P7031008

GPS ostatnio podpowiedział mi ciekawy temat emigracji – nie tylko zarobkowej – Polaków. Trochę już co prawda pisałem o emigrantach, lecz tylko w kontekście tych, którzy zrywają całkowicie więzy z Polską. Ale fala dwumilionowej emigracji zarobkowej, która odpłynęła z kraju o akcesji do Unii jest na tyle złożonym zagadnieniem, że muszę poszukać na ten temat materiałów a przede wszystkim problem ten przemyśleć. By było jasne – mam na ten temat swoje zdanie, odbiegające zresztą od nostalgiczno – infantylnych teorii, które za sprawą patriotycznych lektur szkolnych snują się po kraju jak smród po kulkach na mole. No ale muszę swoje przeczucia jakoś wzmocnić argumentami.

Dziś więc trochę przewrotnie – zamiast o Polakach za granicą kartka o Hiszpanach w Polsce. A konkretnie o Hiszpance, którą do nas sprowadziła życiowa pasja. Nuria Selva Fernandez jest Andaluzyjką, z wykształcenia biologiem prowadzącym od kilkunastu lat badania na terenie Puszczy Białowieskiej. To symboliczne, bo Selva znaczy właśnie puszcza. Kiedyś, przed laty czytałem jej bardzo ciekawą charakterystykę zamieszczoną w Wysokich Obcasach. Nie ukrywam, że życie młodej kobiety spędzającej czas na często ekstremalnych badaniach w surowej puszczy mnie wtedy zafascynował. Tekst jest niestety obecnie niedostępny, więc zebrałem na jej temat inne – niestety mniej wyczerpujące – materiały zamieszczone w w internecie.

Przypomniałem sobie o Nurii Fernadez pisząc tekst o polskich dębach, bo przeczytałem jej biograficzną notkę na stronie puszczy białowieskiej. Nuria, jak czuję jest kobietą niezależną i niespecjalnie jej zależy na internetowej sławie. Nie ma jej na portalach plotkarskich i forach dla celebrytów. Występuje natomiast bardzo często jako autorka, współautorka książek o przyrodzie, projektów naukowych i rozmaitych rezolucji, listów które publikuje w ramach działalności w ruchach ekologicznych. Jak napisałem wcześniej jest biologiem z doktoratem, który uzyskała na Uniwersytecie w Sewilli. Tematem jej pracy naukowej była “Rola padliny dla społeczności drapieżników w Puszczy Białowieskiej” Czyli wilków, rysi, żbików. Jest adiunktem w Instytucie Ochrony Przyrody PAN w Krakowie. Jej partnerem życiowym jest dziennikarz Gazety Wyborczej Adam Wajrak – wspólnie pracują, piszą i angażują się w ochronę dzikiej przyrody. Poznali się w trakcie jednej z wypraw, które Wajrak odbył do Puszczy Białowieskiej. Nuria Fernandez zajmowała się wówczas – przy wsparciu Zakładu Badania Ssaków PAN w Białowieży – problemem zwierząt padlinożernych, żywiących się tym, czym pogardziły drapieżniki – wilki i rysie. Wspólne zainteresowania i wzajemna sympatia szybko przerodziły się w poważniejsze uczucie, które przesądziło o ich osiedleniu się w Puszczy. Początkowo zamieszkali w wynajętym mieszkaniu w Białowieży. Jednak z biegiem czasu dojrzeli do kupna domu. Z braku pieniędzy zdecydowali się na zakup niewielkiej siedziby we wsi Teremiski. Wioska leży na polanie w środku puszczy, kilka kilometrów od Białowieży. Kupili dom tradycyjny, z drewnianych bali spajanych wapnem. Dom, oczywiście po generalnym remoncie się sprawdził – jest ciepły w zimie, a chłodny latem. Gospodarstwo składa się również z innych zabudowań gospodarczych, ogródka oraz sadu. Nowi właściciele przy domu zorganizowali azyl ptaków i innych zwierząt z problemami. Czasami w wolierach przebywało naraz czterdzieści bocianów. A do tego jeszcze zamieszkujące z nimi wydry i kuny.

Wieś początkowo przyjęła ich z dystansem – część z ciekawością, część z niechęcią. Dziś mają tu przyjaciół, ale też wrogów, postrzegających ich jako tych, którzy chcą ich wszystkich zamknąć w rezerwacie. Nie cierpią ich pracownicy Lasów Państwowych. Powodem tej niechęci jest ich aktywność na niwie ekologicznej – między innymi walka z wycinką drzew w puszczy. Inni natomiast doceniają, że dzięki Nurii i Wajrakowi powstał we wsi Uniwersytet im. Jana Józefa Lipskiego dla młodzieży z popegeerowskich wsi. Pomysłodawcą był jeszcze Jacek Kuroń, którego Wajrak dobrze znał.

Wieś odżyła też towarzysko, bo do Wajraków ściągały tabuny dziennikarzy i aktywistów ekologicznych. Ale z tego co wyczytałem na blogu Wajraka wynika, że obecnie bywają już w Białowieży rzadziej. Akcja w obronie Rospudy, podróże zagraniczne, publicystyka i praca naukowa pochłonęły ich oboje. Być może okres puszczańskiego życia mają już za sobą. Ale trzeba przyznać, że to intrygująca historia. Ciekawą dokumentacją tego okresu jest film o białowieskim życiu Nurii, który nakręciła andaluzyjska telewizja. Film jest niestety bez tłumaczenia, więc rozumiem piąte przez dziesiąte. No ale mam nadzieję, że zaciekawionym historią Nurii pomoże Lui. Mnie w tym filmie ujęła pierwsza scena – to hiszpańskie cmok, cmok w policzki. Brak mi tutaj tego zwyczaju.

http://www.youtube.com/watch?v=rb7K1ZW3vLs