na szlaku..:)))! Ale kto powiedział, ze bedzie łatwo.Właśnie niełatwo ma byc wtedy to ma sens..jak całe nasze ziemskie zycie.Chciałabym miec jej odwage i jej energie.DZiekuje Wam za tak miłe przyjecie “tutaj”.Pozdrawiam wszystkich.no izyczę deszcowej nocy:)! Choc muszę sie przyznac, ze mi takie temperatury odpowiadaja…i tu słyszę pomruki….ale co ja zrobie mam zepsuty termostat i kocham upały:)) B.C.
A ja kocham upały. Zawsze mi zimno, więc teraz nareszcie mogę się pluskać i opalać do oporu jeśli tylko pozwalają mi na to kolejne zmiany wakacyjnych gości
, a jak nie mogę się przez nich wygrzewać to rekompensują mi to chłodzenie browarkiem 
Właśnie dzisiaj zrobiło się ciemno i wietrznie, by po godzince bez kropli deszczu zaczęło prażyć słoneczko.
Kartko, co znaczy ” nie mogę spać”? Co to takiego?
Dziewczyny, że też nawet w upały macie apetyt. Ja nie jem od kilku dni. W taka pogodę nie chce się jeść.
A poza tym jest świetnie: wakacje, słońce, temperatura wody w jeziorze = CW w kranie, hebanowe ciałko i ludzie jacyś tacy wyluzowani. Nie narzekajcie, w naszej strefie klimatycznej sezon grzewczy trwa średnio 8 m-cy. Nie musicie nosić czapek, płaszczy, szali, nawet pończoch. Człowiek wstaje z łóżka, prysznic, kiecka, jakiś strzęp koronki i już jest na ulicy. Cudo!!!!
pozdrawiam
Hirundo

Kasiulko,
zazdroszczę tego zepsutego termostatu..
Kartko
gdzie się podziewasz…
wow! kasiulek żółwik z tą miłością do upałów
Kasiulek
nie przejmuj się i z zepsutym termometrem wygladasz
http://www.youtube.com/watch?v=C31M7TkHpOE&feature=related
No, zjedlismy z psem kolację – dziś kaszanka przysmażana z cebulką i micha sałatki z pomidorów, ogórków i papryki. Oczywiście sałatki nie ruszył.
Kasiulek dzięki za wpis. Tutaj, pod Karkonoszami jest chyba najwyższa temperatura w kraju. Myślę, że Boga ma chlodniej. Ale gdy szedłem w południe na piwo poboczem szosy dwóch chlopaków z plecakami maszerowało w kierunku gór. Nieźli zawodnicy … .
Pozdrawiam
Sarno
ja zawsze mam apetyt …….choć Pozeraczem nie jestem
gołabków pełen garnek czeka i góra nalesników , mniam
Lui
Kartek pewnie pichci dla nas tego Hitchcocka i wcina parówki do społki
Witam
Nietoperzyco, tradycyjnie dziękuję za democik
http://demotywatory.pl/1885696/–Masz-nie-becz
Upały, jak Kasiulka i Sarna kocham, a oczka spoko, mimo temperatury same mi się zamykają, kiedy uznają za stosowne – tak jak wczoraj – sama nie wiem, kiedy odleciałam.
Nietoperzyca-dzieki ….no, no:)!Ale ja raczej tak z temperaturą.
http://www.youtube.com/watch?v=GG4ordBVbCM.
Dziękuje ja Tobie Kartku.Gór Ci zazdroszczę i tym twardzielom z plecakami takze.Ja zdobede bieszczady w tym roku kolejny raz ale dopiero w sierpniu….:( Nie moge sie doczekac. Mam nadzieje i modle sie o to zeby Boga miała chłodniej.
