www.kartkazpodrozy.blog.onet.pl
Kartka z podróży – ścieżki camino…
13 lip
GPS ostatnio podpowiedział mi ciekawy temat emigracji – nie tylko zarobkowej – Polaków. Trochę już co prawda pisałem o emigrantach, lecz tylko w kontekście tych, którzy zrywają całkowicie więzy z Polską. Ale fala dwumilionowej emigracji zarobkowej, która odpłynęła z kraju o akcesji do Unii jest na tyle złożonym zagadnieniem, że muszę poszukać na ten temat materiałów a przede wszystkim problem ten przemyśleć. By było jasne – mam na ten temat swoje zdanie, odbiegające zresztą od nostalgiczno – infantylnych teorii, które za sprawą patriotycznych lektur szkolnych snują się po kraju jak smród po kulkach na mole. No ale muszę swoje przeczucia jakoś wzmocnić argumentami.
Dziś więc trochę przewrotnie – zamiast o Polakach za granicą kartka o Hiszpanach w Polsce. A konkretnie o Hiszpance, którą do nas sprowadziła życiowa pasja. Nuria Selva Fernandez jest Andaluzyjką, z wykształcenia biologiem prowadzącym od kilkunastu lat badania na terenie Puszczy Białowieskiej. To symboliczne, bo Selva znaczy właśnie puszcza. Kiedyś, przed laty czytałem jej bardzo ciekawą charakterystykę zamieszczoną w Wysokich Obcasach. Nie ukrywam, że życie młodej kobiety spędzającej czas na często ekstremalnych badaniach w surowej puszczy mnie wtedy zafascynował. Tekst jest niestety obecnie niedostępny, więc zebrałem na jej temat inne – niestety mniej wyczerpujące – materiały zamieszczone w w internecie.
Przypomniałem sobie o Nurii Fernadez pisząc tekst o polskich dębach, bo przeczytałem jej biograficzną notkę na stronie puszczy białowieskiej. Nuria, jak czuję jest kobietą niezależną i niespecjalnie jej zależy na internetowej sławie. Nie ma jej na portalach plotkarskich i forach dla celebrytów. Występuje natomiast bardzo często jako autorka, współautorka książek o przyrodzie, projektów naukowych i rozmaitych rezolucji, listów które publikuje w ramach działalności w ruchach ekologicznych. Jak napisałem wcześniej jest biologiem z doktoratem, który uzyskała na Uniwersytecie w Sewilli. Tematem jej pracy naukowej była “Rola padliny dla społeczności drapieżników w Puszczy Białowieskiej” Czyli wilków, rysi, żbików. Jest adiunktem w Instytucie Ochrony Przyrody PAN w Krakowie. Jej partnerem życiowym jest dziennikarz Gazety Wyborczej Adam Wajrak – wspólnie pracują, piszą i angażują się w ochronę dzikiej przyrody. Poznali się w trakcie jednej z wypraw, które Wajrak odbył do Puszczy Białowieskiej. Nuria Fernandez zajmowała się wówczas – przy wsparciu Zakładu Badania Ssaków PAN w Białowieży – problemem zwierząt padlinożernych, żywiących się tym, czym pogardziły drapieżniki – wilki i rysie. Wspólne zainteresowania i wzajemna sympatia szybko przerodziły się w poważniejsze uczucie, które przesądziło o ich osiedleniu się w Puszczy. Początkowo zamieszkali w wynajętym mieszkaniu w Białowieży. Jednak z biegiem czasu dojrzeli do kupna domu. Z braku pieniędzy zdecydowali się na zakup niewielkiej siedziby we wsi Teremiski. Wioska leży na polanie w środku puszczy, kilka kilometrów od Białowieży. Kupili dom tradycyjny, z drewnianych bali spajanych wapnem. Dom, oczywiście po generalnym remoncie się sprawdził – jest ciepły w zimie, a chłodny latem. Gospodarstwo składa się również z innych zabudowań gospodarczych, ogródka oraz sadu. Nowi właściciele przy domu zorganizowali azyl ptaków i innych zwierząt z problemami. Czasami w wolierach przebywało naraz czterdzieści bocianów. A do tego jeszcze zamieszkujące z nimi wydry i kuny.
Wieś początkowo przyjęła ich z dystansem – część z ciekawością, część z niechęcią. Dziś mają tu przyjaciół, ale też wrogów, postrzegających ich jako tych, którzy chcą ich wszystkich zamknąć w rezerwacie. Nie cierpią ich pracownicy Lasów Państwowych. Powodem tej niechęci jest ich aktywność na niwie ekologicznej – między innymi walka z wycinką drzew w puszczy. Inni natomiast doceniają, że dzięki Nurii i Wajrakowi powstał we wsi Uniwersytet im. Jana Józefa Lipskiego dla młodzieży z popegeerowskich wsi. Pomysłodawcą był jeszcze Jacek Kuroń, którego Wajrak dobrze znał.
Wieś odżyła też towarzysko, bo do Wajraków ściągały tabuny dziennikarzy i aktywistów ekologicznych. Ale z tego co wyczytałem na blogu Wajraka wynika, że obecnie bywają już w Białowieży rzadziej. Akcja w obronie Rospudy, podróże zagraniczne, publicystyka i praca naukowa pochłonęły ich oboje. Być może okres puszczańskiego życia mają już za sobą. Ale trzeba przyznać, że to intrygująca historia. Ciekawą dokumentacją tego okresu jest film o białowieskim życiu Nurii, który nakręciła andaluzyjska telewizja. Film jest niestety bez tłumaczenia, więc rozumiem piąte przez dziesiąte. No ale mam nadzieję, że zaciekawionym historią Nurii pomoże Lui. Mnie w tym filmie ujęła pierwsza scena – to hiszpańskie cmok, cmok w policzki. Brak mi tutaj tego zwyczaju.
144 Responses for "Selva znaczy puszcza"
Kartko,
Pamiętam jak uwielbiałam w gazecie wyborczej czytać o przygodach ich podopiecznych..To było parę ładnych lat temu..
Ja swoje Czarne Oczy tez poznałam w Polsce ::)). Teraz wielu Hiszpanów pracuje w naszym kraju…
Zaraz posłucham o czym Nuria mówi::)
buzka
Kartku
mój laptop ma dość pracy.Maleństwo przezywa dylematy co wybrać : dziennikarstwo czy kulturoznawstwo .Chce pisać o kulturze w ciszy i spokoju niczym Wajrak w puszczy , albo Ty w swojej hacjendzie .Na dziennikarstwie dużo zajęć raczej z marketingu , zarządzania i komunikacji a mało technik pisania ( jeśli w ogóle sa , ukradkiem przeglądam plan zajęć )
chmurzy się , parno niesamowicie , deszczu nie widać
Lui
to Ty jesteś troszkę z mojej branży .Kartek Ci wyśle adres do mnie ( Kartku bądż tak dobry:) ) , chętnie poogladam wszystko co przyslesz
Dobra,
to opowiada, ze miała możliwość ze studiów wyjechać na jeden semestr do innego państwa ( wszytko opłacone przez Unię Europejską) i ponieważ znała jedną osobę z Polski wybrała nasz kraj. I tu wychodzi ich mentalność, że studia są po to aby i podrózowac. Przyjechała, bardzo jej się spodobało, znalazła swoją pasję do tego doszła miłość i wróciła… Bardzo lubi miejsce w którym mieszka. Opowiada o historii regionu ale zaznacza, że ludzie w tym rejonie są wyznania prawosławnego odmiennie do prawie całej Polski, która jest katolicka. Zachwyca się zubrami i wsią. Twierdzi, że mieszkają w niej ludzie bardzo przyjazni i pomocni. Zaznacza, ze we wsi jest jeden sklep ale jej to nie przeszkadza bo ma kontakt z przyrodą. W sklepie mówi o naszej wódce i zwyczaju przegryzania śledziami jak i wędzonymi rybami. Tęskni za hiszpańskim słońcem i opalenizną oraz jedzeniem. Wydali wspólnie dwie książki o zwierzętach dla dzieci w języku polskim i fotografiami z naszego kraju. O domu mówi mało, głównie o historii i przyrodzie w parku białowieskim..to oczywiście wszystko w telegraficznym skrócie::))
Nietoperzyco,
Tylko troszkę bo ja robię w prawie i cyferkach::))
No to cmok, cmok dla wszystkich , którym podoba się ten zwyczaj.I znowu ciśnie mi się na usta zwrot Młynarskiego : “Róbmy swoje”.Splendor i uznanie niewiele znaczą z tym ,co robią bohaterowie dzisiejszej kartki. Gdyby media ,zamiast politycznych i awanturniczych sensacji ,szukały takich ludzi i o nich się rozpisywali , nasze życie nabrałoby kolorytu.