Nietoperzyco:)
z wcinaniem blisko byłaś::))
Nietoperzyco, a ja mam jakoś tak, że choć lubię od czasu do czasu połasuchować to na co dzień mogłabym się opędzić kosmiczną pigułą. Mój organizm tryska energią, ale nie zna uczucia “głodu, łaknienia” Czasami mu coś z rozsądku podrzucę, ale jakoś tak bez określonych pór czy liczenia kalorii, wartościowania czy to zdrowe, etc. Potrafię o północy buszować w lodówce, bo jem kiedy mam ochotę, a nie dlatego, że np jest pora obiadu. Teraz przy tych upałach od kilku dni łykam masę płynów i zjadam może 1-2 pomidory na dobę. Nie czuję potrzeby jedzenia. Nadrobię to jak się ochłodzi. Gorzej, że w mojej chatce od 2 m-cy ciągle zmieniają się tury gości i jak są pod moją obecność to czasami muszę coś upichcić. Wówczas chciał nie chciał muszę coś przełknąć choćby próbując. Moje prosektorium pachnie rybą, czosnkiem, francuskim ciastem i męską wodą toaletową – brrr
Jutro mam wolne od gości więc ruszam pod Grunwald. Byłam tam rok temu ale było nas tylko 150 tyś, a teraz będzie ok 200 tyś więc może być troszkę tłoczno. Właściwie gdyby nie fakt, że spotkam się tam z wiara z uczelni odpuściłabym sobie, ale co tam” Cygan dla towarzystwa dał się powiesić”, a ja mam coś z Cyganki
więc póki życia “carpe diem”.
pozdrawiam
Sarna, upieczesz sie jutro pod Grunwaldem. Ale jestem rozczarowany – oni tylko przez godzinę chcą walczyc zamiast caly dzien. Cały dzień w zbroi to jest coś.
A ja sporo jem w te upały. Zawsze gdy ciężko to wpylam – nawet gdy jestem chory. No i piję, dlatego jestem wciąż spocony mimo schładzania się prysznicem.
Dziekuję za ” Deszczową…”. Wrzuciłam do zakładek , żeby mieć” pod ręką”. Miłego , wieczorno-nocnego gadu,gadu.
Lui
skoro blisko może powinnam obstawiac totolotka a potem wszystko
http://demotywatory.pl/1891380/Dopisz-jeszcze#comments
Sarno
a potem to na co łapka w lodówce natrafi
ja jem to co mi wpadnie w łapki , doś szybko mi to idzie i spalanie nadmierne.Maleństwo mówi: daj ogłoszenie zatrudnie normalnych pracowników , moze wtedy utyjesz
Teraz wieczór , o tej porze z niunią capucino z lodami szamiemy , w nocy jej ulubiony ser masdamer , bo innego sie w nocy nie jada
uważaj tam pod Grunwaldem , by Cie jakis Krzyżak nie porwał.Jesli jeszcze nie śpisz przeczytaj co u nas Babka z Gdyni o Grunwaldzie skrobneła
Watro
http://www.youtube.com/watch?v=FIXbBXJ1qdk
Nietoperzyco
No właśnie – czytałem, że policja ujęła rycerza gwałciciela. Zgwałcił kobiete w tym roku i dwa lata temu – też tuż przed bitwą.
Kartek
kurcze zadnej szkoły dla wrózek nie skończyłam , a może powinnam
Nietoperzyco
Oto materiał. Dziwi mnie tylko, że rycerze go nie ujęli
http://www.fakt.pl/Gwalty-pod-Grunwaldem-Niestety-prawdziwe-,artykuly,77440,1.html
Nietoperzyco:)
Wrózką się jest albo nie..szkoły nie pomogą…
Na wrózenie patrzę z przymrużeniem oka..najważniejsze w tym zawodzie jest umiejętne wysłuchanie, kojarzenie faktów, odpowiednie zapytanie i intuicja…obserwacja mimiki i ciała.
A skąd wiem.. Ano jestem wnuczką takiej wróżki..:) i czasami…
Buzka
Lui
Czyli inteligencja ze szczególnym uwzglednieniem emocjonalnej – zgadzam się.