Nietoperzyco ,masz rację , piwnica jest wybawieniem , ale honory gospodyni domu , kiedy zawitali goście / kazdy gość to moja radość/
ograniczają kontakt z komputerem , ale myślami jestem z Wami.Pozdrawiam
jestem po przejsciu 6 etapu, umieram ze zmeczenia i bolu, ida tlumy codziennie jest problem ze spaniem, ale na jednym z etapow nazbieralam kurek i poprosilam (poradzilam sobie) o zrobienie mi ich na sniadanie w przydroznym barze, nie chcialo mi sie wyciagac noza to w toalecie po umyciu odgryzalam ogonki… i mialam krolewskie sniadanie , kurki, dwa jajka i chleb + oczywiscie cerveza.Jest gorzej niz myslalam wspinanie sie z ciezkim plecakiem w gore i strome zejscia juz po 20 min jestem kompletnie mokra od potu, nie mam sily podziwiac widokow…to pieklo …jak dojde do Santiago bede swieta, pewnie nie w temacie ale nie mam czasu na czytanie czegokolwiek …ja Cie tylko serdecznie pozdrawiam Wojtku bo nie wiem czy jeszcze kiedys trafie na Internet
Do dużego Maleństwa.Szukaj własnej drogi , studia to tylko dodatek, gdzie / sama się przekonasz/ bardzo często kładą do głowy niepotrzebne dyrdymały. Szukaj kontaktu z jakąś gazetą , próbuj pisać i nie zrażaj się niepowodzeniami. Uważam , że wybór kierunku jest mniej ważny , ważna jest pasja a w dzisiejszych czasach przede wszystkim przebojowość / byleby nie o chamskim zabarwieniu/. Życzę powodzenia i do dzieła , nie czekaj do października.
Lui, dziękuję Ci bardzo za pomoc. Oczywiście skontaktuję Cię z Nietoperzycą.
Nietoperzyco, pisać to raczej nie nauczą. Trzeba samemu ćwiczyć – na różnych tekstach, też użytkowych – i dużo czytać. Oczywiście pod kątem tego jak piszący posługuje się jezykiem. A gdy się pisze “od siebie” najważniejsze jest odblokowanie psychiczne. Najlepsza zasada – pisz sercem, poprawiaj rozumem. No i rytm jest ważny. Dobry rytm wciąga czytajacego. Coś jakby wyglądać przez okno w czasie jazdy pociągiem. Obrazy się zmieniają a rytm wystukują koła.
Tyle starczy, reszta to ćwiczenia.
Cmok, cmok Watra
Dobrze, że napisałaś. Pewien byłem, że jesteś w jakiejś nowej podróży.
Pozdrawiam
Witaj Boga!
Matko Święta, czuję Twój stan, tę całą determinację! Strasznie się cieszę, że dajesz radę. I że rozmawiasz. I że jesteś taka dzielna i zaradna – z kurkami to mnie zastrzeliłaś. Do głowy by mi nie wpadło, że tam kurki rosną i że można poprosić by zrobili jajecznicę z nimi w barze.
Bardzo się cieszę, że napisałaś. Wzruszyłem się.
Trzymaj się i dużo pij – cervesy też. Zawsze będzie mniej bolało.
No i pisz.
Buen Camino!
Boga
dasz radę , jesteśmy tam z Tobą , a takie sniadanko sama bym zjadła
Watro
Twoja piwnica( czytaj osobowość ) zawsze da wędrowcowi to czego szuka
Lui
))
nie troszkę , bo ja robię w budownictwie , prawie i cyferkach
Kartku
zle się wyraziłam o tym pisaniu , chodziło mi o doskonalenie .Jak popatrzyłam jakie są zajęcia na dziennikarstwie to doszlam do wniosku , ze przede wszystkim uczą ich jak mają siebie sprzedać , a nie co mają przekazać tym dla , ktorych piszą
Kartko z P. – wyborna metafora, jazda, w czasie której obrazy się zmieniają, a koła – słowa wystukują rytm, a nawet układają się w meoldię.
Nietoperzyco – technik pisania jest miliony, ale pisanie to sztuka. Widzisz nawet pisaniem rządzi banał, zdaje mi się.
Kartko z P. – co z tą emigracją? Jakież są przeczucia? Na Twoje przeczucia zawsze znajdą się argumenty.
Cześć Telegraphicku Observerze
Wiem, że zaglądasz – kartkę znajdziesz gdy już ją spłodzę.
Z grubsza bedzie taka myśl – żyjemy szczęśliwie tam, gdzie wybraliśmy sobie miejsce, ale do szczęścia czasem potrzeba nam odrobinki nostalgii.
Pozdrawiam
Telegrafic
) jest sie odrobine , odrobine , odrobine niezdecydowanym , a przeciez to ona ma podjąć decyzję- tak się dorasta
tak sobie myslę ,że wszystko jest odrobinę sztuką też banalne Malenstwo ma swój styl pisania , ale gdy się ma 19 -lat ( mam nadzieję ,że wszycy pamietają jak to było
Nietoperzyco
Dobrze to odczytałaś – “uczą ich jak mają siebie sprzedać , a nie co mają przekazać tym dla , ktorych piszą”. Tego ich właśnie uczą – skutki czujemy boleśnie. Doskonalić moga tylko praktycy. Przez kilka lat musiałem pisać decyzje administracyjne. Miałem wymagającą szefową, na dokładkę dobrą językowo. Wiesz jak można na uzasadnieniach decyzji wyćwiczyć lapidarność wypowiedzi? A jeszcze gdy się ma tendencje do rozwlekłości – jak ja. Te uzasadnienia – często odnoszące się do niesamowitych historii – nazywałem haiku. Świetne ćwiczenia warsztatowe.
Telegraphick i Watra mają racje – Maleństwo musi pisać jak najwięcej i nie zrażać się niczym
Pozdrawiam
Witam Wszystkich z wielką radością, którą Watra tak ładnie wyraziła: cmok, cmok :} :}
Nie czytałam jeszcze tekstu – zaraz nadrobię.
Kartko – pociągowa metafora pisania bardzo przemawiająca – lepiej wyraża napięcie wewnątrztekstowe niż wykład o spójności tekstu.
Watro – zazdroszczę (tak zdrowo) Twoim Gościom, bo ładnie gospodarzysz – pozdrowienia “po całości”
Starszy Dyszczo – piękne masz “dobra” – też posiadam i też miewam dylematy (poza tym mamy zwyczaj wkładania wycinków do książek, niektóre są “przedpotopowe”. Gdy otwieram “wieko” starej książki, to z równym apetytem zagłębiam się w treść pożółkłych składanek gazetowych.
Lui – pozdrawiam, chociaż ani na cyferkach, ani na konstrukcjach się nie znam – ale lubię podziwiać architekturę i mam cierpliwość biegłego księgowego
Nietoperzyco i Maleństwo – pozdrówka
Na temat naszych refleksji ojczyźnianych odpowiedni wiersz niezwykły znalazłam, więc się dzielę:
Rzadko na moich wargach –
Niech dziś to warga ma wyzna
Jawi się krwią przepojony,
Najdroższy wyraz: Ojczyzna.
Widziałem, jak się na rynkach
Gromadzą kupczykowie,
Licytujący się wzajem,
Kto Ją najgłośniej wypowie.
Widziałem, jak między ludźmi
Ten się urządza najtaniej,
Jak poklask zdobywa i rentę,
Kto krzyczy, iż żyje dla Niej.
Widziałem, jak do Jej kolan –
Wstręt dotąd serce me czuje –
Z pokłonem się cisną i radą
Najpospolitsi szuje.
Widziałem rozliczne tłumy
Z pustą, leniwą duszą,
Jak dźwiękiem orkiestry świątecznej
Resztki sumienia głuszą.