Też czasem przepowiadam
Kartko.
dzięki, właśnie takiego ujęcia mi brakowało::))
To co teraz u Ciebie w myślach piszczy ? Oprócz obiecanego, owianego tajemnicą tekstu na jutro:)
Mnie zaintrygował tytuł, którego nie znam ale napomknęłeś o nim z taką “lubością”..
http://www.youtube.com/watch?v=QwWoxk8eBRs
Można w sejmie modły o deszcz wznosić, to i ja mogę
Młode od dwóch dni były w mieście – na wsi trzeba ciągle coś robić, chwasty wyrywać, ogórki zbierać, wodę nosić, wiadra myć, beczki czyścić, warzywa znosić z pagórka i je obierać, czyścić, skrobać (łatwiej na targi kupić), piwo w markecie na dole, kumple i kumpele bo chata wolna… U nas na podwórku 30 stopni, w domu 26 a w mieście 36 w cieniu i prawie 30 w murach – nie wytrzymali, wrócili – zebrali ogórki i bób, umyli wiadra, beczki, zrobili sobie grilla i siedzą przy zimnym piwku. O pobycie w cywilizacji mówią: O Boże!
Lui, nie wiem czy ten tekst bedzie jutro. Nic nie planuję szczególowo. Wyznaczam sobie ogólne, odległe cele – w tym przypadku napisanie tekstu – i pozwalam się ku nim nieść. Tak więc jest pomysł, ogólna koncepcja, ktorej realizacja bedzie zależeć wyłącznie od napływajacych fal inwencji. Szukam tylko inspiracji dla tych fal – jakiegoś słowa, obrazu, kilku taktów muzyki, niespodziewanej emocji, wspomnienia. Szukam wyzwalacza.
A teraz łapię chłodne podmuchy zza okna. I staram się myśleć ogłuszoną od upalu głową. A mysli tak leniwie krążą – troche jak po zielsku. Nieźle mi
Część Dyszczu, tu też gorąco jak w piecu tylko piwka nie ma
Mam jeden krzaczek bielunia, to ziele daje kopa i zapomnienie – wyrywam te bielunie co roku i co roku się nowe pojawiają – skąd toto się bierze?
Modłów ciąg dalszy:
http://www.youtube.com/watch?v=vuVztOaMQKg&feature=related
Ale burza dzisiaj w nocy byla nawet niezla jak na kotline. Przezylem ja w Cieplicach, w pelnej konspirze, obawiajac sie tzw.’libacji’. W przyszlym tygodniu chata wolna wiec …. szykuj sie Kartka.
No w końcu Rozmysł! A mogliśmy spić się wczoraj pod te błyskawice. A potem pijani stać w ulewie i przekrzykiwać grzmoty.
To czekam na wiadomość
Pozdrawiam Przyjacielu
Dyszczu ale chlopaki tu piszą, że z bieluniem trzeba uważać
http://www.insomnia.pl/bieluń-t194293.html
Toż ci już kiedyś pisałem, że trzeba
A ty o jakichś kocimiętkach 
Myślisz, że dlaczego wyrywam? Tego też muszę wyrwać, tylko kwiatków szkoda
Dyszczu, a po co wyrywasz – niech sobie rośnie. Natura miała jakiś cel w tym, żeby akurat u Ciebie bieluń rozkwitał.
Fajne radio
http://www.klassikradio.de/Shop/System/PopUp/Radio-live-Player/
To radio to jakieś oszustwo – gra jeden utwór
Z tym bieluniem to jest tak, że on kiełkuje tylko wtedy, kiedy ma wzruszoną ziemię i odpowiednie warunki – to warunki dla moich roślin uprawnych i jak rośnie to zagłusza wszystko – jak go nie wyrwać? Rośnie, zagłusza, wywołuje halucynacje i zbiorowy amok – do wyrwania, bo to chwast.