Sztandary i proporczyki,
Przemowy i procesyje,
Oto jest treść Majestatu,
Który w niewielu żyje.
Więc się nie dziwcie – ktoś może
Choć milczkiem słuszność mi przyzna
Że na mych wargach tak rzadko
Jawi się wyraz: Ojczyzna. (Jan Kasprowicz)
Nietoperzyco,
Domyślam się, że opiekujesz się Maleństwem i chciałabyś jak najlepiej dla niego. Znów banał: z Maleństwem trzeba być w dobrym kontakcie, wykazać się, że warto korzystać z Twoich opinii, i w tym przypadku rzucić mu jakieś przemyślenie. Niech samo wybiera.
Moje podejrzenie jest takie, że szkoła jest bardziej “techniczna” i nie uczy sztuki pisania. Ale co ja tam mogę wiedzieć.
Telegrafic
jak każdy CZŁOWIEK ,możesz wiele , dzięki .Przemyslenia stale rzucam , tylko nie wiem czy najmadrzejsze
Nietoperzyco,
Dodam jeszcze: wiele zależy od ambicji M. Jeśli chce światu udowodnić swe mistrzostwo, to niech ćwiczy, znajdzie zapewne książki o pisaniu, np. dziennikarskim pisaniu w odróżnieniu od powieściowego, albo fragmenty książek, (auto)biografii, etc. Wbrew pozorom, w książkach jest cholernie dużo informacji, hehe, trzeba węszyć, umieć szybko czytać i pasjonować się tym co się czyta. Ale w upały najlepiej się leży na łące i patrzy w obłoki przepływające.
Nietop, pewien byłbym, że nie najmądrzejsze, ale drugie z rzędu też dobre
Kartka z P. (#12)
z grubsza taka jest święta prawda o emigrowaniu i nostalgii.
Ale musimy docenić rolę “przypadku”, a raczej przypadków od nas niezależnych. Moja mama przyjeżdżała co roku na kilka miesięcy przez 17 lat. Proponowałem jej, aby się przeniosła na stałe tutaj, ale odmówiła. Teraz nie ma siły na przyjazd, więc siłą rzeczy rośnie moja “nostalgia”.
Po tym co przeczytałem, nie udzielę innych rad. Podzielę się tylko opinią, zgodną z Kartkiem – pisanie to sztuka, a dodam, że dziennikarstwo to rzemiosło i wyrobnictwo i z tego Twoje Dorosłe Maleństwo musi sobie zdawać sprawę – może to na przyszłość pozwoli jej zachować równowagę psychiczną?
Przyznam się, że kiedyś też chciałem być dziennikarzem, ale dałem sobie spokój – nie nadaję się – straciłem tylko czas.
Faktycznie ze sztuką pisania jest tak, że trzeba koniecznie dużo pisać. Latami wyrabia się pewne nawyki myślowe, że tak powiem. Wiele czasu spędza się wtedy na przygotowaniu do napisania czegoś. Myśli się o słowach, które mają zaturkotać, o namalowaniu tych obrazów, w jakim mają być ujęciu, dramatycznym, sarkastycznym, staroświeckim, w zgodzie ze “sztuką pisania”, czy w poprzek. Ktoś może to nazwać profesjonalizmem.
Margaret Atwood (pisarka) opowiadała kiedyś o rozmowie z pewnym wybtinym neurochirurgiem w średnio-starszym wieku, który wyznał jej, że jak już wkrótce skończy z neurochirurgią i przejdzie na emeryture, to wtedy napisze kilka powieści. Na to Atwood odpowiedziała – doskonały pomysł, bo ja noszę się z zamiarem porzucenia pisarstwa na stare lata i zajęcie się neurochirurgią.
Telegraphick
Masz rację z rolą przypadku. Mnie to nawet w życiu pomaga, bo wierzę np w sekwencje dobrych przypadków, które przechodzą w sekwencje złych przypadków itd. Tak więc łatwiej mi znosić życiowe tendencje spadkowe, bo ufam, że musi w końcu nadejść zwyżka – coś jak w ekonomii. Bardzo nudne życie by było gdyby nie rządziły nim przypadki.
A z Mamami już tak jest. Wiem coś o tym, bo mam Mamę.
Pozdrawiam serdecznie
No tak, nosi się niektóre teksty w sobie długo – jak dziecko w brzuchu. A potem rodzi w bólach … . I gdy już się w koncu urodzi to człowiek chce pokazać go ludziom, pochwalić się. Podsuwa im … . Popatrzcie jakie piękne … .A dzieciak jeszcze brzydki, pokrwawiony, gębę drze, więc wszyscy tak patrzą dziwnie, udają, że im się podoba.
Pisanie to ciężka i niewdzięczna robota. Tyle, że człowiek musi …
Pozdrawiam
Kartko – pochwał w naszej rzeczywistości raczej trudno wyglądać, raczej lapsus jakiś drobny wielu chętnie odtrąbi i poda dalej –
A u mnie idzie burza, taka sobie nieduża jakaś – nie Matka Burza, tylko taka ot, burza. Wcześniej też popadało trochę, ale tylko duchota straszna z tego się zrobiła.
Co roku przychodzi do nas ta prawdziwa – topola na pagórku znika wtedy w chmurze do połowy, topole na dole gną się jak chorągiewki a szum taki, że trzeba głos podnosić, żeby ten szum przekrzyczeć – wreszcie doliną przychodzi wiatr, taki, że dech zapiera i zaczyna padać. Ściana deszczu odgradza nas od świata, ściemnia się jeszcze bardziej, pioruny grzmocą gdzieś w drzewa na wzgórzach i nad rzeczką, a łąką sąsiada spływają strugi błota ze wzniesionego pola – łąka robi się żółto- brązowa. Potem deszcz zaczyna się normalniejszy a topola znów jest widoczna – pojawia się wiatr i to już jest normalna burza.
Dwa lata temu przyszła taka ze wschodu – rzadko stamtąd przychodzi – zrobiło się ciemno, zgasło światło i o drugiej po południu trzeba było siedzieć przy świeczkach. Po 20 minutach wyszło słońce.
Takie burze to chyba tylko w górach a u nas wszak tylko pagórki, a jednak są!
Starszy Dyszczo – o Janie Karskim książkę napisał
Yannick Haennel, a o nim 22 czerwca br. autorka blogu
http://rozcinam-pomarancze.blog.pl/
Maleństwo – przeczytaj bardzo ciekawe przemyślenie Flauberta o pisaniu zamieszczone w ww. wpisie z 22 06. 2010. Pozdrawiam
czy dostaje sie u Ciebie Karto ochrzan za “przekartkowane” komentarze?
nawet jezeli to moje ryzyko
napisales: Przyznam, że robię to tylko dla siebie, bo skutek moich utarczek i awantur z antysemitami jest niewielki, by nie powiedzieć żaden.
mylisz sie, robisz to rowniez dla mnie i tych ktorzy tak jak TY sadza, ze milczac utwierdzamy ich w przekonaniu ze maja racje, kazde slowo przeciw jest jak kropla wody, kropla do kropli i rzeka plynie
co do samego spalenia, sztuka konceptualna swoimi drogami chodzi
tutaj Berlinski Holocaust Mahnmal
http://farm5.static.flickr.com/4038/4695285212_db3f262c60_b.jpg
http://farm2.static.flickr.com/1283/4694653605_15fd266b48_b.jpg
i tutaj tez
Dyszczu, u mnie była burza. Lunęło, popadało przez 10 minut a potem zaraz wyschło. Tyle, że piekny zapach mokrej ziemi jeszcze chwile unosił się w powietrzu.