Jakbym Dyszczu aktualny tekst polityczny czytał -”Rośnie, zagłusza, wywołuje halucynacje i zbiorowy amok – do wyrwania, bo to chwast”
Napisałem podobnie niedawno na blogu Polityki
Bo to BYŁ tekst polityczny
Kartko, moja skóra jest jak azbest
Opalam się 12 m-cy na rok, a mam opaleniznę jak inni po tygodniu intensywnego opalania, więc bez obaw
Słońce to mój sprzymierzeniec, ładuje mi akumulatory, Już nawet lekarz znający mój tryb życia, przy badaniach okresowych przestał się stresować, że po 3 kawach dieslach mam ciśnienie 80×50. Jestem jakimś kosmicznym cyborgiem
który może żyć bez jedzenia, snu, uwielbia upały i którego motywuje stres. Grunwald to pestka. Byłam tam wieki temu, wróciłam rok temu żeby znowu obejrzeć sztandary i proporce, ale muzeum było właśnie zamknięte, bo na rocznice budowano nowe. Wzięłam udział w pikniku, gdzie podczas hymnu nawet wojsko, które akurat nie prężyło się na oficjalnym placu nie
stało na baczność, prowadzący ( w tym marszałek województwa) zmitygowali się po jakimś czasie i przyjęli postawę zasadniczą. Hymn zagłuszyła muzyczka dyskopolo z jarmarcznego stoiska. Wszystko to było jakieś żałosne. Ciekawy był natomiast klimat obozowisk wojów. Autentyczne ogniska, namioty, stroje, konie i ich odchody na trawce, dźwięki pracy płatnerzy i oryginalna kuźnia. Kartko, ja sobie zdaje sprawę z tego, że to jeden wielki kram, ale jednocześnie mam świadomość tego, że ta bitwa zmieniła układ sił w ówczesnej Europie, zaważyła na tym jak ukształtowały się jej późniejsze losy. Poza tym to była pierwsza bitwa w której nie wziął osobiście udziału Król. Po raz pierwszy dowodził walka stojąc z boku. Niby drobiazg, ale ciekawie jest mieć tego świadomość. To odległa historia, ale żyję na ziemi, gdzie piękne zamki krzyżackie ciągle są jej żywym świadectwem. To niesamowite budowle. Osławione Troki przy Malborku to betka. Chyba Nietoperek wspominał coś o znajomej która przygotowywała sztandar zamku malborskiego. Byłam tam wiele razy, na dziedzińcu jest piękna studnia zwieńczona dachem z rzeźbą albatrosa (literatura czasami podaje że kolibra). Wg podań ptak ten w dobie głodu karmi swoje małe wyrywanym z piersi własnym sercem. Krzyżacy głosili w ten symboliczny sposób, że są dla okolicznych mieszkańców opiekunami, a nie ciemiężcami i okupantami. Historia wie swoje, ale faktem jest że krzyżacy pozostawili po sobie piękne warownie. No i ciągle jestem pod urokiem “sławojki” wysoko, wysoko nad fosą z pojemnikiem na średniowieczny papier toaletowy w postaci liści kapusty. Żartuję, ale tez dostrzegam wiele technicznych i budowlanych rozwiązań perełek, które mogliby opanować współcześni nam fachowcy.
Kartko, jak się wabi Twój pies?
Sarna.
W papierach ma Cezary ale ja na niego “Ty” mówię. To jamnik po przejsciach, więc nie można od niego za wiele wymagać. Łapy miał połamane, teraz go bolą na zmiane pogody. No i ma zaburzenia emocjonalne, bo chował się z dziećmi w bloku, więc rozmaite kłopoty go spotykały. Wymaga spokoju, więc mu się nie wtracam w życie. Rozumiem faceta – chce mieć spokój
Pieknie opisalaś impreze – od tej strony, ktora akurat mi się podoba. Przyznam, że ciąży mi jej odbiorze smrodek nacjonalistyczny, który wydzielają głównie politycy. Więc wybieram jakieś jej racjonalne i atrakcyjne walory.
Ale jutro obok bitwy grunwaldzkiej jest tez parada gejowska w Warszawie. A ja mam słabość do tych ludzi, pociaga mnie ich odmienność – czasem nawet żałuję, że jestem heterykiem. Jakoś mnie ogranicza to moje wcielenie, czuję się się jako heteryk uboższy. No ale natury człowieka nie da się zmienić. Pozostaja mi więc tylko dobre przyjaźnie z kumplami pedałami – na marginesie, wyjątkowo lojalnymi.
Znalazłem fajny zwiastun muzyczny gejowskiej parady z ubiegłego roku
http://www.youtube.com/watch?v=v4tVpZlmBUM
Chyba powinnam się z rozsądku położyć, bo Jagiełło wzywa na wielka bitwę, a ja jak to ja “wariat z mokra głową”
Dobrej nocy i błogiego snu Kartko.
Chyba dlatego moje moje związki z kobietami przypominaja uderzenia kul bilardowych – duzo energi wyzwalają ich kontakty ale potem kule tocza sie w swoja strone.
Słodkich snów Sarna a na dobranoc metamorfoza.
http://www.youtube.com/watch?v=qz0zbi5zpDc&NR=1
Kartku
a czemu dobranoc nie było:
http://www.youtube.com/watch?v=EXy5KURe52c
Kartku
a czemu dobranoc nie było:
http://www.youtube.com/watch?v=EXy5KURe52c
Kartko, skoro tak można przejść taką zewnętrzną metamorfozę, to jak rozpoznać tą wewnętrzną? Ufff !!!, to było dobre, dzięki i miłego dnia. Ja za chwilę staruję w nowy dzień.
Nietoperzyco – czy my nawet w sobotę???? Dochodziłam spokojnie przez listy od 5,15. Na drugi raz wpiszę sie natychmiast, byś czuła, że kawa nalana do naszych filiżanek. Dzisiaj witam spokojnie i tematycznie
http://www.youtube.com/watch?v=_D2XD341xHo&feature=related
Nietoperzyco – odrobina równowagi wśród cieni i promieni dobrze nam zrobi –
http://www.youtube.com/watch?v=1XO-KXCGplo
Dzień dobry
Wczoraj padłem i może dzisiaj zacząć tak?
http://www.youtube.com/watch?v=lIHn436Y2qw&feature=related
Starszy Dyszczo – moja dedykacja jest taka – zachwyca mnie śpiew bez podpórek technicznych – jest magnetyczna uroda w tej starej piosence:
http://www.youtube.com/watch?v=di3BGeXpf5o&feature=related
Pozdrawiam – w południe wsiadam do autobusu…
Cholercia, mam pracujący weekend.
Hirundo
juz drugie sniadanko za nami .Dziś bedzie znów UPAŁ , okropnie ,a Ty do autobusu w taka ogode chcesz wsiąść:( czy aby ten autobus ma klimatyzację , no chyba ze jedziesz tylko 20 km .
Sarna wystartowała pod Grunwald moze tam będzie gromic Krzyżakow:) Dyszczu zachwyca się swoim bieluniem , Lui pewnie się pakuje ….
Hirundo
może jakiś wiatr by Ci się przydał
http://www.youtube.com/watch?v=n4RjJKxsamQ
Netopko, chcesz kawałek korzonka? Jak wyrwę, to będzie dostępny
A może jakąś naleweczkę zrobić? Taki napój zapomnienia?
http://www.youtube.com/watch?v=A8HsGQ2H8jg&feature=related
Też lubię czysty głos, bez wspomagania komputerkiem.
I nie odjeżdżaj daleko, bo puste miejsca u Kartki zostaną!
To było z kolei do Hirundo – co znaczy tak w ogóle słowo “Hirundo”? Też jakaś “latawica”?
A, już znalazłem – Córka Burzy
http://www.youtube.com/watch?v=YdjE72yzxX8
Dyszczu
oj przydałaby sie taka naleweczka by zapomnieć o tym upale i go przezyć .Mimo ,że mieszkam w budynku z cegły grubym niczym zamek , upał powoli dociera do wewnatrz , a w nocy nic a nic wiatru nie było by przeciąg porzadny zrobić
A, przepraszam – Siostra Burzy
Nie kuś Netopko, i tak go wyrwę
Nasionek nie doczeka!