Starszy Dyszczo, milo ze wspomniales o Karskim
niesamowicie prawy czlowiek
hirundo, zrobilem klik na Twoja linke i spotkalem Bobkowskiego!!!!
ostatnio to tu, to gdzies tam wspomina sie “Szkice piorkiem”, sila
internetu chyba
jezeli nie czytaliscie to Wam czytelnikom Kartki BARDZO polecam
A. Bobkowski, Szkice piórkiem
wracam do czytania rozcietych pomaranczy
Rysiu
Maleństwo robiło , zatem nie ma go tu
http://picasaweb.google.pl/nnietoperzyca/Bh#5493454291084623698
Rysiu
powiedz jaką “pozycję ” teraz czytasz ?? a co się u Was teraz najlepiej sprzedaje , kalendarze z nietoperzami jeszcze za wcześnie
a czy Pani Rysiowa już pochłonęła “Zaginioną “
Ałło
gdzie Ty jesteś , odpowiednia dawka usmiechu od dostawcy
dziś wtorek
http://demotywatory.pl/1879183/W-ekwipunku-zolnierza#comments
Ryśberlin – miło mi, że znalazłeś ciekawe dla siebie tropy – z wielkim zainteresowaniem czytam blogi młodych Europejczyków z Polski – Ci około 30-letni ludzie to “wspaniałe okna na świat” i wgląd w duchowość młodego pokolenia (częściej są to autorki) – od chwili, gdy odkryłam blogi, tak je nazwę, literackie, brakuje mi czasu na pochłanianie książek. Ale nie żałuję, ponieważ blog jako formuła jest dla mnie odkryciem bardzo świeżym i cały czas mnie zachwyca. Pozdrawiam Cię serdecznie
Nietoperzyco – jak dobrze, że pamiętasz o tym, że Alla powinna powrócić TU – ja też Jej wypatruję, tylko przypominam sobie zawsze, gdy mój wpis już frr do Was
Allo – czekamy na Ciebie – wszystkie deszcze zorganizowaliśmy na Twój powrót
Boga – jaka TY jesteś dzielna – bardzo Ciebie podziwiam, a Twój wysiłek udosłownił mi się, gdy podałaś wagę plecaka – bardzo to przemówiło mi do wyobraźni. Trzymaj się, wspieramy Twój wysiłek duchowo.
Już po kolacji, jak zwykle ryba i pasztetówka – na spółę z psem. Ale za to ekstra sałatka z kiszonego, świeżego ogórka, pomidorów i cebuli. Plus oliwa i ciut octu winnego. Pies sałatki nie chciał.
Ale się komentarzy nazbierało!
Witaj Rysberlinie
Dzięki za przypomnienie Bobkowskiego o którym wiele czytałem natomiast jego książek nie czytałem.
Zdjęcia Berlinskiego Holocaust Mahnmal robią wrażenie. To już inna droga do ludzkiej świadomości – bardzo przekonująca.
A co do gonienia antysemitów … . Staram się nie byc agresywny w polemikach politycznych. Więcej piszę o problemach niż dopieprzam się do konkretnych ludzi. Ale za różne …izmy gonię. Boję się tych sztanc ideologicznych w głowach. Szkoda, że ludzie są tak mało samodzielni intelektualnie i wierzą w podane matryce.
Hirundo,
Wiesz, że ja też zerkam na “mlodzieżowe” blogi. Mam takich kilka ulubionych – z kraju i zagranicy. Mało kiedy piszę, nie chcę ludzi płoszyć ale lubię poczytać.
No właśnie, a gdzie jest Alla?
Pozdrawiam
Hirundo
Boga jest silnie zmotywowana, zdeterminowana – to szósty dzień samotnego marszu, w obcym kraju, wśród obcych ludzi do których nawet nie ma się siły uśmiechnąć. W tym piekielnym, lekko wilgotnym upale. Jej stan po prostu fizycznie czuję. Moje dostrajanie psychiczne i fizyczne trwało około 10 dni. A camino primitivo jest jak jego nazwa. Hiszpanie potrafią wyznaczyć szlaki tak żeby bolało. No i trzeba iść bo etepy są od schroniska do schroniska.
Przypominam sobie jak szedłem La Plata z Niemcami zahartowanymi w Alpach. Najpierw 20 km asfaltem w upał, potem 10 jakimś wyschniętym na pieprz parkiem narodowym a w końcu była przełęcz o nazwie Kalwaria. Gdybym umial to bym się tam popłakał. Wstyd mi było przed Niemcami slabości więc pusciłem ich przodem i właziłem godzinę na tę górę prawie na czworakach. Żeby wymyśleć górę na koniec etapu to trzeba być Hiszpanem – to korrida.
Tak więc rozumiem Bogę i wiem, że będzie miała cholerną satysfakcję w Santiago
Kartko drogi – dzięki Tobie przybliżyłam sobie camino – ale co to znaczy “przybliżyłam” ? Teraz, gdy panują upały, gdy wiem, że camino to lato, gdy Boga wyznaje, że plecak to ciężar, gdy zamierzyłam czytać Twoje kartki z onetu by wiedzieć więcej – nabieram wielkiego respektu dla idei camino – mam nadzieję, że Zośka podzieli się z nami doświadczeniem – piękna sprawa dla wygranych – SUPER, że do nich należysz – pozdrawiam i ide na spacer, po czymś, co miało zamiar byc burzą
Hirundo
A Ty wiesz, że się wczoraj wystraszyłem (nie pisalaś na blogu), że z kijami poszłaś w upał na pola i Ci zaszkodziło słonce. Taka myśl niepokojąca wpadla mi do głowy. Bo od kilku dni niewiele się ruszam, jest za gorąco – skoro nie muszę drałować jak na camino to nie chodzę.
To może coś energetycznego
http://www.youtube.com/watch?v=N9i2fqxSjTI&feature=related
nietoperzyco, rysiowa wchlonela
ostatno przeczytana po polsku
http://farm2.static.flickr.com/1199/4724410581_9577d8b45c_b.jpg
meczona (upaly
) po polsku
http://farm2.static.flickr.com/1086/4725061942_5b1d50b3f2_b.jpg
kartkowana od kilku dni ( moze cos dla Teresy St. znajde )
http://farm2.static.flickr.com/1028/4724409969_ab78a5b580_b.jpg
nietoperzy jeszcze nie widzialem ( polowa lipca, mamy czas )
A ja popularyzuje starych abnegatów – wlaśnie na Onecie opublikowali mój tekst sprzed kilku dni pod zmienionym tutułem “Artysta przeklęty” o śp Charlesie Bukowskim i nawet dobry odbiór jest. Najwyraźniej ludzie duszą się w gorsecie mieszczańskiej moralności. Chcą wyzwolenia – idą zmiany.
Witam
Nietoperzyco – buziaki dla Ciebie i Twojego Maleństwa. Czuję tu Twoje ciepło i robi mi się od niego taaaaak miłoooo
Hirundo, Kartko – wróciłam i to w jednym kawałku. Teraz próbuję nadgonić. Fajne rzeczy pisałeś Kartko. Na razie czytam szybko, szybko, za komentarze wezmę się później. Zeppelini nieźle dają!!!
Witaj Alla
Dobrze, że już jesteś!
Nietoperzyco – mały graficzno-muzyczny upominek dla Maleństwa
http://www.youtube.com/watch?v=1KogHYeA0ns
Dla Niej pewnie te klimaty nie do końca oswojone, ale może się spodoba.
Kartko, piękne zdjęcie – z mojego ulubionego cyklu “co też jest za zakrętem” i piękny tekst o pasji i realizowaniu siebie, (co z zachwytem w Twoich tekstach zawsze odnajduję)
Może link dla Maleństwa też Ci się spodoba – jest z hiszpańskimi “subtitlami”.
Kartko – wróciliśmy ze spaceru – bardzo wiele osób w parku, wszyscy spragnieni chłodu.
Pisałam rano, że wzruszyłam się Waszą troską – każdy TU chyba jakoś odczuł podobne emocje – pięknego Domu dopracowałeś się Kartko.
Mogę powiedzieć, że w ubiegłym roku oduczyłam się chodzić w upały – tak słabłam, że wracałam z kijami w ręce – to okropny stan niemożności, który Ty na pewno dogłębnie poznałeś podczas camino – Ty przemogłeś – żółwik –
Kartka o małżonkach Nurii i Adamie (gdzieś czytałam, że się pobrali) bardzo ciekawa, a przecież każdy z nas coś o nich wie. W smakowaniu kartki przeszkodził mi Brudziński – gość MO – załamujący koszmar
Kartko,
::)) Tekst o Bukowskim jak zerknęłam wszystkim się podoba !