Dyszczu
same “latawice ” na tym blogu
http://www.youtube.com/watch?v=8MDPeL8lpzo&feature=related
Dyszczu
mówisz do mnie :
http://www.youtube.com/watch?v=F6J_JROaIxs
Nietoperzyczko i Starszy Dyszczo – wymyśliłam… pojadę szybko i szybko wrócę – posiedźmy choć przez chwilę z uczuciem dla Czerwonego Tulipana-
http://www.youtube.com/watch?v=J88lFkoXEQU
Nie traćcie nadziei – zanućcie czasem i przyfrrr:
http://www.youtube.com/watch?v=c-l_mMPE1Jc&feature=related
Hirundo
zatem usiadzmy przed podróża jak każe obyczaaj
http://www.youtube.com/watch?v=3eT464L1YRA
32C
Hej Nietoperzyco,
wiem, ze juz powinnam się zacząć pakować ale zostawiam to sobie na dzisiejszą noc lub jutrzejszy dzień…
Poniedziałek odpada bo muszę wyjść z domu o 7 rano, a jeszcze muszę przed wyjściem kwiaty podlać, rybce wodę zmieni.Dzieciaki obudzić i wyszykować…achh ale potem …::))
Lui
jak chcesz pomoge w nocy troszke chłodniej 
no co Ty , ja sie pakuje najczęsciej 10 min przed wyjściem
i spełniaj swoje
http://www.youtube.com/watch?v=nfaEtxu_xmM
Drodzy TUbylcy – do torby “Henderson, król deszczu” S. Belowa- może coś dla WAS wywołam – (widzieliście B. Aires – ??? tam też ktoś ktoś chciał chłodu ???).
Nietoperzyco – u mnie 34 w cieniu
Jakem jaskółka, uczę się od gołąbków, w stosunku do wstrętnych PISklaków – całujmy się, kochani, ile wlezie:
http://demotywatory.pl/1885406/–Kochanie-nie-przy-ludziach
Do widzenia… ~~~~~~~~ odfrrrrrrrrrrrrrr ~~~~~~
Kartko – jednym skrzydełkiem dla Ciebie za bezcenną inicjatywę rozprzyjaźniania TUbylców, za pozwoleniem Pożeracza:
http://www.youtube.com/watch?v=LsXVASGeUWM
Nietoperzyco,
Z bestiami nie jest to możliwe….ja wyciągam walizę. Młodszy chce w niej jezdzić.. Tak się pakowałam jak byłam bez” przychówku” i tylko o sobie myślałam..Mam wprawę bo 5 lat z największego miasta Polski do Lublina dojeżdzałam studiować::))
a Lukasza Zagrobelnego nigdy wcześniej wstyd powiedzieć nie słyszałam..muszę nadrobić zaległości.
Lui – drugim skrzydełkiem dla Ciebie. Zapuść 3-letniej Bestii i pakowanie przebiegnie w spokoju – może spotkamy sie na jakimś skrzyżowaniu – szczęśliwej podróży – daj radę z czeredą – miłego pobytu:
http://www.youtube.com/watch?v=gdBS9XTKVi0&feature=related
Starszy Dyszczo
Widzę, że Ty z warzywami, chwastami za Pan Brat jesteś..wiesz wszystko:)
A ja mam problem. Upodobały sobie moje skromne progi mrówki. Takie zwykłe czarne, polne i łażą sobie już po całym domu. Nie pomaga ocet, sól, środki niehumanitarne…co robić ?