Tak dalej trzymać…
Wiesz Kartko ja Cię chyba już dawno trochę rozszyfrowałam::)) Nie dziwię się Twojej młodej sąsiadce co leżakuje na kocyku w kratkę ::))
Możesz wyzwalać skrajne emocje – od podziwu do nienawiści..Tak myślę…i dobrze zdajesz sobie sprawę z odbioru Ciebie przez innych i znikasz..w góry:) a’propo..”angielek”::))
Podziwiam Boga, camino i to samotnie..ale tak naprawdę niesamotnie bo w tłumie..ludzi z tym samym celem..dojść do Santiago i mieć swoje własne 5 minut siebie i dla siebie…
Hirundo,
ja się Brudzinskim załamałam. Jakoś nie mogę uwierzyć ( już pomijam te walkę i orientacje polityczne ), że można być takim d..pkiem i coś takiego powiedzieć..brrr..
Witam – a u mnie o zmierzchu spadł deszcz
Teraz już nie pada, jest ciepło i rześko .
Boga – Z tego, że ciągle w górę i w dół mimo szóstego dnia to znaczy, że właśnie wkraczasz do Galicji. Potem będzie “po równym” co nie znaczy, że w dół. Pij dużo i dbaj o siebie jak radził Kartka – niedługo Lugo i Melide, tam odpoczniesz, choć od Melide będzie gorzej bo to już Camino Francuskie.
Buen Camino
Lui – patrzyłam z przerażeniem na jego oczy – on ma wiele “klonów”, namnażają się jak drożdże – Kartka ma rację – idą zmiany – nie wiem jednak, która dać emotkę
?
?
No tak. Już po wyborach, to Pisy wypuszczają tych wszystkich Brudzińskich z szaf i worków. Lada chwila wylezie Ziobro, Kurski i reszta ferajny. Brrr…. aż strach telewizor włączać.
Poczytałem co dzisiejszego wieczoru w temacie.
Wspominacie o wyborach życiowych krążąc wokół Maleństwa. A wiecie na jakie zajęcie zarabiał (kim chciał byś w wolnym czasie ?) Wagner komponując np Pierścień Nibelunga ?
Allo – witaj, miło jest wyjechać, ale równie miło jest powrócić TU, prawda
Dzięki za “Epitafium” (podejrzałam maleństwu troszkę). “Nie opuszczaj mnie” i “Epitafium” to moje ulubione od pierwszego słuchania. Pozdrawiam
Hirundo
Przyznam Ci się, że napisalem tę kartkę, bo mi film spodobał. Nuria jak zauważyłaś zajmuje się wilkami a to dla naszej prasy jest taka sobie pasja, więc materiałów niewiele. W sumie by nikt o niej nie wiedział gdyby nie była partnerką Wajraka. Ale ona pracuje na siebie, na swoje nazwisko i tez nie bardzo można ich wiązać jakąs skandalizująco – romasową historią. Więc niewiele wiadomo o jej życiu – pewne rzeczy można tylko zauważyć na filmie. Dziewczyna nie jest celebrytką. I chyba dlatego o niej napisałem.
Lui
Ale pisałaś kiedyś, że macie jakieś caminowe plany za kilka lat. Droga z Barcelony jest bardzo ciekawa. Zresztą i tak Galicyjczyk Cie namówi. Hiszpanie muszą przynajmniej raz w życiu dojść do Santiago.
Dzięki za miłe słowa
Hirundo
Bardzo się cieszę, że Ci się podoba. Mnie jakoś dziś na Crimsonowanie wzięło. Może to?
http://www.youtube.com/watch?v=7Keg7B1EYxw&NR=1
Masz rację, że wracanie jest piękne. Powrót do oswojonych kątów, znajomych barw i zapachów, a nade wszystko do ludzi.
Gdy czytam Wasze polityczne refleksje to cieszę się, że zrezygnowałem z oglądania tv. O tyle mi choć lżej. zawsze lepiej na spokojnie przeczytać niż patrzeć na te gęby i słuchać.
Dzięki Alla za Crimsonów – bardzo dawno ich nie słuchałem.
Puszcza Białowieszczańska – jak pozwalam sobie przekręcać – piękne miejsce.
Włóczyłem się tam troszkę i w PTSM w Białowieży jeden Gościu pokazał zgromadzonemu tam towarzystwu film o wilkach, kręcony dla Animal Planet, czy jakiejś podobnej tv. Nie było by w tym nic godnego uwagi, gdyby nie to, że człowiek ten opowiadał o tym co działo się poza kamerą. Żenada – wilków na filmie nie było, facet wyciągnął kasę od kanału tv, a nie załatwił pozwolenia na filmowanie w rezerwacie. Film był o dolegliwościach gastrycznych ekipy. Jest kilka scen nocą w lesie, ale z relacji świadka kręcone były na leśnej drodze a z komentarza wynikało, ze w leśnych ostępach przy białoruskiej granicy.
Sztuka naciągania jest rozwinięta
B.C.
Kartko – o Nurii przeczytałam po raz pierwszy bodaj w “Wysokich obcasach” – potem czujnie wychwytywałam napomknienia u Wajraka. Nie pamiętam, gdzie przeczytałam o ich dyskretnym ślubie – szanuję ich oboje, bo Adam także robi niebanalną robotę – dzięki niemu widzę np.różnorodność sikorek, zachwyciłam się inteligencją kruków – Adam opisał jak “zjeżdżają na sankach” – czyli kładąc sie na grzbietach śmig z górki na pazurki i to powtarzalnie, i parami. Adam pisze częściej niż zdołam Go czytać – część mojego czytelniczego czasu oddał Tobie
Fajnie, że pokazałeś “naszą” Hiszpankę, bo wędrując z Tobą i TUbylcami po Hiszpanii nie wspomniałam sobie Nurii – widać jest już rzeczywiście nasza
Kartko,
Plany to mamy ale w realu: to ja pewnie kiedyś sobie pójdę ale co do Galicyjka..nie wiem..pewnie po pierwszych 30 km będzie chciał zakończyć. On młodszy ode mnie jest i czasami inaczej spostrzega ten świat ale może i na więcej kilometrów kiedyś dojrzeje….a może znam go i zarazem nie znam…
Kartku i Bogo
Usłyszałem dzisiaj, że między innymi Silva z Rojos obiecał, że przejdzie 600 km do św Jakuba.
GPS
Ale na francuskim chyba będą sale sportowe udostępniać do spania pątnikom? Schroniska w lipcu ich nie pomieszczą. Ty chyba tak spaleś – widziałem zdjęcie z parkietu. Ja w każdym razie sobie bardzo chwaliłem noclegi w salach gimnastycznych. Co prawda smierdziało ale nie brali pieniędzy.
Boga, gdyby co to pytaj o sale gimnastyczne.
GPS
Film to sztuka iluzji!
Z salami słuszna uwaga Kartku. Oprócz miejsca do spania spotkłem się z torbami z wałówką przy wejściu, prysznicami “na widok”, la comidą jaką przygotowali woluntariusze dla tułaczy. Tak, że sale gimnastyczne, remizy i posterunki policji to dobry pomysł
B.C.
Przyznam Ci się Hirundo, że mam słabość do takich trochę nawiedzonych czy raczej zakręconych kobiet. No i do kobiet w kłopotach co zwykle kończy się moimi klopotami. Klopoty to moja specjalność – no i ucieczki od kłopotów jak trafnie zauważyła Lui.
Wiesz co Kartku – kobiety w kłopotach czasem mylą chęć tymczasowej pomocy ze stałym wsparciem. Nam, nieokrzesanym facetom , wydaje się, że wystarczy trochę”popchnąć” człowieka a On już sam pójdzie dalej. Wydaje się jednak, że kobiety są bardziej podobne do Lisa z MK. Trzeba odpowiadać, za to co się oswoiło.
B.C.
Lui
Gdybyś sama poszła, to on by się spalił ze wstydu. Hiszpanie jednak mają we krwi poczucie macho. Wiesz, szedłem przez góry z Baskijką w ktorej podkochiwał się facet z Madrytu. Nawet miał do mnie żal, chyba zazdrościł, że tak z nią pomykam – choc mysmy się po prostu tylko lubili i dobrze nam się szlo po gorach. On sobie rozwalił stopy, ale nie odpuścił – ambicja mu nie pozwoliła. I wlókł się za nami na tych poranionych stopach. Ona nie chciala na niego poczekac – tak jakby wystawiala go na kolejne próby. W koncu ja odpuściłem, bo już nie mogłem na te zawody patrzeć.
Patrzac na te tzw. komentarze widze, ze pojawia sie tutaj towarzystwo wzajemnej adoracji (’rysiu jaka pozycje ….’).