Lui
ja mam stale poczucie ,ze cos muszę nadgonić ,ze jeszcze tyle rzeczy nie czytałam , nie słyszałam , dlatego takie miejsca jak u Kartka sa fantastycznymi wyspami
http://www.youtube.com/watch?v=MxAihitte3E
zgoda , pakujemy się dzis w nocy popijajac co nieco
Hirundo
zobacz za”listonoszem”
Lui
a to na powrót czarnych oczu
http://www.youtube.com/watch?v=b0N3HxK3JYE
Hirundo
młodszy jak mu włączyłam powiedział “gracias mama” ale to gracias jest dla Ciebie::))
Mam nadzieję, że po pobycie w Polsce będzie mówił dziękuje ( ja do niego mówię cały czas w moim ojczystym języku a on nie chce mówić nic, wybiera hiszpański eee)
Nietoperzyco..
To się pakujemy.. zaatakujemy znaną nam piwniczkę:)
Czarne oczy nie jadą ::)) Każdego dnia skreślam jeden dzień..a ciągle ich dużo. O wiele za dużo !
Lui – to ostatni już list: w czasach przedchemicznych łowiłam mrówki na zakretkę od słoika wypełnioną sorbowitem – czyli jak najbardziej lepkim syropem – skutkowało (rozstaw w kilku miejscach niedostępnych dla Bestii.
Dobrze się TU bawcie – ja sie uśmiecham do WAS na zapas
Lui. przyzwyczaić się
Polne, czarne, w Polsce prawie nie gryzą, jak jest z zagranicznymi to nie wiem
Siostro Burzy, miłego lotu
Netopko, ależ dokazuj, dokazuj
Torlinie – dotrzymuję Tobie towarzystwa, też pracuję – pozdrawiam
Witajcie
Idę do piwnicy – jak wrócę to wieczorkiem coś opowiem.
Przynajmniej dziś się wyspałem i spokojnie kawę wypiłem.
Telewizor działkowy – klasa sama w sobie i 3D do tego
Buen Camino.
GPS
ale co Ty chcesz cały dzień robić w piwnicy , winogronka zalewać wodą
trafiłeś znów w setke
Starszy Dyszczu !
przyzwyczaić się nie da rady ( toć ja maniak czystości jestem , codziennie generalne porządki robię ) A one mi wizerunek psują i po jedzeniu chodzą. Niech “s”e będą śliczne i miłe ale ja ich nie chcę !!!
Witam
Marzenia o burzy przeszły bokiem. Niestety.
Kartko – ad. 60. Miałam znajomego, który postanowił z czystej ciekawości przekroczyć swoje granice. Nie poszło najlepiej, ale przynajmniej już wie
Pozdrawiam
Hirundo,
Piękny demotywator.
Lui,
Twój Mały się na pewno przełamie i Cię pięknie zaskoczy.
Mój brat mieszka we Francji i tam urodziły się jego dzieci. Do najmłodszego, który ma 6 lat, brat mówi tylko po polsku i dzieciak absolutnie wszystko rozumie, ale jeszcze sam po polsku mówić nie chce. Czekamy z niecierpliwością (zwłaszcza dziadkowie), aż się w końcu otworzy.
Trzymam kciuki za Twojego Małego.
Pozdrawiam
Alla,
Wydaje się, że wszystko rozumie a i jego starszy brat po polsku do niego mówi ( chociaż ostatnio mniej i muszę zwracać uwagę ). Moi rodzice też czekają z dużą niecierpliwością ..bo jak to z wnukiem nie pogadać..
Pewno Wasz 6-tek przemówi jednego dnia piękną polszczyzną !
Tez trzymam kciuki !
No tak GPS w piwniczce zimnej , Watra pewnie tez , u mnie pokazuje 40C w cieniu , a HIrunda w drodze w autobusie
Dzień dobry
Ponieważ kartka polityczna jeszcze we mnie nie dojrzała a na blogu od rana tematy migracyjne, więc dziś tekst o powrotach do kraju. To skomplikowane, więc wkleiłem perwszą część trzyczęściowej całości – do bólu prawdziwą, bo na gorąco rok temu pisaną. Jednym słowem co skłania do powrotu z mojego punktu widzenia. Zapraszam na górne pietro i pozdrawiam
Zostaw odpowiedź