Pomysl Melon o jakims wyeksponowaniu osob tu sie wypowiadajacym na tym blogu.
No i oczywiscie czy Wy sie na to zgadzacie. Godzina pozna, nie licze na burzliwa dyskusje.
GPS
Masz duzo racji.
Kartko – Lui poświęciła kilka linijek Twojej charakterystyce – a wiesz, że między nami TUbylkami niemal jednomyślność panuje. Nich żyją zakręcone kobiety !:)! a Twoje z nimi kontakty niech Cię inspirują !:)! Z tego prosty wniosek, że my – zakręcone TUbylki – lubimy “takich trochę nawiedzonych czy raczej zakręconych” facetów jakich TU pełno
Do tv mam złe nastawienie, ale jeśli nie widzę i nie słyszę to zaraz rozrabiają, jakby wiedzieli, że nie patrzę im na ręce –
Lui – może pójdziemy we dwie pary – jak “Nasi” odpadną, to przynajmniej podtrzymamy się na duchu – choć może nie odpadną – kto ich tak naprawdę wie ?
A gdzie nasz Nietoperz ?
A wiecie, że ja zawsze myślałam, że te nocne ptaki uwielbiają ciszę..a tu się okazuje, że wychodząc na balkon muszę uważać bo latają…Czyżby natura się “zmodyfikowała” i do życia w wielkim mieście !
Kartko,
coś w tym jest co napisałeś…i pewnie by poszedł !
a Hiszpanki właśnie takie są : wieczne “zawody” i chęć bycia górą. Uśmiechnięte, krzykliwe i pogodne ale ..na swoim za wszelką cenę muszą postawić..
GPS
W sumie miło dać się oswoić, ale po jakimś czasie wraca ta nieznośna tęsknota za wolnością….
Ciekawa uwaga. Fajnie się czasem poczuć hmmmm… przedmiotowo
Uciekam spać.
Dobranoc i miłych, spokojnych snów.
Witaj Rozmysł
A co się mamy żreć? W koncu jest miejsce w ktorym można spokojnie i grzecznie porozmawiać w miłej atmosferze o dekadenckich kartkach. Spragnionym emocji i napięć starczy tvn 24
Jeszcze tradycyjne pytanie – kiedy nasza libacja?
Alla – no tego należy się spodziewać
My tu uproszczeniami, a kobiety zaraz o uprzedmiotowieniu. Allo wszak każdy przedmiot np. róża to podstawa metafory :0
Hirundo
to myślimy podobnie..
a pewnie, że się razem wybierzemy. Pożeracz z Czarnymi dadzą radę a jak nie to w barach się spotkamy..z nimi oczywiście..Bo my Twarde “Baby” jesteśmy..:) Chyba zacznę już ćwiczyć aby godnie dotrzymywać Ci kroku ( ty o tych kijach tak pomykasz ) a jak nie to zawsze wino rozbudzi, pobudzi…
Rozmysł
rozumiem, że Melon, Wojtek to Kartka w jednej osobie..
Podoba mi się. Ja się zgadzam:)
No właśnie – gdzie Nietoperzyca?
U nietperzycy pewnie owady obrodziły, a może mą żonkę, która właśnie jej rodzinne miasto odwiedza, spotkała
Nasza Nietoperzyca pewnie przycupnęła pod jakąś gustowną belką stropową i śpi cichutko, i szybko – odpocznij, jako i ja odpoczęłam. Jak widać, już mam dawną krzepę
Allo – dobrej nocy, do jutra
Kartko – za nasze TUwarzystwo Wzajemnej Adoracji bić się należy i bronić do upadłego – chętnych do zażycia ostrzejszej wymiany zdań kierujmy na placówki Poczty Polskiej w godzinach szczytu, komu mało pod “krzyż”
Też juz mi sie oczy kleją. Zjadłem arbuza i chyba czas spać. Dzieki za bardzo miły wieczór i dobranoc
rozmysł – od prowokacji to my a nie nas. Nam się tu dobrze “pierze po pyskach” bez przeintelektualzowanego wycia. Jeśli chcesz, specjalnie dla Ciebie rozmysł -mógłbym kontynuować, ale przyjdzie Dyszczu i mnie spłucze
B.C.
Dobranoc – do jutra.
Mam nadzieję, że nietoperek nie wylewa wody z mojej piwnicy
Ja tez juz mówię dobranoc !
Starszy Dyszczo – czy burza (którą tak plastycznie opisałeś) zabrała Ci prąd ? Śpij dobrze, do jutra
GPS – nam też pora odpocząć. Nie wyguglałam Wagnera i usnę bez odpowiedzi, co też zamierzał?
Rozmysł, gdy my padamy, Ty pewnie radośnie zamykasz wirtualny kramik z westchnieniem: “nareszcie”. Długo się nie nacieszysz – już jest “jutro” –
Dobranoc Wszystkim – Tobie Zośko też
hirundo –
Wagner chciał być filozofem a nawet ją uprawiał – a nikt o tym nie pamięta.
Dobranoc
W końcu serwey uczelni się odblokował. Me wyrośnięte – wcale nie maleństwo – dostało się tam gdzie chciało. Jako, że inżynierem być zamierza PG i WAT atakował. Ja chyba nie mam zdrowia na imprezy
Znowu zaspany powlokę się do roboty… ale się cieszę
GPS-ie, Kartek dobrze wie co potrafi Starszy Dyszczo
TU jest BARDZO grzeczny i nikogo nie spłukuje – ja tu się przyszwendałem, nawet nie bardzo pamiętam dlaczego i zostałem – ludzie zacni i klimat miejsca odpowiedni (mówię o nastroju a nie o termometrze).
Poza tym to ja jestem grzeczny i romantyczny facet – ileż można się pieklić na blogach czysto politycznych?
Za to nie bardzo wiem, co Rozmysł kombinuje? Chce sprawdzić, czy mu dokopiemy? Chce nas kolczykować? Podpucha jakaś?
Dawno spamu nie było. Kartek zapuścił kiedyś Czyżykiewicza – ciągle za mną chodzi
http://www.youtube.com/watch?v=6dCii1c_2QQ
Burza postraszyła, pokropiła i się rozeszła na trzy strony świata – taka tam “dziecina” – znowu będę wiadra i konewkę targał na górkę

Poza tym szklarniowe pomidory zaczęły się wiązać – okazuje się, że jak takim pogrozić śmietnikiem to pomaga
Jutro ridomil w opryskiwacz.
A może Dyszczu te szklarniowe jakiegoś lewego zapylacza dostały ?
Pszczółki tam latają i jeden trzmiel
Te szklarniowe dostały miejsce po starej oborze – tam tylko pokrzywa i przytulia dawały sobie radę, takie żyzne podłoże – stwierdziłem, że albo padną, albo urosną. Na razie rosną i dzisiaj zauważyłem pierwsze owocki 

A jak coś “chodzi za kimś”, to oczywiście Grotowski
http://w952.wrzuta.pl/audio/3TFoOG88Tfu/olek_grotowski_i_malgorzata_zwierzchowska_-_14._bez_aluzji
Zwierzchowska raczej niż Grotowski, ale pochód dobry
lecę jutro “natarg doPiask” kupić prawdziwa motykę, bo ta co w sklepie ogrodniczym kupiłem odbija się od twardej ziemi jak sprężyna
Dobranoc.
To może od razu kilof kup, jeśli motyka za sprężynująca ?
a puki co http://irish231985.wrzuta.pl/film/5VcwaEnmzOM/edward_stachura_-_nie_rozdziobia_nas_kruki
Dobranoc
GPS – dzięki za Wagnera. Na urlop doniosłam sobie z biblioteki wiele książek, chociaż domowych mam dość. Nie nadążam jednak z czytaniem, bo wolę TUtejsze pogwarki. Przedłożyłam rozmowę z WAMI nad dialogi bohaterów literackich i na razie sobie powtarzam: tak 3maj
Starszy Dyszczo – Ty masz duże doświadczenie blogowe, więc Twoja TU obecność jest czystym komplementem dla Kartki i jego “milusińskich” Gości
Już myślałam, że burza narozrabiała w Twojej okolicy. Upały lubią sfiksować.
Kiedy wymieniłeś wszystkie gatunki pomidorów, to serdeczna zazdrość (jest taka) mnie ogarnęła – jako bezrolna osoba drogo płacę za “podróbki”. Bardzo rzadko mogę zjeść pomidora pachnącego pomidorem, ogórka prosto z grządki – mniam.
G P S – gratuluję Ci sukcesu Twego “Olbrzyma” – uścisk dłoni dla przyszłości polskiej inżynierii
http://www.youtube.com/watch?v=Jag7oTemldY

Muuuuu
Wcale nie mam dużego doświadczenia blogowego – musiałem odreagować, to odreagowałem
Patisony mi właśnie zaczęły owocować. I miechunka pomidorowa tez rośnie jak głupia – 30 stopni to dla nich optymalna temperatura.
Pomidory, jak dotąd zawsze mi zgniły, w tym roku niestety chemia
A to dla tych co jeszcze nie śpią, dla romantycznych Dyszczów też – może coś zanuci swej Staszej, choć już późno
http://www.youtube.com/watch?v=qwECaetChZk
Dobranoc
To śpij dobrze, by mieć krzepę do walki na froncie warzywno-jarzynowym – idziemy spać – i JUŻ
Chłopaki – jak przy Was usnąć, gdy wędrówka wódki za Tatą ożywcza, a farmer raczej pobudzający niż nasenny –
Jak ci spokoju potrzeba hirundo to może taka kołysanka
http://www.youtube.com/watch?v=pI5qVOfQyXE&NR=1
Ale teraz to już Dobranoc
http://www.youtube.com/watch?v=nfp-DRAUN8E&feature=related
Dobranoc
Kto to widział ,żeby o tej porze spać
Niestety burza od Dyszcza do nas nie doszła , ale chłodek cudny wlatuje do domu .Teraz można spokojnie popracować .
Lui
ciszę ssak nocny uwielbia
Rozmysł
zastanawia się wejść nie wejść ?!Ma dylemat .Pewnie mu to troszkę czasu zajmie …….. mam nadzieję ,że też lubisz od czasu do czasu adorować i przedkładasz to nad oracje
GPS
moje Maleństwo też wyrosniete , ale nie oznacza ,że przestało być Maleństwem
z Twojej piwniczki wiaderkami to ja mam nadzieję ,coś lepszego wynosić , nie wodę!!! i nie draznij nietoperza , tylko powiedz czy “operacja” piwnica się powiodła .Młodemu pogratuluj
no może jakieś zaslugi masz w tym jego “święcie”
Ałło
miło ,że choć na chwilkę wróciłaś .Maleństwo uwielbia stare klimaty , widać co dobre “młode” też docenią
http://www.youtube.com/watch?v=CGt-rTDkMcM&feature=related
Pamietam gdy miała z dziewięć lat , a ja chciałam jej kupić coś skocznego , a ona spojrzała na mnie jakby chciała powiedzieć ( nie nadążasz za mną ) i mówi : kup mi Ricka Martina
Kartku
jak nie bede miała z kim zostawić niuni , to Ci ją podrzucę , zje to co Twój psiak nie lubi
Hirundo
ale mam nadzieję zadowolić się sofą za parę chwil .Zdecydowanie do “klonów” odpowiednia emotką będzie
niestety gustownej belki nie było
Kartku
spojrzałam na komentarze na Onecie pod Twoim wpisem o Bukowskim i muszę stwierdzić ,że mam mądre Maleństwo .Ona nie znosi polityki !!!!! pewnie podskórnie wie ,że to w ludziach wyzwala złe instynkty .Gdy piszesz o kultrze szeroko pojetej , ktora nie zachacza o polityke komentarze czyta sie z wielka przyjemnoscią . Obok o Marku i Wacku : Zapatrzeni w międzynarodowe sukcesy Behemotha czy Kapeli ze Wsi Warszawa zapomnieliśmy trochę, że już w czasach PRL istniał polski zespół, który na zachodzie Europy był znany i ceniony to chyba nie do nie skierowane slowa bo ja ani zapatrzona , ani nie zapomniałam
Na dzień dobry
http://www.youtube.com/watch?v=bXrkGX-5PA4
niebawem “transfuzja ”
Dyszczu
nie znosze porównywania ludzi ( bo kazdy jest niepowtarzalny) ale duzo bardziej cenię Jan Karskiego niż Władysława Bartoszewskiego.Odrobine sie rozmienił , niepotrzebnie
mam nadzieję ,że nie lubisz stawiać ludzi na “świeczniku”, bo ja lubie gdy są po prostu ludzmi
No to jeszcze to do kawy i mozna rozpoczynać nowy dzień
http://www.youtube.com/watch?v=e2tdB2w6hiI&feature=related
Nietoperzyco – radość wielka, że już ranek – zaczęłyśmy asynchronicznie nieco, ale dynamicznie – wczoraj “tłukłam” sie z chłopakami po Domu do późnej nocy – każdy z nas zaglądał w zakamarki, czy gdzieś nie “zawisłaś” – miło pić z Tobą kawę
Musimy wynaleźć jakieś smakowe warianty, będzie nowe wspólne. Dobrego dnia życzę, bo ciepły będzie na pewno 
Obserwuję, jak “starsi Panowie” nabierają “patyny” wraz z malejącym stanem liczebnym rówieśników. W. Bartoszewski to prawdziwa “masa huku” przy innych. Myślę jednak, że dobrze robi. Jako jeden z ostatnich pokazuje “format” naszym młodym. Chociaż czy ja wiem? Pamiętam, że na “końcowego” Lema moi młodzi znajomi reagowali: truje staruszek. Trudno orzec, gdzie tyka młodzieńcza wrażliwość. Nam pozostaje robić swoje. Na spotkaniu z WB widziałam sporo młodzieży.
Malenstwo musi wyrobić sobie chłodny stosunek do polityki(ków) – musi poznać narzędzia ich oceniania i chronić swoje emocje (to nie jest łatwe, bo ja często “kłócę” się z “telewizorem”, a słyszę “z boku”: dystansuj się, spokojnie, dystans. Nie jestem fachowcem, to o dystans u mnie trudno. Na pytanie, dlaczego sie denerwuję, odpowidam jak owsik z dowcipu: bo to moja ojczyzna – choć wolę riposty na miarę ww. wiersza Kasprowicza.
Nikt mnie tak nie drażni, jak Migalski – nie pamiętam imienia – co za szuja!!! Mimo że kartka to strona wolnościowa, nie będę klęła, bo się mogę “zakląć” na supeł – słucham Tokfm – nie pamiętam takiej polaryzacji różnic – we mnie – a niespotykanie spokojny człowiek jestem – aż się gotuje, gdy słyszę tych durniów – wrrrr – nie wiem jak robicie takie wkurzone emotki, ale proszę sobie wyobrazić wściekłego diabła – wrrr – wrrrr
Hirudno
Żadnej chmurki na niebie .Ten Twój “Bok” niezły , żeby nie powiedzieć : WYŚMIENITY , a Migalski : tacy po prostu przemijają , nic po nich nie zostaje i to jest pocieszajace
tak cichutko zatrzepotałaś skrzydłami ,że nie usłyszałam .Niestety chłodek nocny gdzieś prysł
Lem , szukam słowa by dodać do CZŁOWIEK , ale żadne go w pelni nie oddaje , po prostu Lem
Dzień dobry
Kartku weryfikuję wczorajszą informację za Wojciechem z Gdańska:
“Jak donosi portal sportowy MARCA.COM trzech piłkarzy zwycięskiej reprezentacji Hiszpanii wybiera się na Camino gdyż obiecali przed mistrzostwami, że w wypadku zdobycia pucharu świata odbędą dziękczynną pielgrzymkę do Composteli. Tymi reprezentantami Hiszpanii są: Iniesta, Torres i Marchena.”
piwnica nitoperzyco “w trakcie”, po południu zobaczę co wieczorno-nocna burza nawyprawiała
Buen Camino
GPS
szczęsciarzu miałes burzę ……a u nas pięć kropelek na wet nie miało co parować
Dzień dobry
GPS – uprzedmiotowienie było w sensie pozytywnym.
Z uśmiechem. Kiedyś przeczytałam najpiękniejsze zdanie miłosne: “Kochanie, ja się tym zajmę. Nie martw się. To nie jest sprawa dla kobiet.”
Po prostu miło być czasem bezradną. Być obiektem czyjejś troski. ja to mówię – być zaopiekowaną.
Miłego dnia
Ałło
Nietoperzyco, ani mi w głowie porównywać, kto większy a kto na “drobne” – ale nijak nie da się porównać Wielkich Nazwisk z “prawdziwymi polakami” – nie ważne, że Wałęsa dał nie jedną plamę i nawet nieważne czy był, czy nie był tym Bolkiem – ważne, że wtedy kiedy trzeba było, był jak trzeba. Jak się usiłuje na świeczniku historii stawiać byle kogo, to porównanie samo przychodzi.
http://laudate44.wordpress.com/2010/07/14/bolero-posmolenskiego-motlochu/#comment-2775
Mistrzowski tekst Laudate! I utwór też mistrzowski.
Kartku
każdy coś przynosi , Dyszczu piekny kawałek , to moze ja troszkę też , choć odrobinę w tym , sam rozumiesz ….znasz motto naszego blogu
To link do strony Małgosi , maluje cudne ikony i postanowiła o nich pisać
http://ikony-alenietylko.blogspot.com/
Mamy przyjaciela, jeszcze z czasów studenckich, “przechrzcił się” na prawosławie, bo uwielbia obrzędy, chóry cerkiewne i ikony. Prowadzi chór cerkiewny na Podlasiu, maluje ikony a na starość poszedł nawet do szkoły malowania (w zasadzie pisania) ikon. Jak wpada do nas jak po ogień, to przysysa się do netu i granatem nie można go oderwać – gorączkowo kopiuje wszelkie dostępne obrazy. W głowie ma encyklopedię na ten temat , tak więc jestem w klimacie
nietoperku – ikony się pisze a nie maluje, Małgosia właśnie tak mówi o swoich dziełkach
. Przepraszam za uwagę ale dla sprawy ikon to bardzo istotne.
Pozdrawiam
GPS-ie, ikony się pisze, ale ten nasz znajomy na takie teksty wzrusza ramionami i mówi, że to teraz bez znaczenia, to już tylko kwestia pewnej tradycji
To powiedz swemu znajomemu, ze nie powinien dotykać przyborów do pisania.
Dzień dobry” nocnym Markom” . Mam wolną chwilkę i pytanie do Dyszczo.Czy pryskasz mszyce na drzewkach?.2 razy stosowałam topsin i koszmar a śliwy w tym roku obrodziły i mozna by jakąś śliwowiczkę , ale jak nie zwalczę , będę skazana na zapasy Czechów.
Nie mam plagi mszyc, a to co było na bobie, to spryskał sąsiad czymś na stonkę. Wysyp śliw miałem w zeszłym roku, teraz to co było zeżarły jakieś larwy – szkodniki.
Niech ci będzie, że ten znajomy jest pacykarzem
Co do dyskusji na temat ikon, to zajrzyj proszę GPS-ie do 122, a ja nie mam zamiaru o takie drobiazgi kopii kruszyć
GPS
( , wiem że się pisze Małgosia wszystko mi wytłumaczyła , ale się spieszyłam , co jest ważne słowo czy serce …??
Dobrze , dobrze posypuje głowe popiołem
a jakbys nazwał to co Ty robisz z piwnicą
Dyszczu
i jak Cię nie ………nic nie powiem bo nie wiem czy Dyszczowa nie ma pod reka wałka .no powiedzmy do ciasta na perogi
Trzymajcie się do wieczora , niebo spadło mi na głowę , ale spoko dam radę
Dyszczowa wałka nie używa – używa klawiatury komputera a do ciskania ma myszkę – a przepraszam, do czego ci ten wałek? Bo jak do pierogów, to OK, ale jak do tresury, to już gorzej, bo to ja najczęściej go używam
Kartku!
Pozwalam sobie wreszcie się odezwać.Sledzę “Kratkę” już jakiś czas a zaraziła mnie nią właśnie BOGA. To jest niesamowita kobieta.Pracujemy razem od lat i znam Ją dobrze.Ucieszyłam się niesamowicie z Jej wpisu.Dostałam dzis maila od Bogusi. Współczuje Jej bólu bo wiem ile to Ja kosztuje wysiłku i co jej dolega na co dzień. Jestem z Nią na Camino całym sercem i wspieram myślami i energią- jak to Ona mówi.Uwierzcie mi Wszyscy…Bogusia da radę.Nie takie “bóle” pokonywała.Nie ma dla Niej rzeczy niemożliwych do wykonania, zdobycie czy załatwienia. Mówi, że nie zna języka…Zna, zna język uniwersalny-życzliwość i ciekawosc ludzi, kultury, świata. Po prostu Moi Drodzy…mozemy być o Nią spokojni.Choć jak Twierzdi starciła telefon ze wszystkimi danymi…bo “spadł Jej raz”…ja wiem, że na bank ze 5-razy..:))))!. Powiedziałam Jej, że jak nie spisze Swoich przygód niesamowitych..to będę Ją staraszyć po śmierci:)))!!!
Buen Camino Boga.Pozdr. dla Wszystkich
…a kasiulek dlatego bo Boga tak do mnie mówi…:)
nietoperzyco w kontekście ikon to o robocie przy piwnicy wypowiadał się nie będę
Oj nietoperko – wprawdzie Atlas ze mnie żaden, ale co do pomocy, to daj znać na emila
Trzym się
Dyszczu drogi, ja tam wcale na Grunwald sie nie wybieram, gdyż Rusini wtedy stawali z Małopolską i Mazowszem
To tylko w trosce o Twego znajomego – może na wyrost…
Pozdrawiam
Witam serdecznie wszystkich moich Gości a szczególnie nową rozmówczynię – Blogowiczkę Kasiulka. Dzięki, że napisałaś.
Dzięki też za nowe informację od Bogi. Oby na primitivo nie było dziś tak duszno jak u mnie.
Przepraszam ale muszę trochę popracować, więc do dyskusji odniosę się później – po południu. A może po burzy na którą się zanosi.
Pozdrawiam serdecznie
Kasiulek
skoro czytasz to wiesz ,że MY z nią tam jesteśmy i wiemy ,że DA RADĘ , a teraz usiądź obok zaraz będzie kawa , ja muszę biec dalej .Co prawda mam pomoc “Atlasa” ( dzięki GPS
) ja jak Boga dam radę , ale świadomość ,że mogę na kogoś liczyć jest więcej warta niż sama pomoc .
witaj , jeszcze jedna fajna dziewczyna
Teraz już do wieczora
Hirundo, to było bardzo miłe (90)
Nietoperko – tak mi przyszło do głowy na temat wyrośniętych Maleństw – Napoleon tak mawiał do swoich generałów: “Panowie wy jesteście co najwyżej dłużsi ode mnie”
B.C.
A potem przegrał co miał do przegrania
Witaj kasiulku, miło Cię czytać.
Jakbyś miała jakieś pozakatkowe informacje o bodze to pisz
Buen Camino
O tym jednym z większych zabójców europejskich Dyszczu wspomniełeś w 139?
Tak
GPS
teraz muszę zregenerować siły fizyczne , potem naładować akumulatory na jutro i do przodu
oj tak zarozumiała to ja nie jestem jak Napoleon , chyba nasze Młode coś wiecej niż dłuższe od nas , ale ta myśl powinna Cię uskrzydlić
Dzięki za wspomaganie “Atlasa” udało się
Dobry wieczór
Niestety z burzy nici, w kotlinie się gotuje. Naprawdę trudno wytrzymać.
Dziś dyskusja urozmaicona – o wielkich postaciach historycznych i małostkowej współczesnej polityce; o tych co idą camino i mistrzach świata, którzy się tam dopiero wybierają w podzięce; o upale i burzy; sprawach męsko damskich i sztuce pisania ikon;o opryskach i bitwie pod grunwaldem. Jednym słowem samo życie w dobrym, pozytywnym kontekście.
Dzięki za link na piękną stronę Małgosi no ikonach i link na laudate 44 i jego doskonały tekst o nadchodzącej jak moc bolera psychozie.
Dzięki też za muzykę, którą słucham mimo, że nie mam czasu pisać.
Wkleiłem już nowy tekst – zapraszam na górkę.
Pozdrawiam serdecznie
Zostaw odpowiedź